Antykryzysowa aplikacja opóźniona. MSWiA zmienia termin uruchomienia
Od wielu tygodni trwa dyskusja o skuteczności systemu ostrzegania ludności w Polsce – przede wszystkim w kontekście nasilających się ataków Rosji na Ukrainę. Niemal codziennie odczuwają to mieszkańcy wschodniej części Polski, którzy kilka razy w tygodniu otrzymują alerty RCB. Zdarzają się jednak pomyłki i opóźnienia w informowaniu o potencjalnych zagrożeniach.
Wiceminister spraw wewnętrznych Tomasz Szymański z Koalicji Obywatelskiej zapowiedział pod koniec września, że resort pracuje jednak nad rozwiązaniem, które ma umożliwić jeszcze szybsze przekazywanie informacji. Chodziło o rządową aplikację. – Już mamy harmonogram wdrożenia. To jest aplikacja, system ostrzegania. Będzie dostępna dla każdego obywatela. System będzie ostrzegał o sytuacjach nadzwyczajnych, kryzysowych, w czasie rzeczywistym – zapowiedział Szymański w rozmowie z dziennikarzem WP Pawłem Pawłowskim.
Wiceszef MSWiA zaznaczył, że przed uruchomieniem aplikacja musi przejść wieloetapowe testy. Ma to ograniczyć ryzyko wykorzystania systemu do dezinformacji i wywoływania paniki. – Musi być poddana wielowątkowemu sprawdzeniu i tak też robimy z tą aplikacją. Sam za to odpowiadam. Jestem w stałym kontakcie z NASK-iem, z Ministerstwem Cyfryzacji, z wojskami cyberbezpieczeństwa i z ABW. Chodzi o to, żeby to oni ocenili, żeby nie było ryzyka, że ktokolwiek może się podszyć i podać błędny komunikat, który wywoła taką panikę, nad którą nikt nie będzie w stanie zapanować – powiedział. Dopytywany o termin uruchomienia aplikacji Szymański przyznał, że aplikacja będzie dostępna już w październiku.
Dziś wiemy, że tak się jednak nie stanie. A aplikacja zostanie uruchomiona z opóźnieniem. – Ta aplikacja jest i przechodzi w tej chwili testy bezpieczeństwa – informuje nas wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Czesław Mroczek. Dodaje, że rząd "musi być pewny, że nie jest ona podatna na przejęcia i jest w pełni bezpieczna". Potwierdza, że aplikacja nie zostanie uruchomiona w październiku. Nie wskazuje konkretnego terminu.
"To usprawni nam system"
W rozmowie z Wirtualną Polską Czesław Mroczek przekonuje, że "cały system powiadamiania i alarmowania ludności jest przebudowywany". – Jednym z elementów tego systemu będzie ta właśnie aplikacja. Ona również zautomatyzuje proces przekazywania informacji między organami, nie będzie zatem wyłącznie dla mieszkańców. To usprawni nam system – mówi nam wiceszef MSWiA.
Wiceminister Tomasz Szymański zapewniał, że MSWiA w kwestii tworzenia aplikacji jest w kontakcie z resortem cyfryzacji. Ale minister cyfryzacji i wicepremier Krzysztof Gawkowski dystansuje się. – To nie Ministerstwo Cyfryzacji robi tę aplikację, tylko Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. My mamy w mObywatelu odpowiednie funkcje do zgłaszania różnych sytuacji, ale to nie Ministerstwo Cyfryzacji realizuje w Polsce zarządzanie kryzysowe – przekazał nam minister. Wskazuje na Rządowe Centrum Bezpieczeństwa i MSWiA.
Zaznacza też, że "całkowicie popiera wszelkie działania, które się toczą" w tej sprawie.
Opozycja ma inny pomysł. Rozwój Plus proponuje, żeby mObywatela rozszerzyć o funkcję mAlert – a nie tworzyć nową aplikację. Tak się jednak nie stanie. Nowa aplikacja powstanie, ale nie wiadomo jeszcze, kiedy zostanie uruchomiona.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.