Biżuteria warta milion skradziona w Sopocie. Sprawca usłyszał wyrok

Opracowanie: Renata Gaweł Publikacja: Dzisiaj, 16 września (13:23)
Sąd Rejonowy w Sopocie skazał na 2 lata więzienia oraz grzywnę 52-letniego obywatela Kosowa, Andreę M., który w marcu 2023 roku włamał się do samochodu i ukradł biżuterię wartą milion euro. Wyrok jest prawomocny.
Zdjęcie poglądowe /Shutterstock
Do zuchwałego przestępstwa doszło 25 marca 2023 roku w Sopocie. Sprawcy wybili tylną szybę w zaparkowanym samochodzie marki Nissan X-Trail i ukradli cztery walizki wypełnione złotą biżuterią z kamieniami szlachetnymi, takimi jak diamenty, rubiny, szmaragdy i szafiry.
Jak podaje Prokuratura Okręgowa w Gdańsku, "łupem padło łącznie 300 pierścionków, 300 kolczyków, 4 naszyjniki, 40 bransoletek oraz broszka". Biżuteria należała do spółki, której właścicielem jest obywatel Szwecji, a była przechowywana w walizkach na czas trwania targów Amberif Spring.
Jej wartość oszacowano na milion euro.
Międzynarodowe śledztwo i zatrzymanie w Niemczech
Na podstawie zgromadzonych dowodów prokurator przedstawił zarzuty dwóm obywatelom Kosowa – Jetonowi B. i Andrei M. Zarzucił im popełnienie kradzieży z włamaniem biżuterii o wartości miliona euro. Sąd zastosował wobec nich tymczasowy areszt, a następnie wydano list gończy oraz europejski nakaz aresztowania.
Przełom w sprawie nastąpił 17 października 2024 roku, kiedy to niemiecka policja zatrzymała Andreę M. W listopadzie został on przekazany stronie polskiej.
Wyrok i dalsze postępowanie
Akt oskarżenia przeciwko Andrei M. trafił do sądu 12 maja 2026 roku. Dzisiaj sąd uznał go za winnego kradzieży z włamaniem i wymierzył mu karę 2 lat więzienia, na poczet której zaliczono okres tymczasowego aresztowania.
Dodatkowo skazany musi zapłacić grzywnę w wysokości 100 stawek dziennych po 400 zł oraz pokryć koszty procesu - w sumie to ok. 40 tys. złotych.
Postępowanie wobec drugiego podejrzanego, 57-letniego Jetona B., pozostaje zawieszone, ponieważ mężczyzna wciąż się ukrywa.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.