Trzy ciała w mieszkaniu. Co wiemy o rodzinie zamachowca z Krakowa?
W niedzielę rano rzecznik komendanta głównego Policji, podinsp. Andrzej Fijołek, oficjalnie potwierdził tożsamość trzech osób odnalezionych w mieszkaniu w centrum Ostrowca Świętokrzyskiego. To 53-letni ojciec Janusz O., 52-letnia matka Renata O. oraz 21-letnia siostra zamachowca.
– Ofiary mają obrażenia od kul, zginęły najprawdopodobniej od strzałów. Wszystkie ciała zostały już zabezpieczone – przekazał rzecznik KGP.
Wszystko wskazuje na to, że 24-letni Michał O. najpierw dokonał zabójstwa rodziny w Ostrowcu Świętokrzyskim, a następnie zabrał zarejestrowany na ojca samochód, arsenał broni i wyruszył w ponad 160-kilometrową trasę do Krakowa.
Siostra studiowała na ASP. Przyjechała tylko na weekend
Tragicznym zrządzeniem losu 21-letnia siostra sprawcy na co dzień mieszkała w Krakowie, gdzie studiowała na tamtejszej Akademii Sztuk Pięknych im. Jana Matejki. Do rodzinnego Ostrowca przyjechała zaledwie na weekend, by odwiedzić rodziców.
Sąsiedzi i znajomi wspominają ją jako osobę o niezwykłym talencie plastycznym i artystycznej wrażliwości. Już w szkole podstawowej została wyróżniona tytułem uczennicy roku. Miała na swoim koncie autorską wystawę prac w Ostrowcu, a niedawno występowała w lokalnej telewizji, gdzie z pasją opowiadała o swojej sztuce. Co wstrząsające, wśród jej prac odnaleziono m.in. rysunek przedstawiający portret mężczyzny łudząco przypominającego jej brata.
Pasja ojca i legalny arsenał
53-letni Janusz O., ojciec zamachowca, był wieloletnim pasjonatem strzelectwa sportowego. Należał do Klubu Sportowego "Świt" w Starachowicach. Mężczyzna posiadał legalne pozwolenie na broń do celów sportowych i miał zarejestrowanych łącznie 11 jednostek broni.
Śledczy badają obecnie, z ilu sztuk broni padły strzały w Ostrowcu oraz na krakowskim Rynku – napastnik posiadał bowiem własne pozwolenie na dwie jednostki, ale miał też bezpośredni dostęp do domowego arsenału ojca. W mieszkaniu po wejściu kontrterrorystów zabezpieczono kolejne sztuki broni palnej.
Sąsiedzi w szoku: "Tacy pogodni, ciepli ludzie"
Sąsiedzi z bloku w Ostrowcu Świętokrzyskim, którzy w sobotni wieczór musieli zostać ewakuowani na czas akcji kontrterrorystów i pirotechników, są zdruzgotani. Rodzinę O. wspominają jako spokojnych, bardzo otwartych i lubianych ludzi.
52-letnia pani Renata pracowała w pobliżu, w jednym z lokalnych marketów. – Zawsze uśmiechnięta, bardzo życzliwa dla każdego klienta. Niewyobrażalna tragedia, całe osiedle płacze – mówią wstrząśnięci mieszkańcy.
Jaki był Michał O. w domu?
Z relacji lokatorów wynika, że 24-latek był całkowitym przeciwieństwem swoich rodziców i utalentowanej siostry. Choć nie sprawiał problemów sąsiedzkich i nie wszczynał awantur, był skrajnie wycofany. - Cichy, wycofany, mało rozmowny - usłyszał reporter WP Paweł Buczkowski.
– Chodził zawsze sam, ze spuszczoną głową, w kapturze naciągniętym głęboko na czoło. Bardzo rzadko odpowiadał "dzień dobry". Sprawiał wrażenie zamkniętego we własnym świecie, ale nikt nie podejrzewał, że kryje się w nim coś tak potwornego – opowiadają sąsiedzi.
Michał O. przebywa obecnie pod ścisłą eskortą policji w krakowskim szpitalu, gdzie przeszedł operację po tym, jak został postrzelony przez funkcjonariuszy na ul. Dietla. Gdy jego stan zdrowia na to pozwoli, usłyszy zarzuty wielokrotnego zabójstwa – zarówno w Krakowie, jak i w rodzinnym Ostrowcu.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.