USA wznowią rotację wojsk do Estonii. "Jasny przekaz dla Putina"
Zełenski: chcemy zakończyć tę wojnę jak najszybciej, jeśli to możliwe to przed zimą
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Dragos Asaftei/Shutterstock
Szef estońskiej dyplomacji Margus Tsahkna poinformował o decyzji USA podczas rozmowy z dziennikarzami na marginesie odbywającej się w Nowym Jorku 81. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ.
- USA poinformowały nas, że zdecydowały o nowej rotacji do Estonii. To dobra wiadomość, bo jest to bardzo ważne dla naszego bezpieczeństwa, a także bardzo jasny przekaz dla prezydenta Putina, że nie ma mowy nawet o myśleniu o jakiejkolwiek agresji przeciwko wschodniej flance NATO - powiedział Tsahkna.
Margus Tsahkna
Źródło zdjęcia: Hannes P Albert/dpa/PAP
Pytany o liczebność i termin przybycia żołnierzy, odparł jedynie, że skala będzie "prawie taka sama" jak przy przerwanej latem rotacji, a szczegóły zostaną podane później.
Szef MSZ Estonii: ważne, żeby USA wysyłały jasne sygnały co do rotacji wojsk
Tego samego dnia prezydent Litwy Gitanas Nauseda przekazał, że nowa rotacja amerykańskich wojsk - również po kilkumiesięcznej przerwie - jest "już w drodze" na Litwę. Tsahkna podkreślił, że wschodnią flankę - Finlandię, Estonię, Łotwę, Litwę i Polskę - trzeba traktować jako całość. - Było wiele pytań o to, czy artykuł 5. działa. Nie ma wątpliwości, że NATO jest w dobrej formie - ocenił.
Minister zapewnił, że estoński wywiad nie odnotowuje po drugiej stronie granicy ruchów ani dodatkowych wojsk, które wskazywałyby na przygotowania Rosji do poważnej operacji. Zaznaczył jednak, że trzeba być gotowym na prowokacje i ataki hybrydowe. Jak ocenił, państwa bałtyckie są na nie "w pewnym sensie uodpornione", bo ich społeczeństwa "dokładnie wiedzą, czym jest Rosja", a takie działania skuteczniej sieją strach w większych krajach, jak Niemcy.
Pytany, czy decyzja zapowiada przesunięcie wojsk USA z Niemiec lub Europy Zachodniej na wschód, odparł, że "to nie jest gra w szachy". Przypomniał, że USA zapowiedziały strategiczne wycofanie części zdolności z Europy, ale ma się to odbywać w koordynacji z sojusznikami. - Nie może być żadnych luk. Jeśli USA coś zmieniają, europejscy sojusznicy muszą tę lukę wypełnić - powiedział.
Odnosząc się do przerwy w rotacjach, zwrócił uwagę, że liczy się nie tylko obecność wojsk, lecz także komunikacja strategiczna. Przypomniał, że wiosną prezydent USA Donald Trump mówił o Niemczech, a "w rzeczywistości zmiana rotacji objęła Polskę i państwa bałtyckie". - Dla nas ważne jest, by USA wysyłały jasne sygnały i by za tymi sygnałami szły realne działania - dodał.
Amerykańscy żołnierze stacjonują rotacyjnie w Estonii od 2014 roku, po aneksji Krymu przez Rosję. Po szczycie NATO w Madrycie w 2022 roku rotacje stały się ciągłe. W ramach dwustronnej umowy obronnej w kraju przebywało zwykle 500-700 żołnierzy USA. Jednostki dla Estonii wydzielano z brygad USA rozmieszczonych w Polsce i Rumunii.
W lipcu jednak kolejne rotacje w Estonii i na Litwie nie zostały zastąpione. Według estońskich mediów, na początku lipca w Estonii pozostało niespełna 100 amerykańskich żołnierzy.
"Zęby smoka" na estońskiej granicy atrakcją turystyczną
Przed agresją ze strony Rosji mają chronić Estonię nie tylko wojska USA, ale też własna linia umocnień granicy. Telewizja ETV podała, że nowo powstająca infrastruktura graniczna i wzniesione już umocnienia tworzące Bałtycką Linię Obrony, w tym przeciwpancerne betonowe "zęby smoka", stały się jedną z atrakcji turystycznych Estonii.
Wzrost tak zwanej turystyki granicznej odnotowano w regionie południowo-wschodniej Estonii. - Przyjezdni pytają, czy w pobliżu granicy z Rosją jest nadal bezpiecznie i czy mieszkańcy nie boją się wojny. Dotychczas większość gości odwiedzała skansen i zapoznawała się z miejscową kulturą ludową, teraz chcą zobaczyć przekopane rowy i instalacje przeciwpancerne - powiedziała Helen Alumae, lokalna przewodniczka w Setomaa, historycznym regionie położonym na południe od Jeziora Pejpus i zamieszkałym przez ugrofińską ludność Seto.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.