"Donald Tusk szkodzi kandydatce KO". Ekspert o wyborach w Krakowie
W pierwszej turze przedterminowych wyborów prezydenta Krakowa Łukasz Gibała zdobył 36,38 proc. głosów, Monika Piątkowska 29,91 proc. — wynika z danych ze wszystkich obwodów głosowania opublikowanych na stronie Państwowej Komisji Wyborczej.
— Te wyniki nie znaczą jeszcze, że jest "pozamiatane". Jednak jest wysoce prawdopodobne, że ten układ z pierwszej tury może się powtórzyć w drugiej — mówi Onetowi dr Bartosz Rydliński.
Czytaj nas częściej w Google
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
"Tu nigdy nie było prostego odzwierciedlenia, że jak w Sejmie, tak pod Wawelem"
— Tym bardziej że to Gibała razem z PiS i Konfederacją organizował krakowskie referendum. Zresztą, dla specyfiki Krakowa kluczowe jest przekonanie znacznej części mieszkańców, że im ani Tusk, ani Czarzasty nie będą narzucać prezydenta, ani meblować ratusza. Wyraźnie pokazały to wyniki Darii Gosek-Popiołek, posłanki Lewicy z niemałą siłą przebicia, która przegrała z lokalną radną z Razem Aleksandrą Owcą. Można powiedzieć, że twarz Czarzastego pani posłance w kampanii nie pomogła — podkreśla dr Rydliński.
Jak wyjaśnia, nie sposób nie zauważyć, że partie parlamentarne, jak KO czy PiS, nigdy nie cieszyły się w Krakowie zbyt wielkim powodzeniem.
— Tu nigdy nie było prostego odzwierciedlenia, że jak w Sejmie, tak pod Wawelem, wręcz przeciwnie. Do tego, sentymenty mieszkańców są takie, że jakby Jacek Majchrowski mógł znów startować, to dla Krakowian on mógłby rządzić miastem w nieskończoność. A wygraną Miszalskiego, kandydata KO, można w sumie traktować jako krakowski "wypadek przy pracy", jakiś wyjątek — zaznacza politolog.
"Kampania nie będzie ani ładna, ani przyjemna. Dla KO stawka jest ogromna"
W ocenie dr Rydlińskiego kampania przed II turą będzie znacznie bardziej brutalna niż dotychczas. — Ani ładna, ani przyjemna dla kandydatów. Jak dotąd, tej kampanii trochę nie było widać. Teraz jednak KO wytoczy najcięższe działa, bo dla niej stawka jest ogromna — mówi. — Stracić Kraków niedługo przed wyborami parlamentarnymi to dla partii byłaby katastrofa — podkreśla.
— Uwagę zwraca to, że Tusk wciąż nie chce lub nie potrafi dostrzec, że sklejanie go z kandydatką po prostu jej szkodzi, jest obciążeniem. KO nie uczy się na własnych błędach. Działa trochę na zasadzie, że stosuje te same metody, co w kampanii Trzaskowskiego, chcąc osiągnąć inny rezultat i dziwi się, że to nie działa — wyjaśnia ekspert.
Jak dodaje, punkt ataku na Gibałę jest znany: to uderzanie w jego rodzinę, powiązania biznesowe i stan posiadania, głównie nieruchomości.
— Natomiast z takich ataków Gibała może budować swoją siłę, na zasadzie, że "on jest swój, tutejszy" i wyborcy powinni go poprzeć tym bardziej, że "jakiś gdańszczanin" nie powinien im sterować lokalną polityką. A do tego Gibała tyle razy już próbował zostać prezydentem Krakowa, że jedno trzeba mu oddać — on się naprawdę na tym mieście zna — podsumowuje dr Rydliński.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.