The Daily Newsstand · Free, Always
Friday, October 30, 2026

Skandaliczne słowa Donalda Trumpa do dziennikarza. "Jesteś chorym facetem" [WIDEO]

Translate

Do ostrej wymiany zdań doszło w czwartek chwilę po powrocie Donalda Trumpa z wizyty w Karolinie Południowej. Dziennikarz Agencji Reutera, Jacob Bogage, zapytał prezydenta USA, jak się czuje w związku z licznymi podróżami przed zbliżającymi się wyborami połówkowymi do Kongresu. Donald Trump odpowiedział, że "bardzo dobrze".

Po chwili Jacob Bogage zaczął dopytywać o to, dlaczego prezydent USA odwołał zaplanowane na weekend przedwyborcze wiece w miastach Salina w stanie Kansas i Dubuque w stanie Iowa. Zamiast tego Donald Trump planuje bowiem telefonicznie łączyć się z wydarzeniami kampanijnymi Partii Republikańskiej w różnych miejscach. Dziennikarz Agencji Reutera zapytał, czy decyzja ta wynika ze zmęczenia prezydenta USA z powodu ciągłych podróży w ramach intensywnej kampanii przedwyborczej obejmującej wiele stanów.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Prezydent USA Donald Trump nie wytrzymał po pytaniu dziennikarza. "Jesteś obrzydliwy" [WIDEO]

Wtedy Donald Trump nie wytrzymał i ostro zaatakował dziennikarza. Nazwał go "chorym" i zapytał, dla jakiego medium ten pracuje.

— Jesteś chorym facetem. A tak przy okazji, Reuters jest okropny — odpowiedział Donald Trump, a po chwili zaczął atakować sam wygląd dziennikarza.

— Spójrzcie na tego gościa. Jest kompletnie nie w formie — powiedział prezydent USA, nazywając dziennikarza "obrzydliwym" i mówiąc mu, żeby "doprowadził się do formy".

— Wyglądasz okropnie — dodał.

Na koniec Donald Trump wyjaśnił powód odwołania swoich weekendowych wizyt. Zaprzeczył, że mają wynikać z obaw o jego stan zdrowia, podkreślając przy tym, że czuje się "doskonale". Stwierdził, że nie uważa za konieczne udanie się do Kansas, ponieważ jego zdaniem ubiegający się tam o reelekcję republikański senator Roger Marshall "radzi sobie bardzo dobrze".

View the original on Onet →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.