"To jest upadek". Kierwiński o wizycie Nawrockiego w TK
O środowych wydarzeniach przed TK mówił tego dnia wieczorem na antenie TVN24 minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński. Na pytanie o ich ocenę przekazał:
– Jesteśmy do tego o tyle przyzwyczajeni, że nie ma żadnej chęci współpracy dla dobra Polski i Polaków ze strony PiS-u i tych przybudówek PiS-owskich. Policja robi swoją robotę, to znaczy dziś, gdy wiadomo było, że nowo wybrany sędzia Trybunału Konstytucyjnego w asyście siedmiu innych sędziów Trybunału Konstytucyjnego chce wejść do budynku i jest mu to blokowane, policja zrobiła to, co do niej należało, to znaczy udrożniła ten przejazd, a wobec wielu osób, które zachowywały się skandalicznie wobec policjantów i także sędziów Trybunału Konstytucyjnego, będą wnioski do prokuratury i będą konsekwencje – mówił Kierwiński.
– Trzy osoby zostały zatrzymane podczas tej akcji, ale tak jak powiedziałem – cała ta akcja policji była nagrywana i będą wnioski. Prokuratura już z urzędu zajęła się panem Bąkiewiczem, ale myślę, że takich interwencji prokuratorskich na podstawie materiałów zgromadzonych przez policję będzie więcej – kontynuował szef MSWiA.
"Nie może być większego upadku". Minister skomentował wizytę Nawrockiego w TK
Około godz. 16 do budynku TK przyjechał Karol Nawrocki. Kierwiński, pytany o to, czy tę wizytę trzeba odbierać jako wsparcie dla Bogdana Święczkowskiego, odpowiedział: - Dla mnie to jest w ogóle coś żenującego, bo trochę w tej sprawie to wygląda tak, jakby Święczkowski wezwał prezydenta Nawrockiego do Trybunału Konstytucyjnego.
- Prezydent Polski jadący bronić jednego konkretnego gościa – przecież to jest upadek, no chyba że pan prezydent odkrył w sobie taką chęć bycia teraz członkiem ochrony pana Święczkowskiego – kontynuował Kierwiński, dodając, że "powagi to panu prezydentowi nie daje". Zadał też pytanie, dlaczego – skoro Nawrocki pojechał do prezesa TK, nie znalazł czasu, żeby spotkać się z legalnie wybranymi sędziami.
– Nie znalazł, bo nie chciał. Powiedzmy sobie szczerze, to nie jest kwestia braku czasu w kalendarzu prezydenta – odpowiedział na to prowadzący.
– Ma pan rację. To nie jest kwestia braku czasu, ale to jest kwestia jakiegoś takiego poważnego podejścia do własnego urzędu, że z jednej strony nie spotyka się z tymi ludźmi legalnie wybranymi, bo nie chce, z drugiej strony chce jechać i angażować autorytet głowy państwa w to, aby bronić jednego skompromitowanego faceta. No nie może być większego upadku – zakończył Kierwiński.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.