The Daily Newsstand · Free, Always
Tuesday, November 3, 2026

Łukasz Warzecha niewpuszczony do Ukrainy. "3 lata zakazu"

Translate

O decyzji ukraińskich służb dziennikarz poinformował w mediach społecznościowych. "Przed paroma minutami odebrałem decyzję SBU: 3 lata zakazu wjazdu na Ukrainę. Po całym dniu czekania i interwencjach na wysokim szczeblu" – napisał Warzecha na platformie X, precyzując, że jako oficjalną przyczynę wskazano "względy bezpieczeństwa".

Łukasz Warzecha zatrzymany na granicy z Ukrainą

Problemy publicysty rozpoczęły się wczesnym popołudniem podczas kontroli granicznej. Po godzinie 14 Warzecha relacjonował w sieci, że ukraińska straż graniczna zatrzymała jego paszport.

"Starszy stopniem przepytał mnie, po co jadę. Po kolejnych 30 minutach inny strażnik kazał mi zabrać moje rzeczy i przejść z busa do strażnicy, gdzie posadził mnie w pustym pokoju i kazał czekać" – opisywał.

Oczekiwanie na rozstrzygnięcie sytuacji przeciągnęło się do późnego wieczora. "Aktualizacja bez aktualizacji właściwie: nadal ten sam pokój, nadal nic. W sumie tkwię tu już prawie siedem godzin. Ale dostałem herbatkę" – pisał publicysta przed godziną 20.

Oficjalne zaproszenie i interwencje "na wyższym szczeblu"

Sytuacja wzbudziła kontrowersje ze względu na oficjalny charakter wizyty. Jak zauważył sam Warzecha, do Kijowa podróżował w ramach zorganizowanej grupy i na oficjalne zaproszenie.

Kulisy wyjazdu ujawnił tygodnik "Do Rzeczy". Z ustaleń redakcji wynika, że publicysta brał udział w wyjeździe studyjnym dla dziennikarzy, zorganizowanym przez Centrum Mieroszewskiego oraz państwowy Instytut Ukraiński.

Mimo oficjalnego zaproszenia ze strony ukraińskiej instytucji rządowej, wjazd publicysty został zablokowany. Z relacji przekazanej przez "Do Rzeczy" wynika, że w sprawę zaangażowały się osoby trzecie, a temat trafił na "wyższy szczebel polityczny". Ostatecznie jednak interwencje nie przyniosły skutku.

"Komuś zależy na podważaniu relacji"

Sam publicysta w ostrych słowach skomentował decyzję ukraińskich służb. W rozmowie z "Do Rzeczy" ocenił, że za incydentem stoją określone środowiska w Kijowie.

– Komuś w strukturach bezpieczeństwa Ukrainy bardzo zależy na tym, aby podważać budowanie lepszych relacji polsko-ukraińskich. Chciałem skonfrontować swoje poglądy z otwartymi politykami i liderami opinii na Ukrainie. Niestety, nie było mi to dane – podsumował Warzecha.

View the original on Wirtualna Polska →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.