MSWiA wzmacnia granicę. Ekspert: Dobre, ale spóźnione
Po niedzielnych atakach w pobliżu polskiej granicy służby działają na rzecz dalszego jej wzmocnienia. Fortyfikowane są punkty graniczne, wzmacniana ochrona funkcjonariuszy. Zdjęcia, którymi chwalą się rządzący, wywołały różne emocje. Część komentatorów drwi i pyta przed czym takie wzmocnienia mają chronić. O sprawę zapytaliśmy Aleksandra Fiedorka, eksperta w zakresie budownictwa ochronnego.
– Jest to działanie jak najbardziej pozytywne, chociaż spóźnione o ok. 4,5 roku – mówi w rozmowie z Wirtualną Polską.
– Musimy zdać sobie sprawę, że tego typu obiekty infrastrukturalne, jak np. przejścia graniczne, placówki SG, komendy PSP i policji powinny posiadać na swoim terenie budowle ochronne, a jeśli ich nie posiadają, to takie obiekty powinny zostać jak najszybciej wybudowane – stwierdził Fiedorek.
Umocnienie znane z Iraku i Afganistanu
Fiedorek opisał, że to, co pokazał minister Kierwiński, to fortyfikacja typu Hesco. Takie tymczasowe fortyfikacje są znane polskiej armii, były one używane przez naszych żołnierzy m.in. w Iraku i Afganistanie.
– Ma rację bytu, ale stoję na stanowisku, że po 4,5 roku powinny być budowane żelbetowe budowle ochronne – ocenia ekspert.
Premier Donald Tusk wskazywał w niedzielę po atakach rosyjskich tuż przy granicy Ukrainy z Polską, że współpraca przy przejściach granicznych "będzie musiała mieć specjalny charakter przez najbliższe miesiące".
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.