Po wyborach w Izraelu lewica rozmawia z partiami arabskimi. USA: niepokojące
Wybory w Izraelu. Maciej Woroch o możliwych scenariuszach
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: knesset.gov.il
W wywiadzie dla Newsmax Huckabee zwrócił uwagę, że wieczór wyborczy w Izraelu to tak naprawdę "początek, a nie koniec". - Teraz czas zobaczyć, kto zdoła utworzyć koalicję. To będzie kluczowe - wskazał. Zapytany o możliwość utworzenia rządu jedności narodowej z udziałem Netanjahu i Eisenkota, ambasador USA zasugerował, że obietnice wyborcze o unikaniu sojuszy politycznych mogą szybko ulec zmianie w trakcie negocjacji koalicyjnych.
- Politycy przez całą kampanię w Izraelu powtarzali: nie ma mowy, żebym zasiadł w rządzie z Netanjahu ani w rządzie, w którym jest Naftali Bennett czy ktokolwiek inny - powiedział. - Wyrzućcie to wszystko przez okno - podsumował ambasador.
Dodał, że politycy mogą rozważyć zmianę swojego stanowiska, jeśli w grę wchodzi perspektywa wykluczenia z rządu na kolejne cztery lata. Według izraelskich mediów zwolennikiem rządu jedności ma być prezydent Izraela Icchak Hercog.
Media: szef izraelskiej lewicy rozpoczął negocjacje z partiami arabskimi
W ubiegłotygodniowych wyborach ani blok popierający premiera Benjamina Netanjahu, ani blok jego przeciwników nie zdobył większości - 61 mandatów. Partie arabskie uzyskały 19 miejsc w 120-osobowym Knesecie. Tym samym rekordowa mobilizacja arabskich wyborców dała reprezentującym ich ugrupowaniom najlepszy wynik w historii.
Główne partie obu bloków wykluczają na razie utworzenie z nimi koalicji. Według mediów rozmowy o potencjalnej koalicji z partiami arabskimi rozpoczął jednak szef izraelskiej lewicy Jair Golan.
Huckabee ocenił, że udział arabskich polityków w przyszłej koalicji byłby "niepokojący". Zarzucił części z nich, że nie potępili masakry dokonanej przez Hamas 7 października 2023 roku. W rzeczywistości zarówno lider Raam Mansur Abbas, jak i przewodniczący Zjednoczonej Listy Jusef Dżabarin, czyli dwóch ugrupowań arabskich, wielokrotnie piętnowali atak Hamasu.
Współpraca z partiami arabskimi od lat pozostaje w izraelskiej polityce tematem tabu. Wynika to między innymi z głębokiej nieufności do mniejszości arabskiej oraz jej sprzeciwu wobec wojny w Strefie Gazy.
Oskarżenia o fałszowanie wyborów
Partia Likud premiera Benjamina Netanjahu zarzuca partiom arabskim fałszerstwa wyborcze, mimo że dotychczas nie przedstawiono dowodów na nieprawidłowości na szeroką skalę. Eisenkot oskarżył partię Netanjahu o próbę podważenia legalności wyborów, zakwestionowania woli obywateli i oczerniania całej arabskiej społeczności.
Trwa też śledztwo w sprawie podejrzeń o zagraniczną ingerencję w wybory. Dotyczy podejrzeń, że podmioty powiązane z Katarem lub Turcją finansowały mobilizację arabskich wyborców.
Wybory parlamentarne w Izraelu przeprowadzono prawidłowo, a ich wyniki odzwierciedlają wolę wyborców - oświadczył w niedzielę przewodniczący Centralnej Komisji Wyborczej, sędzia Noam Solberg. Wystąpił w nagraniu wideo wraz z szefem służby bezpieczeństwa wewnętrznego (Szin Bet) Dawidem Zinim, prokurator generalną Gali Baharaw-Miarą i przedstawicielem komisji wyborczej.
Zaznaczył, że śledztwo dotyczy jedynie ograniczonej części procesu wyborczego i to stanowisko podzielają zarówno szef Szin Betu, jak i prokurator generalna. Solberg zapowiedział, że oficjalne wyniki zostaną zgodnie z harmonogramem przedstawione prezydentowi Icchakowi Hercogowi 4 listopada. Prezydent powierzy misję utworzenia rządu wybranemu przez siebie politykowi. Jeśli negocjacje koalicyjne zakończą się niepowodzeniem, możliwe będą kolejne wybory.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.