Awantura wokół TK. Dwa zawiadomienia do prokuratury
Po ślubowaniu Macieja Berka w gabinecie marszałka Sejmu, przekazaniu dokumentów z tej uroczystości do Kancelarii Prezydenta, wszyscy sędziowie pochodzący z nadania obecnego Sejmu udali się do siedziby TK. A tam napotkali nie tylko przeszkodę w postaci osób protestujących (dopingowanych m.in. przez Tomasza Sakiewicza z Telewizji Republika czy Roberta Bąkiewicza), ale także samego prezesa TK Bogdana Święczkowskiego i towarzyszących mu urzędników Kancelarii TK.
Jeden ze świadków wydarzeń relacjonuje nam, że w pewnym momencie doszło do "szarpaniny" między Święczkowskim a Berkiem.
– To było po tym ich spotkaniu jeden na jeden. Potem sędziowie chcieli pójść do swoich pokojów pracy sędziowskiej, ale urzędnicy trybunału im to uniemożliwili. Weszli tylko sędziowie Korwin-Piotrowska i Patyra (zaprzysiężeni bezpośrednio przez prezydenta Nawrockiego – red.). W tym momencie Święczkowski wybiegł z gabinetu, a jak Berek przekraczał próg drzwi, to ten go mocno szarpnął i stanął w drzwiach – relacjonuje nasz rozmówca.
Dwa zawiadomienia
Jak dodaje, Maciej Berek już złożył zawiadomienie do prokuratury, w którym zarzuca Święczkowskiemu naruszenie jego nietykalności cielesnej. Na tym nie koniec, bo pozostali sędziowie (lub część z nich) mają jeszcze wykonać swoje ruchy.
– Będziemy składać zawiadomienie dotyczące niedopuszczenia nas przez nowych urzędników TK do orzekania, do biurek i niewydania wszystkich rzeczy – mówi sędzia TK Maciej Taborowski (niezaprzysiężony bezpośrednio przez prezydenta).
Jak dodaje, zawiadomienie "na pewno" ma dotyczyć Beaty Białowąs (pracownica TK, wcześniej związana z ziobrystami, która zastępuje dyrektora Kancelarii Trybunału, bo ten ma postawione zarzuty przez prokuraturę) oraz rzeczniczki TK Weroniki Ścibor. Z przekazanych nam relacji wynika, że nowy "doradca prezesa TK ds. bezpieczeństwa", były szef CBA (aktualnie z zarzutami prokuratorskimi) Andrzej Stróżny raczej się całej scenie przyglądał, więc jego zawiadomienie ma nie dotyczyć.
Co na to Święczkowski?
Z takim opisem przebiegu spraw w trybunale nie zgadza się jego prezes. "Kłamstwem są informacje o stosowaniu siły w budynku TK" – przekonuje Bogdan Święczkowski w komunikacie opublikowanym na profilu TK na platformie X.
"Wdzieranie się do pomieszczeń Trybunału przeznaczonych dla sędziów z nikogo nie czyni jeszcze sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Sama taka próba jest gorsząca i budzi politowanie. Zgodnie z Konstytucją RP i ustawą o statusie sędziów, sędzią Trybunału zostaje się po wyborze przez Sejm i złożeniu ślubowania wobec prezydenta. Wierzę, że prawo w Polsce ma wciąż moc" – dodał Święczkowski.
Politycy w gabinecie prezesa TK
Nasi rozmówcy relacjonują nam jeszcze jeden fakt. Na terenie trybunału przebywali także posłowie – widziano tam m.in. Antoniego Macierewicza, Mariusza Goska, Piotra Glińskiego i Marka Jakubiaka. Przynajmniej ci dwaj ostatni – jak twierdzi naoczny świadek – dostali się do gabinetu Święczkowskiego.
O sprawę pytamy Piotra Glińskiego. – Byliśmy zaproszeni przez pana prezesa Święczkowskiego. Nie mogę mówić o szczegółach, ale było to spotkanie kurtuazyjne – zapewnia.
– Bywałem przed TK, wspierałem obywateli protestujących przeciwko nielegalnym działaniom władzy, prezes Święczkowski zapraszał mnie już wcześniej. Nie ma w tym nic złego, bo jestem posłem i zajmuję się sprawami publicznymi. Prezes TK, zwłaszcza gdy zagrożona jest demokracja, ma prawo spotykać się z kim chce – ocenia Gliński.
Słowom tym nie dowierza Arkadiusz Myrcha, wiceminister sprawiedliwości. – Gabinet prezesa TK nie jest miejscem na takie spotkania; nie wierzę, że to konkretne takie było. Po doborze gości można domniemywać, że ci byli politycznymi emisariuszami. Tym bardziej że poseł Gliński ma bliskie relacje z Jarosławem Kaczyńskim, z kolei Jakubiak z politykami Konfederacji – ocenia polityk.
Niektórzy rozmówcy z koalicji przywołują sytuację sprzed lat. Chodzi o słynne nagranie z lipca 2017 r., na którym Andrzej Rzepliński, już jako były prezes TK, wychodzi z kawiarni "Czytelnik" przy ul. Wiejskiej w Warszawie w towarzystwie polityków PO i innych prawników (w tym samym budynku jest też siedziba Platformy). Prawicowe media i PiS przedstawiły je później jako dowód "tajnej narady" sędziów z opozycją. A skoro tak, to podejmowanie dziś w gabinecie prezesa TK polityków prawicy wygląda ich zdaniem jeszcze gorzej.
Z tą argumentacją z kolei nie zgadza się Piotr Gliński. – Nie uczestniczyłem w naradach ze wszystkimi przedstawicielami "wyjątkowej kasty" poza siedzibą TK. Natomiast w miejscu pracy pan prezes Święczkowski ma prawo kontaktować się z kim chce, zwłaszcza z osobami, które reprezentują społeczeństwo polskie – przekonuje poseł PiS. – Mam mandat do zajmowania się sprawami publicznymi w interesie moich wyborców, to naturalne, że przedstawiciele trzeciej władzy, w zależności od tego, jak uważają, mogą się z nami kontaktować. Zwłaszcza w sytuacji zagrożenia dla demokracji. Nic dziwnego, że ludzie zatroskani dla Polski spotykają się i rozmawiają – dodaje Gliński.
Zdaniem Arkadiusza Myrchy sprawa spotkania w "Czytelniku" i obecne spotkania w gabinecie prezesa TK to sytuacje nieporównywalne. – Wtedy mieliśmy wysłuchanie publiczne w Sejmie, normalną część procesu legislacyjnego. Kawiarnia jest miejscem publicznym, więc nie było to żadne potajemne miejsce czy ustalenia. Dziś jesteśmy w sytuacji, gdy prezes TK przyjmuje polityków, a sędziów nie dopuszcza do orzekania – kwituje wiceminister.
Do Trybunału Konstytucyjnego przybył też prezydent Karol Nawrocki. Wcześniej, podczas konferencji prasowej Karol Nawrocki powiedział, że "jeżeli Berek nie dokonał formalności ślubowania przed prezydentem, to z pewnością nie jest sędzią TK".
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.