The Daily Newsstand · Free, Always
Monday, October 26, 2026

Drzewa spadały na ludzi. Nie było bezpiecznie nawet w Londynie

Translate
  • W wyniku przejścia burz Boelo i Austen przez Wielką Brytanię zginęło dwóch mężczyzn, przygniecionych przez powalone drzewa.

  • W szczytowym momencie burze odcięły od prądu 700 tysięcy domów, a w poniedziałek energii elektrycznej wciąż nie miało około 90 tysięcy odbiorców.

  • Silny wiatr wciąż utrudnia pracę ekipom naprawczym i wymianę uszkodzonych instalacji. Znad Atlantyku zbliża się kolejny niż.

Wichury przez ostatnie dni przetaczały się przez zachodnią Europę, a jednym z krajów, które wyjątkowo mocno to odczuły, jest Wielka Brytania. Burze uderzyły w ten kraj jedna po drugiej, praktycznie bez żadnej przerwy. Wichury i powodzie powodowane ulewami sprawiły, że w weekend pewnym momencie prąd nie dochodził do 700 tys. domów. Pomimo cały czas prowadzonych napraw w poniedziałek elektryczności nie ma jeszcze około 90 tys. odbiorców - podaje BBC.

"To był ciężki weekend". Drzewa spadały na ludzi

Burze zebrały tragiczne żniwo. Dwóch mężczyzn zginęło w niedzielę, przygniecionych przez drzewa. Jedną z ofiar jest dwudziestokilkulatek, który zginął w północnym Londynie, a drugą 60-latek zabity przez upadające drzewo w szkockim regionie Dumfries and Galloway.

John Swinney, pierwszy minister Szkocji (odpowiednik premiera tej części Wielkiej Brytanii) złożył kondolencje rodzinom ofiar. Podziękował też służbom kryzysowym za ich pracę.

Doszło do lokalnych powodzi, zalane zostało między innymi centrum szkockiej miejscowości Largs. Jedna z kobiet, mieszkająca tam od 36 lat, powiedziała że nigdy wcześniej nie widziała tam tak wysokiego poziomu wody.

"To był ciężki weekend" - powiedział Lawrence Slade, szef operatora energetycznego ENA, opisując sytuację. Wciąż nie udało się przywrócić dostaw energii do około 90 tys. budynków, a sytuacji nie uda się szybko poprawić. Wciąż bowiem wieje wiatr osiągający miejscami porywy do 135 km/h, zo stwarza poważne ryzyko dla ekip naprawczych.

"Dopóki ten system pogodowy się nie odsunie, nie możemy bezpiecznie wysłać inżynierów do wymiany słupów energetycznych, więc dzisiaj będzie sporo zamieszania podczas wysyłania specjalistów w teren" - powiedział w poniedziałek Slade w wywiadzie dla programu 4 radia BBC.

"Jak papierowy samolot". Na torach też było ciężko

W poniedziałek wciąż obowiązują żółte ostrzeżenia wydane przez brytyjską służbę pogodową Met Office w związku z silnym wiatrem. Na zachodnim wybrzeżu Anglii, Walii i Szkocji utrzymają się do nocy, do godz. 3:00 lokalnego czasu.

Z silnymi porywami przez cały weekend zmagali się również piloci samolotów pasażerskich. W serwisach społecznościowych pojawiły się nagrania samolotów walczących z wyjątkowo silnym bocznym wiatrem podczas podchodzenia do lądowania.

Poniższe nagranie pochodzi z lotniska w Glasgow w Szkocji: "Setki ton rzucane jak papierowy samolot" - czytamy w opisie:

Z powodu silnego wiatru odwołano lub przekierowano wiele lotów na lotnisku Leeds Bradford.

Burze spowodowały również wiele innych poważnych utrudnień w transporcie. W poniedziałek zamknięta pozostanie część tras kolejowych w Szkocji obsługiwanych przez przedsiębiorstwo Network Rail, choć inny operator kolejowy - ScotRail - zapewnia, że "zdecydowana większość" jego pociągów kursuje normalnie.

Operator promowy CalMac, działający na zachodnim wybrzeżu Wielkiej Brytanii, ostrzegł że część kursów może być odwołanych, zaś pasażerów promów obsługiwanych przez NorthLink Ferries ostrzega się przed "możliwymi zakłóceniami" do czwartku.

Pogoda w Wielkiej Brytanii prędko się nie uspokoi. Choć burza Boelo odsuwa się od wysp, od strony Atlantyku już zbliża się kolejny głęboki niż. Brytyjscy synoptycy spodziewają się, że w najbliższych dniach przyniesie dalsze ulewy i wichury, choć nie powinny być już tak silne jak te podczas Boelo.

Źródło: BBC, "The Guardian", Met Office

"Polska nie jest wolnym krajem". Weszliśmy do miasteczka przy Trybunale KonstytucyjnymINTERIA.PL


View the original on Interia →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.