Tragedia w Nowym Sączu. Dotarli do świadka, który reanimował ofiarę
W sobotę na Alejach Piłsudskiego w Nowym Sączu 50-letni mężczyzna został potrącony na przejściu dla pieszych, gdy wracał ze spaceru z psem. 21-latek, który siedział za kierownicą Volkswagena Passata jechał z prędkością 120 km/h. Serwis gazetakrakowska.pl dotarł do świadka tego zdarzenia, który reanimował ofiarę wypadku.
Źródło zdjęć: © East News
Najważniejsze informacje:
- Do potrącenia doszło na przejściu dla pieszych w rejonie tzw. dzikiego ronda.
- Ofiarą był 50-letni mieszkaniec, który wracał ze spaceru z psem.
- Volkswagenem kierował 21-letni mieszkaniec Sądecczyzny.
Do wypadku doszło wieczorem na jednej z najbardziej uczęszczanych tras w Nowym Sączu. 21-letni kierowca Volkswagena potrącił mężczyznę przechodzącego z psem przez pasy. 50-latek zginął na miejscu. Okoliczności zdarzenia wyjaśniają służby.
Serwis gazetakrakowska.pl dotarła do świadka wypadku, który spacerował w pobliżu z dziećmi. Gdy zauważył potrąconego mężczyznę, natychmiast ruszył mu na pomoc. W działaniach uczestniczyła także lekarka, która przejeżdżała tamtędy z synem.
- Udzielałem pierwszej pomocy poszkodowanemu aż do momentu przejęcia go przez służby ratunkowe. Nawet jeśli sytuacja jest trudna, najważniejsze jest zrobić tyle, ile potrafimy, zanim przyjadą służby - powiedział świadek w rozmowie z serwisem gazetakrakowska.pl.
Mieszkańcy apelują o zmiany
Miejsce wypadku znajduje się przy przejściu prowadzącym w stronę rzeki. Z tego odcinka często korzystają mieszkańcy pobliskiego osiedla, w tym osoby wyprowadzające psy. Jeden z nich znał 50-latka z widzenia i sam regularnie przechodził przez te pasy.
- Widywałem go. Chodzę tamtędy z psem i przechodzę przez te pasy często - powiedział serwisowi jeden z mieszkańców osiedla.
- Ta ulica i to przejście dla pieszych są bardzo niefortunne. Nie tłumaczę tu oczywiście kierowcy, bo wiadomo, że nadmierna prędkość była bezpośrednią przyczyną wypadku, ale przejście dla pieszych znajduje się w miejscu, gdzie mamy zwężkę z trzech pasów do dwóch. Uważam, że trzeba zrobić coś z tym przejściem - albo je całkowicie zlikwidować, albo po prostu zrobić sygnalizację świetlną. To zwiększyłoby bezpieczeństwo - mówił mężczyzna.
Z nieoficjalnych ustaleń serwisu gazetakrakowska.pl wynika, że podczas spaceru z psem mężczyźnie towarzyszyła rodzina: córka i żona. Zostały z tyłu, gdy mężczyzna doszedł do jezdni i zdecydował się wejść na pasy.
- Gdyby poszły z nim, być może dziś byłyby trzy ofiary - powiedział jeden z mieszkańców.
Cały dzień w biegu? Skrót wydarzeń codziennie wieczorem w Twojej skrzynce
oprac. Violetta Baran Dziennikarka Wiadomości Wirtualnej Polski
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.