Tusk zabrał głos po RBN. Oto co powiedział
Premier Donald Tusk odniósł się do wystąpienia prezydenta Karola Nawrockiego, który przed mediami, na początku posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego, zaatakował szefa rządu. Tusk mówił o "dość konfrontacyjnym" wystąpieniu i "wielu takich niemiłych słowach" pod swoim adresem. Podkreślił jednak, że mimo to zależało mu na załagodzeniu sporu.
Tusk zabrał głos po RBN
– Włożyliśmy wszyscy dużo wysiłku, żeby posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego pomogło rozładować pewne nieporozumienia – powiedział premier.
Jak tłumaczył, chodziło o emocje wokół sytuacji w Trybunale Konstytucyjnym, ale przede wszystkim o współpracę najważniejszych instytucji państwa w sprawach bezpieczeństwa.
Premier zastrzegł, że posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego jest tajne, więc nie może zdradzić, jak przebiegało. Mógł jednak opowiedzieć o atmosferze i o wnioskach, które, jak ocenił, są "dość obiecujące". Dotyczy to przede wszystkim amerykańskiej bazy w Polsce.
Jak relacjonował Tusk, "po długiej dyskusji" uczestnicy RBN uznali, że prezydent i rząd współpracują w tej sprawie. Wspólnym zadaniem ma być doprowadzenie do końca projektu stałej obecności żołnierzy USA w Polsce.
- Nikogo nie muszę przekonywać, że w dzisiejszej sytuacji geopolitycznej utrzymanie i wzmocnienie obecności wojsk amerykańskich w tej części Europy, szczególnie w Polsce, to jest coś, co bardzo wyraźnie wzmocniłoby nasze bezpieczeństwo – powiedział premier. Dodał, że Polska i tak musi polegać przede wszystkim na sprawności własnej armii.
Premier opowiedział, że "bardzo emocjonującym momentem" posiedzenia RBN były informacje przekazane przez gen. Wiesława Kukułę, szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. Generał mówił o zagrożeniach związanych z agresywną polityką Rosji i o sygnałach, które według Tuska każą Polsce w szczególny sposób przygotować się do jesieni i zimy.
Tusk przypomniał, że w ostatnich miesiącach wielokrotnie publicznie ostrzegał przed powagą sytuacji. - Jak państwo pamiętacie, nie wszyscy poważnie traktowali te moje słowa i niektórzy uważali, że przesadzam – mówił.
Teraz, jak podkreślił, "wszyscy bez wyjątku" obecni na sali przyznali mu rację. Na posiedzeniu byli przedstawiciele wszystkich klubów parlamentarnych, Prezydium Sejmu, Kancelarii Prezydenta i rządu. Według premiera uznali oni, że agresywne działania Rosji i sygnały ostrzegawcze od służb, także polskich, wymagają skonsolidowania wokół bezpieczeństwa zarówno polityków, jak i całego społeczeństwa.
Premier przyznał, że po posiedzeniu RBN "jest oczywiście niepokój", czyli pytania, na ile Polska jest przygotowana i jak mogą wyglądać możliwe scenariusze.
Tusk powtórzył, że odgadywanie scenariusza "nie ma większego sensu", bo nikt nie wie, czy Rosja zdecyduje się na jakąkolwiek akcję wobec państw NATO, a jeśli tak, to na jaką. "Ale potencjalne zagrożenie jest oczywiste" – podkreślił. Wymienił prowokacje i akty dywersji.
Dlatego, jak mówił, cieszy go, że "wszyscy bez wyjątku", od prezydenta po obecnych na sali parlamentarzystów, przyjęli filozofię rządu: biorąc pod uwagę sytuację na Wschodzie, trzeba być gotowym na różne scenariusze.
Premier podkreślił, że o bezpieczeństwie Polski decyduje nie tylko sytuacja na Wschodzie, ale też to, co dzieje się w kraju: stabilizacja i spokój wewnętrzny.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.