Cmentarz zaginionych jeńców odnaleziony. Wśród pochowanych może być bohater Polonii Warszawa
Prace na terenie Stalagu XI A są prowadzone pod kierunkiem profesora Ossowskiego (wideo bez dźwięku)
Źródło wideo: ze zbiorów prof. Andrzeja Ossowskiego
Źródło zdj. gł.: ze zbiorów prof. Andrzeja Ossowskiego
O tym, że około 50 kilometrów na wschód od Magdeburga, na terenie poligonu wojskowego Altengrabow w niemieckim landzie Saksonia-Anhalt, pod warstwą ziemi znajduje się duży cmentarz jeńców wojennych, wiadomo nie od dziś.
Jednak z punktu widzenia historii Polski odkrycie dokonane przez zespół prof. dr hab. n. med. Andrzeja Ossowskiego z Zakładu Genomiki Genetyki Sądowej Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie może być przełomowe. Według badacza na tym terenie spoczywa około 120 Polaków - żołnierzy września 1939 roku oraz powstańców warszawskich, więźniów Stalagu XI A.
Przez lata nie było wiadomo, gdzie są groby
Dlaczego dokładną lokalizację pochówków udało się ustalić dopiero teraz?
- Tak naprawdę wskazywano co najmniej kilka miejsc na terenie Stalagu XI, gdzie mogły znajdować się pochówki. Poprzednie prace, prowadzone jeszcze za czasów Rady Ochrony Pamięci i Walki Męczeństwa [instytucji koordynującej działalność władz, organizacji i instytucji społecznych w zakresie upamiętnienia męczeństwa narodu polskiego - red.], nie dały rezultatów. Po drugiej wojnie światowej był to teren sowieckiej jednostki wojskowej. Został kompletnie zniszczony i zniekształcony, a ślady po dawnym obozie zupełnie zatarte - mówi profesor Andrzej Ossowski.
Na terenie Stalagu XI A przebywali jeńcy wojenni różnych narodowości. Po 1945 roku włoskie i amerykańskie misje prowadziły tam własne prace i ekshumowały swoich zmarłych.
- Dzięki badaniom sondażowym, przy wsparciu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, udało nam się ostatecznie odnaleźć miejsce, w którym znajdował się polski cmentarz. Jesteśmy więc u celu. Teraz musimy przygotować się do prac inwentaryzacyjnych i ekshumacyjnych, żeby odnaleźć naszych zaginionych - zaznacza badacz.
Podana liczba 120 pochówków jest orientacyjna. Na tym etapie nie wiadomo dokładnie, ilu Polaków spoczywa w tym miejscu. Odpowiedź mają przynieść dalsze badania zespołu profesora Ossowskiego.
Prace na terenie dawnego Stalagu XI A
Źródło zdjęcia: ze zbiorów prof. Andrzeja Ossowskiego
Wśród pochowanych w Altengrabow może być Tadeusz Gebethner, pseudonim "Gustaw" - piłkarz Polonii Warszawa. W jego biogramie na stronie Muzeum Powstania Warszawskiego można przeczytać, że to właśnie w domu rodziny Gebethnerów w 1915 roku został oficjalnie zarejestrowany pierwszy w Warszawie piłkarski klub sportowy Polonia. Jego prezesem został kapitan drużyny, 18-letni wówczas Tadeusz. W barwach klubu rozegrał 137 meczów. Po zakończeniu kariery piłkarskiej pracował jako księgarz.
W 1939 roku walczył w szeregach 102. Pułku Ułanów przeciwko Sowietom. Został internowany, ale udało mu się zbiec i przedostać do Wilna.
W 1941 roku wrócił do Warszawy. Podczas niemieckiej okupacji ukrywał w swoim mieszkaniu żydowską rodzinę Abrachamerów. Wykorzystując swoje kontakty w Armii Krajowej, uchronił jej członków przed zagładą i pomógł im przedostać się na Węgry. Tam doczekali końca wojny.
W Powstaniu Warszawskim Gebethner walczył na terenie południowego Śródmieścia jako dowódca kompanii 3. Batalionu Pancernego "Golski". Był kilkukrotnie ranny, w tym ciężko podczas bombardowania szpitala powstańczego. Konieczna była amputacja ręki i nogi.
