"To miejska partia polityczna". Poseł KO punktuje zaplecze Gibały

– Każda kampania Łukasza Gibały pod względem finansowym nie miała sobie równych. Referendum odwoławcze de facto w całości zostało sfinansowane przez niego – ocenił poseł Koalicji Obywatelskiej Marek Sowa w powyborczym poranku Wirtualnej Polski. W rozmowie z Michałem Wróblewskim parlamentarzysta przestrzegł nowego prezydenta Krakowa przed skupianiem się wyłącznie na audytach i rozliczeniach oraz ocenił szanse na porozumienie w podzielonej Radzie Miasta.
Po niedzielnym zwycięstwie Łukasza Gibały w przedterminowych wyborach prezydenckich w Krakowie jednym z głównych tematów politycznych stała się kwestia budowy większości w Radzie Miasta, w której nowy włodarz nie dysponuje własnym zapleczem. W poranku WP odniósł się do tego poseł KO Marek Sowa.
Prezydent ma instrumenty, ale musi szukać zgody
Zdaniem parlamentarzysty przepisy dają Gibale przewagę instytucjonalną, jednak to po jego stronie leży obowiązek wyciągnięcia ręki do radnych.
– Ustawa o samorządzie gminnym jest zero-jedynkowa. Dużo więcej instrumentów ma w ręku prezydent. Oczywiście, jemu w głównej mierze powinno zależeć na tym, żeby tych, którzy mają mandat i znacznie mniej atutów, jednak przekonać do współpracy – wskazał Sowa.
Polityk KO zwrócił uwagę na ograniczenia czasowe i budżetowe, z jakimi przyjdzie się mierzyć nowemu włodarzowi w trakcie skróconej, dwuletniej kadencji. – W przypadku budżetu pewnie to jest łatwiejsze, bo prezydent określa deficyt i kierunki, ale każdy budżet – także krakowski – ma bardzo dużo wydatków sztywnych. Nie oszukujmy się, w dwa lata wielu własnych inicjatyw zapewne pan prezydent nie przeprowadzi – ocenił.
Ostrzeżenie przed powtórką: "Szkoda każdego dnia dla Krakowa"
Marek Sowa sceptycznie odniósł się również do zapowiedzi Gibały dotyczących głębokiej kontroli magistratu i audytowania poprzedników.
– Łukasz Gibała zapowiada, że to będzie bardziej audyt, sprzątanie, a nie realizowanie obietnic. Przed tym też ostrzegam. Poprzedni prezydent też robił audyt i skończyło się, jak się skończyło. W mojej ocenie szkoda każdego dnia na stratę dla Krakowa. Warto podejmować pozytywne działania, które będą temu miastu służyć na przyszłość – zaapelował poseł.
Jak podkreślił, choć prezydent ma w ręku najmocniejsze karty, podejmowane przez niego projekty muszą cieszyć się akceptacją społeczną i zyskać poparcie miejskich radnych.
Finanse Gibały pod lupą. "Kraków dla Mieszkańców to partia prywatna"
Dziennikarz WP Michał Wróblewski zapytał swojego rozmówcę o głośną tezę byłego prezydenta Jacka Majchrowskiego, który stwierdził bez ogródek, że Gibała "kupił sobie prezydenturę".
Marek Sowa, przypominając, że zna nowego prezydenta od 20 lat (gdy w 2006 r. obaj zostali wybrani do małopolskiego sejmiku), przyznał, że kwestia finansowania działalności Gibały jest poważnym argumentem w dyskusji.
– Każda kampanię, którą robił, to była kampania, której nie dało się porównać z żadnym innym kandydatem w wymiarze finansowym, jego ogromnego zaangażowania i kapitału rodzinnego. Tak właśnie było i to też pokazuje, że referendum de facto w całości zostało sfinansowane przez niego – ocenił poseł KO.
Sowa ostro skomentował również charakter stowarzyszenia nowego prezydenta. – To może być zarzut. Kraków dla Mieszkańców, formalnie stowarzyszenie finansowane przez prywatną firmę, jest tak naprawdę miejską partią polityczną. Ono się niczym od partii politycznych nie różni. No, może tym, że jest w stu procentach sprywatyzowane, uzależnione od jednego człowieka czy jego rodziny i zaplecza finansowego dokładnie tej rodziny.
– To formacja nibyobywatelska, ale w gruncie rzeczy organizacje obywatelskie nie mają w swoich celach statutowych zdobycia władzy. To partie w demokracji dążą do władzy, by rządzić. Kraków dla Mieszkańców – niektórzy mówią: Kraków dla Gibały – niczym się od partii na poziomie miejskim nie różni – spuentował polityk KO.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.