"Zobaczyłam w telewizji, jak zamaskowani ludzie napadają na mój sklep". Rozpacz po zamieszkach we Francji
W sieciach społecznościowych krążą przejmujące filmy przedstawiające zrozpaczonych właścicieli sklepów, którzy stoją, płacząc przed swoimi splądrowanymi lub zniszczonymi lokalami. Oprócz supermarketów dotknięci są przede wszystkim właściciele mniejszych sklepów.
Czytaj nas częściej w Google
— To była wojna — mówi oszołomiona Linda w rozmowie z reporterem serwisu BILD. Pośród chaosu i zniszczenia stoi w pomieszczeniu, które jeszcze wczoraj było jej butikiem, a dziś jest polem gruzów. Nie zostało jej nic. — To była eksplozja, czegoś takiego nie doświadczyliśmy przez 20 lat. A demonstracji widzieliśmy tu mnóstwo — dodaje. Szyba w witrynie jest rozbita; wściekły tłum wykradł swetry, spodnie, szaliki, zerwał okładziny ścienne i splądrował wszystko, co dało się zabrać.
Linda (L) podczas rozmowy z reporterem BILD-a Sebastianem Prenglem
BILD / Patric Fouad
— Po tym weekendzie zostanie w nas strach. W sobotę jeszcze tu byłam i zamknęłam. W niedzielę zobaczyłam w telewizji, jak zamaskowani ludzie napadli na mój sklep. Chciałam natychmiast tu przyjechać, ale było zbyt niebezpiecznie — i nie odważyłam się — relacjonuje Linda. Dziewięćdziesiąt procent jej asortymentu zniknęło, a szkody są nie do oszacowania. To, co zaczęło się jako protest uczniów i studentów na rzecz lepszych warunków nauki, przerodziło się w zniszczenie i grabieże.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.