Prezydent Izraela chce zatrzymać wyborczą karuzelę. "Musimy zrobić wszystko"
- Po przeliczeniu ponad 85 proc. głosów żaden z dwóch głównych bloków nie ma większości w 120-osobowym Knesecie.
- Blok premiera Benjamina Netanjahu i ugrupowania skupione wokół Gadiego Ajzenkota mogą zdobyć po około 50 mandatów.
- Dwa ugrupowania arabskie mają wprowadzić do parlamentu 18–19 przedstawicieli.
- Herzog otrzyma oficjalne wyniki w przyszłym tygodniu i rozpocznie konsultacje z partiami.
– Wczorajsze wybory były imponujące. Po raz pierwszy od dziesięcioleci frekwencja była ogromna. To powód do dumy dla izraelskiego społeczeństwa – powiedział Herzog. Dodał, że wysoki udział obywateli w głosowaniu świadczy o ich przywiązaniu do demokracji.
Prezydent Izraela po wyborach
– Musimy zrobić wszystko, zwłaszcza po wczorajszym dniu, by uniknąć kolejnych wyborów. Oczekuję więc, że wszyscy, którzy tu przyjdą, będą mieli otwarte umysły – podkreślił prezydent, odnosząc się do przyszłych konsultacji z partiami parlamentarnymi.
Po przeliczeniu ponad 85 proc. głosów ani blok premiera Benjamina Netanjahu, ani blok jego głównego rywala, byłego szefa sztabu armii Gadiego Ajzenkota, nie uzyskał większości w 120-osobowym Knesecie. Oba mogą liczyć na około 50 mandatów, a dwa ugrupowania arabskie na 18–19.
Choć sojusz opozycji z partiami arabskimi umożliwiłby uzyskanie większości, taka współpraca pozostaje politycznym tabu.
Jak zauważa dziennik "Israel Ha-Jom", Hercog od dawna opowiada się za utworzeniem szerokiego rządu, który mógłby przyczynić się do złagodzenia podziałów społecznych. Gazeta ocenia, że jego środowy apel może być próbą doprowadzenia do powstania rządu jedności narodowej, skupiającego ugrupowania z obu głównych bloków politycznych.
Według doniesień medialnych koalicja centroprawicowa mogłaby dysponować niemal 70 mandatami. Poza jej składem znalazłyby się partie lewicowe, arabskie, skrajnie nacjonalistyczne i ultraortodoksyjne.
Dziennik "Jediot Achronot" zwraca natomiast uwagę na trudności związane z ewentualnym porozumieniem, zgodnie z którym Netanjahu i Ajzenkot mieliby naprzemiennie pełnić funkcję premiera.
Blok opozycyjny prawdopodobnie będzie zabiegał o to, by jako pierwszy urząd premiera objął Ajzenkot. Obawy wynikają z ryzyka, że obecny szef rządu nie wywiąże się z ustaleń, tak jak miało to miejsce w przypadku wcześniejszego porozumienia z Benim Gancem w 2020 r.
W przyszłym tygodniu prezydent otrzyma oficjalne wyniki wyborów, po czym rozpocznie konsultacje z partiami. Misję utworzenia rządu powierzy politykowi, który w jego ocenie ma największe szanse na zgromadzenie większości parlamentarnej. Nie musi to być lider ugrupowania, które zdobyło najwięcej mandatów.
Wyznaczony kandydat będzie miał 42 dni na sformowanie gabinetu. Może również podjąć próbę utworzenia rządu mniejszościowego, jednak jego zatwierdzenie będzie wymagało uzyskania zwykłej większości głosów w Knesecie.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.