Zmarła w komendzie policji. Dwa śledztwa, decyzja prokuratury
Do zdarzenia doszło w Gorzowie Wielkopolskim
Źródło wideo: Google Maps
Źródło zdj. gł.: TVN24
- Umorzone zostały śledztwa w sprawie zgonu 31-letniej Aleksandry W. na komendzie policji w Gorzowie Wielkopolskim oraz wobec policjantki, która przesłała komunikatorem internetowym fotografię z akcji ratunkowej - poinformowała w poniedziałek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wlkp. Mariola Wojciechowska-Grześkowiak.
Zmarła w policyjnym areszcie
Postępowania dotyczyły wydarzenia z 14 lipca tego roku. Tego dnia gorzowscy policjanci, wykonując nakaz sądowy, zatrzymali 31-letnią kobietę, która miała odbyć karę pozbawienia wolności. Została przewieziona do komendy w Gorzowie Wlkp. i osadzona w pomieszczeniu dla osób zatrzymanych, gdzie wieczorem tego samego dnia zmarła. Jedna z policjantek udostępniła przez komunikator internetowy zdjęcie z akcji reanimacyjnej.
Decyzje o umorzeniu obu śledztw pod koniec września podjęła Prokuratura Rejonowa w Słubicach (Lubuskie). Nie są one prawomocne.
"Nikt nie przyczynił się do śmierci kobiety"
Jeśli chodzi o te prowadzone w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci Aleksandry W. i ewentualnego niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy, prokurator uznał, że działania policjantów były prawidłowe, zgodne z procedurami i nikt nie przyczynił się do śmierci kobiety, której przyczyną była ostra niewydolność krążeniowo-oddechowa.
Kluczowym dowodem w tej sprawie okazał się pełny zapis z kamer monitoringu wewnątrz celi. Jego analiza wykazała, że osadzona zachowywała się spokojnie i większość czasu odpoczywała na łóżku. Po krótkim wyjściu do łazienki powróciła do celi, usiadła przy stoliku, a później ponownie położyła się na łóżku. Kiedy funkcjonariusze nowej zmiany weszli do celi na rutynową kontrolę, kobieta nie dawała oznak życia. Policjanci natychmiast przystąpili do reanimacji oraz wezwali pogotowie.
"Fotografia udostępniona przypadkowo"
Z kolei w śledztwie ws. ewentualnego przekroczenia uprawnień przez jedną z policjantek ustalono, że jej zachowanie nie wyczerpało znamion żadnego czynu zabronionego. Kluczowa w tym przypadku okazała się opinia biegłego, który potwierdził wersję policjantki i jej kolegów, że fotografia z akcji reanimacyjnej została udostępniona przypadkowo.
Prokurator ustalił, że po zaalarmowaniu jej o tym fakcie policjantka natychmiast trwale usunęła fotografię, która znajdowała się w sieci niecałą godzinę i została wyświetlona jedynie przez pięć osób, a zdjęcie w żaden sposób nie pozwalało osobom postronnym na identyfikację tożsamości zmarłej.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.