Minister transportu Hiszpanii ustępuje ze stanowiska niecały tydzień po katastrofie kolejowej

Minister transportu Hiszpanii Oscar Puente podał się do dymisji sześć dni po zderzeniu pociągów, w którym zginęło co najmniej 69 osób, a 110 zostało rannych – poinformowały we wtorek hiszpańskie media.
Katastrofa kolejowa w Hiszpanii/fot. OSCAR DEL POZO /AFP/East News
Sześć dni po katastrofie kolejowej minister ustępuje ze stanowiska
Minister transportu w kraju takim jak Hiszpania nie może pozostać na stanowisku po dwóch tak poważnych incydentach w ciągu niecałego roku – oświadczył Puente, odnosząc się również do styczniowej katastrofy kolejowej w Andaluzji, w której zginęło 46 osób.
Puente powiedział, że rezygnuje także z kandydowania w przedterminowych wyborach parlamentarnych 29 listopada. Minister poinformował o swojej decyzji w Kongresie.
To kwestia godności politycznej, konsekwencji i empatii wobec ofiar – oznajmił.
Puente dodał, że decyzję o dymisji podjął w pierwszych minutach po katastrofie, ale ogłasza ją dopiero po wykonaniu najbardziej pilnych i niezbędnych, jego zdaniem, czynności. Chodzi o przeprowadzenie wstępnego śledztwa, podjęcie pierwszych kroków w celu wypłacenia ofiarom odszkodowań i poprawienie, w miarę możliwości, bezpieczeństwa systemu połączeń kolejowych w krótkiej perspektywie.
Katastrofa kolejowa w Hiszpanii
Do katastrofy doszło w środę rano w pobliżu miejscowości Urda w prowincji Toledo na linii dużych prędkości na trasie Madryt - Sewilla. Pociąg przewoźnika Renfe wjechał w stojący na tym samym torze pociąg Iryo.
W nocy ze środy na czwartek hiszpańskie media opublikowały fragmenty nagrań komunikacji między centrum a maszynistami. Wynika z nich, że Centrum Kontroli Adif (zarządcy infrastruktury kolejowej) miało dać pociągowi AVE nakaz wznowienia jazdy w momencie, gdy skład przewoźnika Iryo wciąż stał na tym samym torze.
Mimo komunikatów maszynistki, centrum nie wydało polecenia zatrzymania pociągu Renfe, który mógł się rozpędzić do 200 km/h. Oznacza to – jak zauważa publiczny nadawca RTVE – że Adif zezwolił obu maszynistom pociągów Renfe (AVE) i Iryo, które uczestniczyły w środowej katastrofie, na wznowienie jazdy, jednak tylko maszynista pociągu Renfe faktycznie ruszył.
Pociągi wysokich prędkości AVE i Iryo odjechały ze stacji Atocha w Madrycie odpowiednio o godzinie 8:00 i 7:54. Żaden z nich nie dotarł do celu. Oba pociągi zatrzymały się około 8:30 z powodu awarii systemu automatycznego hamowania „LZB”. Maszyniści obu pociągów zgłosili problemy.
O godz. 8:36 centrum kontroli zaleciło maszyniście pociągu AVE operatora Renfe wznowić jazdę z normalną prędkością, która na tym odcinku może sięgać nawet 200 km/h. To o tej decyzji na środowej konferencji prasowej minister transportu Oscar Puente mówił, że jest „niewytłumaczalna”.
Z nagrań wynika, że w czasie, gdy pociąg Renfe ruszał i się rozpędzał, na tym samym torze maszynistka pociągu Iryo poinformowała centrum kontroli, że nadal stoi na torze.
Utraciłam transmisję i zostałam zatrzymana przy semaforze wjazdowym do Urdy – brzmi fragment nagrania. Na to centrum odpowiedziało, że przyjęło komunikat, a wkrótce nakazało „wznowić jazdę w normalnym trybie”. Z kolejnego fragmentu nagrania wynika, że maszynistka poinformowała ponownie o problemach z systemem kontroli jazdy i przekazała, że „dlatego wciąż stoi”. Na to padła odpowiedź centrum: Dobrze, kiedy będzie to możliwe.
O godzinie 8:53 lokomotywa pociągu AVE uderzyła w ostatni wagon stojącego pociągu Iryo. Główną niewiadomą pozostaje to, dlaczego Iryo wciąż stał na torze i dlaczego maszynista AVE o tym nie wiedział.
Dziennik „El Pais” podkreślił, że ta informacja dawała centrum kontroli około pięciu minut na zmianę decyzji i zapobieżenie katastrofie. „Tymczasem AVE pędził po linii przystosowanej do prędkości 200 km/h. W ciągu tych minut pokonał około 25 km” – napisała gazeta.
Według rządu do zderzenia pociągów doszło o godz. 8:53. RTVE podała, że źródła zbliżone do spółki Iryo twierdzą, że chronologia była inna. Zdaniem spółki o godz. 8:38 maszynistka pociągu Iryo pozostawała w kontakcie z centrum kontroli, a o godz. 8:48, czyli w momencie, który przewoźnik wskazuje jako chwilę zderzenia, pociąg nie otrzymał jeszcze zgody na wznowienie jazdy.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.