ESPNWhat this year's final four says about the labor battle -- and the game's futureESPN DeportesSeleccionado tico detenido por presunta extorsiónThe Jerusalem PostHezbollah cannot buy back Shia support as group promises $14,000 to displaced familiesRTP DesportoFC Porto sofre goleada na UEFA Youth LeaguePremium TimesTanker crash spills 33,000 litres of groundnut oil in Lagos, LASTMA warns against consumptionScreen RantNew Young James Bond Officially Unveiled In First Look At SilverfinBBC BusinessNetflix to lay off 1,000 staff in steepest cuts since 2022NDTVRahul, Priyanka Gandhi Protest At India Gate With Parents Of Uttarakhand Murder Victim Ankita BhandariGMA NewsBanks, buildings burn as Albania's capital Tirana erupts into student violenceGlobal NewsDolly Parton’s nephew denies making threats to harm her estateThe South AfricanOuaddou explains why Mbatha missed the TS Galaxy matchTaipei TimesSPEAK UP: ‘Doomsday theory:’ AI could kill all humans by 2030 (1/2) 末日論」:AI 2030前恐害死全人類?(上)
The Daily Newsstand · Free, Always
Wednesday, October 14, 2026

Awantura wokół TK. Dwa zawiadomienia do prokuratury

Translate

Po ślubowaniu Macieja Berka w gabinecie marszałka Sejmu, przekazaniu dokumentów z tej uroczystości do Kancelarii Prezydenta, wszyscy sędziowie pochodzący z nadania obecnego Sejmu udali się do siedziby TK. A tam napotkali nie tylko przeszkodę w postaci osób protestujących (dopingowanych m.in. przez Tomasza Sakiewicza z Telewizji Republika czy Roberta Bąkiewicza), ale także samego prezesa TK Bogdana Święczkowskiego i towarzyszących mu urzędników Kancelarii TK.

Jeden ze świadków wydarzeń relacjonuje nam, że w pewnym momencie doszło do "szarpaniny" między Święczkowskim a Berkiem.

– To było po tym ich spotkaniu jeden na jeden. Potem sędziowie chcieli pójść do swoich pokojów pracy sędziowskiej, ale urzędnicy trybunału im to uniemożliwili. Weszli tylko sędziowie Korwin-Piotrowska i Patyra (zaprzysiężeni bezpośrednio przez prezydenta Nawrockiego – red.). W tym momencie Święczkowski wybiegł z gabinetu, a jak Berek przekraczał próg drzwi, to ten go mocno szarpnął i stanął w drzwiach – relacjonuje nasz rozmówca.

Dwa zawiadomienia

Jak dodaje, Maciej Berek już złożył zawiadomienie do prokuratury, w którym zarzuca Święczkowskiemu naruszenie jego nietykalności cielesnej. Na tym nie koniec, bo pozostali sędziowie (lub część z nich) mają jeszcze wykonać swoje ruchy.

– Będziemy składać zawiadomienie dotyczące niedopuszczenia nas przez nowych urzędników TK do orzekania, do biurek i niewydania wszystkich rzeczy – mówi sędzia TK Maciej Taborowski (niezaprzysiężony bezpośrednio przez prezydenta).

Jak dodaje, zawiadomienie "na pewno" ma dotyczyć Beaty Białowąs (pracownica TK, wcześniej związana z ziobrystami, która zastępuje dyrektora Kancelarii Trybunału, bo ten ma postawione zarzuty przez prokuraturę) oraz rzeczniczki TK Weroniki Ścibor. Z przekazanych nam relacji wynika, że nowy "doradca prezesa TK ds. bezpieczeństwa", były szef CBA (aktualnie z zarzutami prokuratorskimi) Andrzej Stróżny raczej się całej scenie przyglądał, więc jego zawiadomienie ma nie dotyczyć.

Co na to Święczkowski?

Z takim opisem przebiegu spraw w trybunale nie zgadza się jego prezes. "Kłamstwem są informacje o stosowaniu siły w budynku TK" – przekonuje Bogdan Święczkowski w komunikacie opublikowanym na profilu TK na platformie X.

