Nieudany atak w Lipsku: Niemcy wiedzieli o przylocie szpiega. Tajemnicze puszki i polski wątek

Oleg Lewuszkin, motocyklista powiązany z etatowym oficerem GRU Denisem Smoljaninowem, odpowiada za nieudaną próbę podłożenia ładunków wybuchowych na niemieckim lotnisku Lipsk-Halle. Według ustaleń „The Telegraph” i „Welt am Sonntag Lewuszkin” mózg operacji przyleciał do Berlina na tydzień przed nieudanym zamachem, a do jego realizacji wynajął Białorusina. Śledztwo ma też polskie wątki.
Saper na lotnisku w Lipsku (fot: IMAGO/EHL Media/Imago Stock and People) /East News
W nocy z 4 na 5 sierpnia dron z puszką pełną materiałów wybuchowych uderzył w skrzydło ukraińskiego samolotu pasażerskiego, po czym bez wybuchu spadł na asfalt. Antonow przewoził około 25 000 litrów paliwa lotniczego. Zdaniem śledczych detonacja unicestwiłaby lotnisko, powodując olbrzymie zniszczenia. Za tą akcją miał stać m.in. Oleg Lewuszkin.
Kim jest Oleg Lewuszkin?
Mózg operacji to posiadacz rosyjskiego paszportu i pasjonat motocykli. Z raportu litewskiego wywiadu z grudnia 2025 r. wynika, że od lat utrzymywał kontakt z etatowym oficerem GRU Denisem Smoljaninowem, który kierował wydziałem ds. Ukrainy i jest łączony z planowaniem aktów dywersyjnych w Europie.
Media - powołując się na dane wywiadowcze z Polski, Litwy i Niemiec, a także rozmowy z przedstawicielami zachodnich służb - podają, że Lewuszkin przyleciał do Berlina najprawdopodobniej z Turcji. Tydzień przed próbą zamachu wynajął samochód na lotnisku w niemieckiej stolicy i przez kolejne dni odwiedził kilka domniemanych skrytek, gdzie przechowywano materiały wybuchowe. Według informacji „Welt am Sonntag”, śledczy wiedzieli o przylocie Lewuszkina do Niemiec i jego powiązaniach z GRU, lecz nie objęli go inwigilacją po przyjeździe.
Przy próbie sabotażu miano wykorzystać 1,8 kg semteksu – kruszącego materiału wybuchowego. Środki niezbędne do przeprowadzenia sabotażu były transportowane do Niemiec m.in. przez Bułgarię i Serbię. Po drodze były przechowywano je tymczasowych kryjówkach.
Rosjanin na krótko przed próbą ataku miał przeprowadzić rekonesans portu lotniczego. Niemcy uważają, że Lewuszkin zaplanował atak, a następnie polecił jego realizację tzw. agentowi jednorazowemu - Białorusinowi Andriejowi Karszakowowi.
Próbkę DNA Białorusina pobrano ze skrawka rękawiczki, która była przymocowana do „technicznej konstrukcji” przymocowanej do drzewa niedaleko lotniska w Lipsku. Miała ona służyć do sterowania dronami. Śledczy ustalili, że dane Karszakowa posiadały służby z Finlandii, bo mężczyzna w 2010 roku został zatrzymany po próbie kradzieży ze sklepu odzieżowego.
Powiązanie człowieka z pobraną próbką jest istotne z polskiej perspektywy. Według dziennikarzy, po tym ustaleniach, polskie władze powiązały Białorusina z podpaleniem łódzkiego marketu budowlanego pod koniec lipca 2024 r.
Łudzące podobieństwo
Dziennikarze śledczy dotarli do dowodów, które pokazują uderzające podobieństwo między tym, co stało się w Lipsku, a udaremnionymi próbami sabotażu z wykorzystaniem dronów i materiałów na cele w Polsce, Niemczech i na Litwie. „Urządzenie wybuchowe zabezpieczone w Lipsku było bardzo podobne do bomb wykorzystywanych w rosyjskich spiskach w innych częściach Europy” – wskazuje „The Telegraph”.
Z raportów polskiego wywiadu wynika, że zwerbowany pomocnik wykopał puszki z materiałami wybuchowymi – podobne do tej znalezionej w Lipsku - z cmentarza na Litwie, a następnie ukrył je przy autostradzie w Polsce.
W toku dalszego śledztwa litewskie władze odnalazły identyczne pojemniki na cmentarzu oraz w dwóch innych miejscach kraju. Ekspertyzy litewskich służb, do których dotarły „The Telegraph” i „Welt am Sonntag”, potwierdzają, że „okrągłe metalowe płytki” wykorzystane w improwizowanych bombach znalezionych w różnych miejscach kraju „wyprodukowano przy użyciu dokładnie tych samych narzędzi i maszyn”.
Według ustaleń w lipcu 2024 roku pośrednik z Polski miał dostarczyć paczki, w których ukryto zapalniki oraz substancje łatwopalne. Kilka dni później w Europie doszło do serii pożarów - w magazynie DHL w Birmingham, na lotnisku w Lipsku oraz w centrum transportowym pod Warszawą.
Litewski wywiad przypisał te zdarzenia przesyłkom przygotowanym przez osoby sterowane przez GRU. W tajnym raporcie z listopada litewski Departament Bezpieczeństwa Państwa wskazał specjalną jednostkę operacji specjalnych GRU nr 52659 oraz 161. Centrum Szkoleniowe Sił Specjalnych, identyfikowane jako jednostka wojskowa GRU nr 29155.
Jednostka 52659
Od 2023 roku - według ocen wywiadu - jednostka nr 52659 koordynuje w Europie działania sabotażowe, w tym podpalenia, eksplozje i próby zamachów. Agenci przebywający w Rosji mają kierować agentami średniego szczebla działającymi w Europie za pośrednictwem szyfrowanych komunikatorów, takich jak Telegram i Viber.
Z raportu wynika, że grupa może odpowiadać za podpalenie urzędu pocztowego w Bukareszcie w październiku 2025 roku oraz pożar w sklepie IKEA w Wilnie rok wcześniej. Wysocy rangą oficerowie wywiadu oceniają, że lista przypisywanych jej działań prawdopodobnie będzie się wydłużać.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.