2027 rokiem UPA we Lwowie. "To będzie się odbijało czkawką"
Władze obwodu lwowskiego w Ukrainie zdecydowały, że patronami 2027 r. będą zbrodniarze z nacjonalistycznych organizacji OUN i UPA. – To niemądre z perspektywy myślenia o relacjach polsko-ukraińskich i to będzie odbijało się czkawką, jeżeli chodzi o nastroje też w Polsce – mówił w programie "Tłit" Wirtualnej Polski wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski.
Decyzja spotkała się z krytyką ze strony polskich władz. Obie organizacje są bowiem odpowiedzialne za mordy na Polakach w okresie II wojny światowej.
Wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski w programie "Tłit" powiedział, że ocenia ten ruch "bardzo krytycznie".
– Uważam, że na Ukrainie nie ma takiego pulsu emocjonalnego dotyczącego decyzji, które podejmują, które mogą mieć wpływ na polsko-ukraińskie relacje. To zła decyzja radnych z Lwowa. To niemądre z perspektywy myślenia o relacjach polsko-ukraińskich i to będzie odbijało się czkawką, jeżeli chodzi o nastroje też w Polsce – mówił.
"Polska powinna twardo reagować"
– Takie decyzje nie powinny zapadać i Polska w takich sprawach powinna twardo reagować, bez względu na to, z której strony sceny politycznej jesteśmy – powiedział.
– Minister obrony z tego, co już wiem, to zareagował i mamy wspólne stanowisko w tej sprawie w rządzie: będzie bardzo negatywna rekomendacja i bardzo negatywne słowa, które zostaną też wysłane do rządu ukraińskiego - dodał Gawkowski.
– Ukraina sama napędza emocje, które się w Polsce rozwijają, a później przyjdą i powiedzą "płaćcie za jakiś sprzęt wojskowy". To ja sam będę odpowiadał: to się zastanówcie, co robicie – powiedział.
– Chyba nie ma dzisiaj w Polsce siły politycznej, która by myślała inaczej niż my tutaj rozmawiamy – zaznaczył.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.