Chcą się pozbyć hulajnóg elektrycznych z centrum stolicy. Co zmienia stanowisko radnych?
Radni nie chcą elektrycznych hulajnóg w Warszawie
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Rafał Guz/PAP
Stołeczni radni przyjęli w czwartek stanowisko w sprawie zakazu poruszania się hulajnogami elektrycznymi na aplikację w Warszawie i zakazu poruszania się hulajnogami elektrycznymi w centrum miasta. Byli w tej sprawie niemal jednogłośni. Tylko trzy osoby wstrzymały się od głosu.
Podobne zasady obowiązują już w kilku europejskich miastach, na przykład w Paryżu, Madrycie czy Pradze.
Stanowisko nie oznacza jednak, że hulajnogi znikną z Warszawy. Nie ma mocy przepisów. - To jest stanowisko rady miasta, które wyraża pewną emocję i pewną chęć, zresztą taką, jaką my mamy - mówił Jakub Dybalski, rzecznik Zarządu Dróg Miejskich w Warszawie.
Hulajnogi elektryczne w centrum Warszawy
Źródło zdjęcia: Rafał Guz/PAP
Reporter TVN24 Łukasz Wieczorek zapytał burmistrza Woli Krzysztofa Strzałkowskiego, po co więc przyjęto stanowisko, skoro nie zmienia sytuacji na warszawskich ulicach.
- [Stanowisko - red.] oznacza bardzo dużo, ponieważ radni mają swój głos w pracach legislacyjnych w ten sposób. Troszeczkę je wyprzedzając, bo jeszcze nie trwają konsultacje ministerstwa w tym zakresie - zaznaczył Krzysztof Strzałkowski.
Chcą kontrolować sprzęt trafiający na ulice
Ministerstwo Infrastruktury informuje, że aktualnie nie przygotowuje przepisów, które mogłyby wyrzucić e-hulajnogi z miast. W planie są jednak inne zmiany. Między innymi kontrole sprzętu trafiającego na ulice. Resort chce, by dozór techniczny już w hurtowniach i sklepach wyłapywał e-hulajnogi czy pseudorowery, które nie powinny być w sprzedaży.
- Sprzedawca, który będzie łamał przepisy prawa, czyli sprzedawał pojazdy na przykład rozwijające prędkość wyższą niż dopuszczalna, czy pojazd, który będzie miał moc silnika, większą niż dopuszczalna, będzie się musiał liczyć z dużą karą - wyjaśnia Anna Szumańska, rzeczniczka Ministerstwa Infrastruktury. Chodzi nawet o kilkanaście tysięcy złotych kary za każdy pojazd, który nie powinien trafić do sprzedaży. Przepis ma wejść w życie do końca roku.
Lokalne ograniczeniaNa razie samorządy na własną rękę próbują wprowadzać ograniczenia w korzystaniu z e-hulajnóg. W stolicy na przykład wypożyczoną hulajnogą nie wjedziemy do części parków czy na Stare Miasto.
- Przy tych hulajnogach jest technicznie po prostu odcinany przez GPS wjazd takiego pojazdu w te obszary. Ale to jest dobrowolne porozumienie z operatorem, a nie nasze prawo lokalne. Nie mamy możliwości uchwalenia prawa lokalnego, tego się dopominamy - informuje radny Piotr Wertenstein-Żuławski.
"Karanie i zakazywanie jest ostatecznością"
Stanowisko radnych było tematem rozmowy z ekspertami we "Wstajesz i weekend" w TVN24. Uważają oni, że zakazy, których wprowadzenia chcieliby radni, nie są dobrym sposobem na rozwiązanie problemu hulajnóg elektrycznych.
- Na pewno trzeba okiełznać zjawisko, ponieważ problem jest. Niestety, mamy ostatnimi czasy tendencję do działań profilaktycznych, poprzez dwa systemy: karanie i zakazywanie. Karanie i zakazywanie jest ostatecznością - stwierdziła doktor Ewa Tokarczyk, psycholożka transportu.
Jej zdaniem, kluczowa w tej kwestii jest praca nad poczuciem odpowiedzialności użytkowników hulajnóg za własne zdrowie i życie oraz za innych uczestników ruchu.
- Jeżeli nie będziemy pracowali nad szacunkiem dla reguł, norm i zasad, no to niewiele wskóramy. Dlaczego? Dlatego, że zginą nam hulajnogi, a pojawią się w to miejsce inne pojazdy - zauważyła psycholożka.
Podobnego zdania jest neurochirurg doktor Łukasz Rakasz ze Szpitala Dziecięcego im. profesora Bogdanowicza. Uważa, że wykluczenie hulajnóg z warszawskich ulic nie rozwiąże problemu.
- Te hulajnogi powinny mieć ograniczenia prędkości. Te siły, które działają [na użytkownika - red.] to masa razy prędkość do kwadratu. Ta prędkość jest tutaj znamienna - podkreślił.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.