Po kapitulacji powstania "Gustaw" wraz z setkami rannych, lekarzami i pielęgniarkami trafił do lazaretu dla jeńców wojennych Stalagu XI A Altengrabow.
Zmarł 14 października 1944 roku.
Tadeusz Gebethner "Gustaw"
Źródło zdjęcia: ze zbiorów KS Polonia Warszawa
Droga od ekshumacji do identyfikacji
Ze względu na całkowite zniszczenie cmentarza proces ekshumacji będzie bardzo trudny i czasochłonny. Nekropolia znajduje się pod kilkumetrową warstwą gleby i gruzu. Cały teren dawnego stalagu został przekształcony na potrzeby szpitala, który wybudowali w tym miejscu Rosjanie. Jak wskazuje profesor Ossowski, ekshumacje będą prowadzone w dwóch, a być może nawet w trzech etapach. Dopiero po ich zakończeniu będzie można przejść do identyfikacji poszczególnych osób.
- Cały proces badań identyfikacyjnych składa się z wielu elementów. Po ekshumacji wykonuje się analizy antropologiczne i medyczno-sądowe. Analizowane są również dane źródłowe i historyczne, które stanowią podstawę prac identyfikacyjnych. Później wkracza genetyka. Dzisiaj nie wyobrażamy sobie badań bez jej zastosowania - przyznaje naukowiec.
Badacze mają nadzieję, że uda się odnaleźć i zidentyfikować wszystkie osoby pochowane na cmentarzu. Jak podkreśla kierownik badań, w przypadku jeńców, o których zachowało się więcej informacji, dotarcie do rodzin i przeprowadzenie identyfikacji jest nieco łatwiejsze. Każda potwierdzona tożsamość staje się ważnym elementem większej układanki. Jeśli uda się odtworzyć układ grobów, co w przypadku dawnego stalagu wydaje się możliwe, pojedyncze identyfikacje mogą pomóc w ustaleniu tożsamości kolejnych pochowanych. Znając rozmieszczenie grobów i ich wzajemne zależności, badacze będą mogli z określonym prawdopodobieństwem przypisać szczątki także osobom, których nie uda się zidentyfikować bezpośrednio.
Mój rozmówca podkreśla, że współczesne badania genetyczne są bardzo skuteczne. Jako przykład podaje identyfikacje prowadzone przez jego zespół we wsi Puźniki na Podolu. Według różnych źródeł w lutym 1945 roku nacjonaliści z UPA zamordowali od 50 do 120 mieszkańców miejscowości.
- Osiem osób zostało już zidentyfikowanych. Niebawem poznamy nazwiska kolejnych czterech - mówi profesor. I dodaje, że są to osoby całkowicie anonimowe: cywile, głównie kobiety i dzieci.
AI porządkuje wojenne archiwa
Dziś na wielu etapach prac naukowcy sięgają po pomoc sztucznej inteligencji.
- Są to przede wszystkim świetne narzędzia analityczne. Kieruję zespołem Regionalnego Centrum Medycyny Cyfrowej, które zajmuje się wdrażaniem narzędzi sztucznej inteligencji w medycynie, ale też w analizie dokumentacji medycznej. Między dokumentacją medyczną a dokumentacją, z którą my dzisiaj pracujemy, tak naprawdę nie ma żadnej różnicy - wyjaśnia profesor Ossowski.
Podczas przygotowań do takich badań, jak te w Altengrabow, badacze analizują różne źródła - dokumenty brytyjskie, niemieckie czy włoskie. Sztuczna inteligencja usprawnia tę analizę, pomaga w tworzeniu listy zmarłych. Bez tych narzędzi ten etap prac byłby znacznie wydłużony. AI jest też pomocna w analizie obrazowej zdjęć lotniczych i satelitarnych.
Do porównania są przecież setki stron dokumentów, sporządzonych w różnych językach. - Kompilacja danych z różnych źródeł, ułożenie układu cmentarza, nawet takiego hipotetycznego układu, bardzo nam pomaga. My oczywiście bylibyśmy w stanie też to zrobić, tylko zajęłoby nam to miesiące, a nie, tak jak w tym przypadku, kilka dni - podkreśla naukowiec.
Do przebadania jest obszar o powierzchni około hektara. Pierwsze prace ekshumacyjne mają rozpocząć się w przyszłym roku.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.