CBA sprawdza resort byłej minister. "Śmieszno i straszno"
"Szybko poszło. Nie minęły dwa tygodnie od mojego odejścia z rządu i już całkowicie apolityczne CBA doszukuje się nielegalnego lobbingu w moim ministerstwie. To oczywiście całkowicie niemożliwe, żeby ktoś chciał znaleźć na mnie haki. A tak serio: I śmieszno i straszno" - napisała Pełczyńska-Nałęcz w serwisie X.
"Miała być zmiana. Lepsza Polska. Ogromna na nią nadzieja milionów Polaków. Zamiast tego wychodzi ciąg dalszy zamieniania Rzeczpospolitej w prywatny partyjniacki folwark" - dodała.
"Bardzo jestem ciekawa czy CBA równie gorliwie zajęło się pchaniem dopłat do deweloperów. A także zniknięciem w tajemniczych okolicznościach zapisów o prawach mieszkańców i samorządów z projektu ustawy o airbnb" - stwierdziła ponadto.
CBA żąda informacji od byłej minister
Do postu dołączyła zdjęcie pisma, jakie otrzymała od szefa CBA, w którym zwraca się on do niej z prośbą o przekazanie odpowiednich informacji.
Jacek Dobrzyński odpowiada Pełczyńskiej-Nałęcz
Do sprawy ustosunkował się już rzecznik ministra służb specjalnych Jacek Dobrzyński. "Życzliwie przypominam, że od 30 września 2026 roku Centralne Biuro Antykorupcyjne, na wcześniejsze polecenie premiera, prowadzi czynności analityczno-informacyjne dotyczące przebiegu prac legislacyjnych nad projektem ustawy o zmianie ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych oraz niektórych innych ustaw" - podkreślił.
"Doskonale Pani wie, że projekt przygotowany przez Ministerstwo Rozwoju i Technologii ma na celu ograniczenie nieprawidłowości w funkcjonowaniu spółdzielni mieszkaniowych oraz wzmocnienie praw ich członków. Wie Pani również, że czynności zostały podjęte w związku z zastrzeżeniami, które pojawiły się w toku prac nad projektem, dotyczącymi zbieżności" - dodał.
Jak podkreślił, "łączenie podjętych we wrześniu br. przez CBA czynności z Pani dymisją jest potężnym nadużyciem i manipulacją z Pani strony". "Wstyd. I z tym wstydem Panią pozostawiam" - napisał na koniec.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.