"Wdzieranie się do pomieszczeń Trybunału przeznaczonych dla sędziów z nikogo nie czyni jeszcze sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Sama taka próba jest gorsząca i budzi politowanie. Zgodnie z Konstytucją RP i ustawą o statusie sędziów, sędzią Trybunału zostaje się po wyborze przez Sejm i złożeniu ślubowania wobec prezydenta. Wierzę, że prawo w Polsce ma wciąż moc" – dodał Święczkowski.

Politycy w gabinecie prezesa TK

Nasi rozmówcy relacjonują nam jeszcze jeden fakt. Na terenie trybunału przebywali także posłowie – widziano tam m.in. Antoniego Macierewicza, Mariusza Goska, Piotra Glińskiego i Marka Jakubiaka. Przynajmniej ci dwaj ostatni – jak twierdzi naoczny świadek – dostali się do gabinetu Święczkowskiego.

O sprawę pytamy Piotra Glińskiego. – Byliśmy zaproszeni przez pana prezesa Święczkowskiego. Nie mogę mówić o szczegółach, ale było to spotkanie kurtuazyjne – zapewnia.

– Bywałem przed TK, wspierałem obywateli protestujących przeciwko nielegalnym działaniom władzy, prezes Święczkowski zapraszał mnie już wcześniej. Nie ma w tym nic złego, bo jestem posłem i zajmuję się sprawami publicznymi. Prezes TK, zwłaszcza gdy zagrożona jest demokracja, ma prawo spotykać się z kim chce – ocenia Gliński.

Słowom tym nie dowierza Arkadiusz Myrcha, wiceminister sprawiedliwości. – Gabinet prezesa TK nie jest miejscem na takie spotkania; nie wierzę, że to konkretne takie było. Po doborze gości można domniemywać, że ci byli politycznymi emisariuszami. Tym bardziej że poseł Gliński ma bliskie relacje z Jarosławem Kaczyńskim, z kolei Jakubiak z politykami Konfederacji – ocenia polityk.

Niektórzy rozmówcy z koalicji przywołują sytuację sprzed lat. Chodzi o słynne nagranie z lipca 2017 r., na którym Andrzej Rzepliński, już jako były prezes TK, wychodzi z kawiarni "Czytelnik" przy ul. Wiejskiej w Warszawie w towarzystwie polityków PO i innych prawników (w tym samym budynku jest też siedziba Platformy). Prawicowe media i PiS przedstawiły je później jako dowód "tajnej narady" sędziów z opozycją. A skoro tak, to podejmowanie dziś w gabinecie prezesa TK polityków prawicy wygląda ich zdaniem jeszcze gorzej.

Z tą argumentacją z kolei nie zgadza się Piotr Gliński. – Nie uczestniczyłem w naradach ze wszystkimi przedstawicielami "wyjątkowej kasty" poza siedzibą TK. Natomiast w miejscu pracy pan prezes Święczkowski ma prawo kontaktować się z kim chce, zwłaszcza z osobami, które reprezentują społeczeństwo polskie – przekonuje poseł PiS. – Mam mandat do zajmowania się sprawami publicznymi w interesie moich wyborców, to naturalne, że przedstawiciele trzeciej władzy, w zależności od tego, jak uważają, mogą się z nami kontaktować. Zwłaszcza w sytuacji zagrożenia dla demokracji. Nic dziwnego, że ludzie zatroskani dla Polski spotykają się i rozmawiają – dodaje Gliński.

Zdaniem Arkadiusza Myrchy sprawa spotkania w "Czytelniku" i obecne spotkania w gabinecie prezesa TK to sytuacje nieporównywalne. – Wtedy mieliśmy wysłuchanie publiczne w Sejmie, normalną część procesu legislacyjnego. Kawiarnia jest miejscem publicznym, więc nie było to żadne potajemne miejsce czy ustalenia. Dziś jesteśmy w sytuacji, gdy prezes TK przyjmuje polityków, a sędziów nie dopuszcza do orzekania – kwituje wiceminister.

Do Trybunału Konstytucyjnego przybył też prezydent Karol Nawrocki. Wcześniej, podczas konferencji prasowej Karol Nawrocki powiedział, że "jeżeli Berek nie dokonał formalności ślubowania przed prezydentem, to z pewnością nie jest sędzią TK".

View the original on Wirtualna Polska →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.