Europa obawia się redukcji wojsk USA. Media o zaskakującej ofercie
Propozycja państw Europy Środkowo-Wschodniej, którą opisuje Bloomberg, ma zostać oficjalnie przedstawiona 27 sierpnia w Brukseli podczas spotkania z podsekretarzem obrony USA ds. polityki, Elbridge’em Colbym.
Inicjatywa jest bezpośrednią odpowiedzią na obawy dotyczące ewentualnego osłabienia potencjału odstraszania wobec Rosji, wywołane prowadzonym przez Pentagon sześciomiesięcznym przeglądem obecności wojskowej USA w Europie.
Zaskakujący kwestionariusz z Pentagonu
W ramach tego przeglądu amerykański resort obrony skierował do stolic państw członkowskich NATO dokument, który wywołał konsternację wśród dyplomatów. Z ustaleń Bloomberga wynika, że formularz zawiera pytania weryfikujące stopień poparcia dla polityki zagranicznej Donalda Trumpa.
Amerykanie pytają w nim m.in. o to, czy dany kraj "publicznie wspierał" działania nowej administracji w Waszyngtonie, jakie ograniczenia nakłada na wykorzystanie baz przez siły USA oraz w jakim stopniu finansuje kontrakty z amerykańskim przemysłem zbrojeniowym.
Część europejskich partnerów postrzega ten krok jako próbę wywierania presji i uzależniania gwarancji bezpieczeństwa od politycznego podporządkowania. Inni, jak na przykład prezydent Finlandii Alexander Stubb, mówią o "sposobie działania obecnej administracji USA".
Mimo krytycznego tonu, stolicom NATO zależy na uniknięciu otwartego konfliktu z Waszyngtonem. Dominuje przekonanie, że odpowiedź powinna być konstruktywna i akcentująca niezmienną potrzebę stacjonowania sił amerykańskich na Starym Kontynencie.
Eksperci ostrzegają przed rywalizacją sojuszników
Próby przypodobania się Waszyngtonowi wywołują jednak niepokój wśród analityków. Oana Lungescu, ekspertka brytyjskiego think tanku RUSI i była rzeczniczka NATO, zauważa, że choć negocjacje wokół stacjonowania wojsk czy zakupów broni miały miejsce zawsze, aktualnie przybrały wyjątkowo konfrontacyjną formę. Jej zdaniem administracja Trumpa w większej mierze kieruje się "lojalnością sojuszników, ideologiczną zbieżnością i kaprysami prezydenta" niż trwałą potrzebą jedności NATO.
Niektóre państwa poddają w wątpliwość samą wagę kwestionariusza, sugerując, że kluczowe decyzje w Waszyngtonie mogły już zapaść, a dokument ma jedynie stanowić element kampanii politycznej na użytek wewnętrzny w USA.
Oferta finansowa ze Wschodu
Liczebność wojsk amerykańskich w Europie waha się od 80 do 100 tysięcy żołnierzy (z czego ponad jedna trzecia stacjonuje w Niemczech). Na wschodniej flance kontyngenty są znacznie mniejsze - od kilkuset żołnierzy w państwach bałtyckich po kilka tysięcy w Polsce. To właśnie te kraje najbardziej obawiają się potencjalnego wycofania sił USA i dlatego oferują obniżenie kosztów ich utrzymania.
Przegląd Pentagonu ma zakończyć się do grudnia 2026 r., jednak pierwsze decyzje już zapadły - Waszyngton zapowiedział wycofanie z Niemiec około pięciu tysięcy żołnierzy oraz przesunięcie części sił bez ich późniejszego uzupełniania.
Jednocześnie Donald Trump zadeklarował chęć zwiększenia obecności wojskowej w Polsce, łącząc tę decyzję z wyborem Karola Nawrockiego na urząd prezydenta RP. Mimo tych zapowiedzi niepokój wzbudzają planowane roszady w sprzęcie - USA ograniczają bowiem liczbę niektórych strategicznych bombowców, dronów i okrętów, które dotychczas były przewidziane w planach obronnych Sojuszu na wypadek ewentualnej agresji.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.