Sędzia Krystian Markiewicz o tym, co dzieje się w Trybunale Konstytucyjnym. Zaapelował do prezydenta
Markiewicz został wybrany na sędziego TK przez Sejm. Karol Nawrocki nie przyjął jednak od niego ślubowania, a Bogdan Święczkowski nie chce dopuścić go do orzekania. Sędzia wskazuje, że jego standardowy dzień pracy nie odbywa się w samym budynku Trybunału.
— Ponieważ w sposób bezprawny Bogdan Święczkowski, który podaje się za prezesa TK, nie wykonuje swoich ustawowych obowiązków i uniemożliwia prace obecnie już pięciu sędziom Trybunału — mówi.
Czytaj nas częściej w Google
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
"Strażnicy mają więcej wiedzy niż pan Święczkowski"
Markiewicz wskazuje, że on i inni sędziowie zwykle, gdy już pojawią się w budynku TK, operują na parterze. — Gdzie ewentualnie mogę usiąść przy stoliku, ale mogę usiąść przy stoliku w wielu miejscach i ten stolik może być ładniejszy niż ten w Trybunale. Możemy starać się przejść na pierwsze piętro, tak zwaną część sędziowską, aczkolwiek bywa, że łączy się to z różnymi skutkami prawnymi, które pan Święczkowski chce wywoływać — mówi.
— Pierwsze tygodnie [po ślubowaniu] były takie, że rzeczywiście strażnicy uniemożliwili nam wejście na to pierwsze piętro. Potem to się zmieniło, ja przecież byłem na zgromadzeniu ogólnym, co też było nazwane "bezprawnym wtargnięciem", potem byłem też w pokojach sędziowskich. Strażnicy nie reagują, mają więcej wiedzy na temat porządku prawnego niż pan Święczkowski — stwierdza sędzia.
Dodaje, że Święczkowski albo udaje, że go nie ma, albo "zamienia się w bodyguarda" i pilnuje wejścia do korytarza sędziowskiego.
— To są takie puste gesty, takie udawane, nie fair. Jak pan prezydent wszczyna spór kompetencyjny, który nie może być rozstrzygnięty nie tylko dlatego, że jest sporem takim wydumanym, ale nie ma wystarczającej liczby sędziów w rozumieniu pana prezydenta i pana Święczkowskiego. Nie ma tego, kto rozstrzygnąć — mówi dalej sędzia.
Co się dzieje w Trybunale? Sędzia zdradza, kto odwiedza Bogdana Święczkowskiego
Markiewicz zdradza, że ma kontakt z sędziami TK, którzy zostali wybrani jeszcze za czasów PiS. — Mam takie kontakty. Prowadzimy różne rozmowy, rozmawiamy o Trybunale, o tej trudnej sytuacji, która jest i staramy się znaleźć rozwiązanie tej sytuacji, które byłoby akceptowalne przez wszystkich — mówi.
Podkreśla, że żaden sędzia TK nie może chować się "pod płaszczykiem Święczkowskiego". — Jeżeli ktoś jest wybrany na sędziego TK, to ponosi pełną odpowiedzialność za to, co się dzieje z Trybunałem — wskazuje Markiewicz.
Sędzia odnosi się także do wizyt posłów PiS w TK. — Dla mnie to jest sytuacja żenująca, że coś takiego ma miejsce — ocenia. Wskazuje, że widział także, jak do Święczkowskiego przychodziły osoby reprezentujące organy, które następnego dnia miały rozprawy. — Usłyszałem, że to były "rozmowy o Konstytucji", takie intelektualne dysputy — mówi.
Jeden apel do prezydenta
Na koniec Markiewicz pytany był o to, o co chciałby zaapelować do prezydenta. — Panie prezydencie, czas zadbać o bezpieczeństwo wewnętrzne i zewnętrze Rzeczypospolitej Polskiej, bo jest tak, że silne państwo praworządnością stoi, stabilnością i spokojem, więc nie ma co eskalować sytuacji, zastanowić się jeszcze raz nad tym, co jest możliwe, zaprosić nas do Pałacu Prezydenckiego, chętnie złożymy raz jeszcze ślubowanie wobec pana prezydenta i to powinno uspokoić całą sytuację. Trybunał Konstytucyjny zacznie działać — zwrócił się sędzia do Karola Nawrockiego.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.