Stawką było ludzkie życie. "Dragon" o najtrudniejszej akcji w policji

Jeden nieostrożny ruch mógł doprowadzić do tragedii. Mariusz Pośnik, znany jako "Dragon", przez 25 lat służył w Policji, a jako wieloletni naczelnik CBŚP brał udział w najtrudniejszych akcjach. W rozmowie z Mateuszem Baczyńskim w programie "Teraz WP" opowiedział o sytuacjach, w których stawką było ludzkie życie. Jedna z nich wiązała się z 17,5 litra nitroglikolu.
Mariusz Pośnik opowiedział jedną z najbardziej niebezpiecznych sytuacji, w których znalazł się podczas służby. Oddział "Dragona" otrzymał informację o mężczyźnie z Płocka, chwalącym się w internecie zakupem substancji wybuchowych.
- Dużo naprawdę takiego, wiesz, chemii, elektroniki, tego wszystkiego, jakieś kable w domu porozkładane. Otworzyłem lodówkę i w lodówce był pojemnik, pojemnik z moczem, pojemnik na mocz z jakąś substancją - opowiadał były policjant.
Jak przekazał, podejrzany swobodnie rozmawiał z funkcjonariuszami i otwarcie mówił o materiałach, które mogą doprowadzić do wybuchu. Jeden z członków zespołu postanowił sprawdzić znalezioną ciecz.
- Piotrek wziął próbkę, odpowiednia metoda do zastosowania, doszło do eksplozji, mikroeksplozji, doszło do takiej sytuacji, gdzie urwało po prostu głowę od młotka, to były dwie, trzy krople - relacjonował Pośnik.
Dragon stanął ostatecznie twarzą w twarz z 17,5 litra nitroglikolu, które można przyrównać do 50 kg materiału wybuchowego. Jeden zły krok oznaczałby potężną eksplozję w bloku z 900 mieszkańcami.
- No to mamy do czynienia z nitroglikolem, otwieramy lodówkę, mamy tam 17,5 litra nitroglikolu, czyli w przeliczeniu to byśmy mieli 50 kg materiału wybuchowego np. trotylu, ale trotyl to sobie możemy wynosić i palić w piecu i z tym nie ma problemu. Nitroglikol, (...) spadnie kropla, eksploduje - opowiadał z przejęciem gość.
Z relacji Pośnika wynikało, że sprawca gotowy był na śmierć. Chciał dołączyć do swojej zmarłej matki a przy okazji zabrać ze sobą sztab policji jak i mieszkańców bloku.
- On czekał na policję, kiedy ona do niego zadzwoni, kiedy on będzie, kiedy i on chciał, że mama zmarła, no to ta policja wtedy zginie, no i jednocześnie jego wyrzuci, on dostanie skrzydeł i poleci do nieba do mamy - relacjonował funkcjonariusz.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.