"Niepokojące" słowa Trumpa o Ukrainie. "To pokazuje, jak bardzo traci cierpliwość"
Bryc: to pokazuje, jak bardzo Trump traci cierpliwość
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP/EPA/JIM LO SCALZO
W trakcie rozmowy z dziennikarzami prezydent USA Donald Trump został zapytany o spotkanie ze swoimi odpowiednikami z Rosji i Chin, Władimirem Putinem i Xi Jinpingiem. Wyraził chęć udziału w takim formacie, by przede wszystkim rozmawiać o denuklearyzacji. - Jeśli prezydent Xi będzie chciał takiego spotkania, ja również jestem na nie gotowy - dodał.
- Zrobiłbym to, niekoniecznie ze względu na Ukrainę, bo Rosja, szczerze mówiąc, jest w porządku wobec Ukrainy. Niewiele tam robią - powiedział Trump. Nie sprecyzował jednak, czy miał na myśli działania Kremla w Ukrainie czy w Iranie. Wcześniej podczas rozmowy mówił reporterom, że "On [Putin] nie angażuje się w sprawę Iranu".
Ostatnie wypowiedzi Trumpa komentowała w TVN24 doktor Agnieszka Bryc z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.
Oceniła, że prezydentowi USA "wielokrotnie wiele rzeczy się zlewa". - To, że Rosja niewiele robi, to nie jest prawda. My to wiemy. To, że to Zełenski może zakończyć tę wojnę, też nie jest prawdą, bo prezydent Trump może dokładnie to samo pytanie zadać Putinowi i powiedzieć, że Putin może tę wojnę skończyć dzisiaj. Jedną decyzją: ta wojna jest skończona. Wtedy wszystkie te kłopoty i problemy prezydenta Trumpa się kończą, bo także kończy się bronić, czyli atakować w głębi Rosji, Ukraina - mówiła.
Dodała też, że Trump wielokrotnie powtarza, że Rosja nie wspiera Iranu. - Tutaj prezydent Trump, mówiąc bardzo dyplomatycznie, mija się z prawdą, bo są doniesienia i wywiadów różnych, zachodnich, także amerykańskiego i śledztw dziennikarskich, i wiedzy eksperckiej. To znaczy, nie jest żadną tajemnicą i Rosjanie także tego nie ukrywają, że wspierają Iran w każdy możliwy sposób - zaznaczyła Bryc.
Zauważyła jednak, że Trump powiedział "bardzo ważną rzecz". - Że może nadszedł czas, żeby o zakończeniu wojny, w domyśle tej ukraińsko-rosyjskiej, porozmawiać jakby bez udziału Ukrainy, w domyśle w formacie trzech przywódców. I to jest bardzo niepokojące - oceniła.
Trump: Rosja jest w porządku wobec Ukrainy
Źródło: Reuters
- To pokazuje, jak bardzo prezydent Trump traci cierpliwość, jak bardzo zależy mu na tym, żeby przynajmniej którąś z tych wojen zatrzymać. Bo widzimy, że na Bliskim Wschodzie nie jest w stanie tego zrobić, bo tam sytuacja się za bardzo skomplikowała i to, na kogo jest w stanie realnie wywrzeć presję, no to jednak jest Ukraina, bo można jej wyłączyć - czego doświadczała ostatnio - dane wywiadowcze, to znaczy [ich] nie dostarczać - oceniła Bryc.
- Najłatwiej docisnąć kolanem ofiarę, żeby ta w końcu skapitulowała, niż wymusić, zaprzestanie agresji na agresorze - dodała.
Trump "gra o dwie rzeczy"
W jej ocenie Trump "gra o dwie rzeczy". - Żeby przetrwać wybory połówkowe przy zminimalizowanych kosztach, czyli tych stratach, bo wiemy, że to już chyba nie jest do odkręcenia. (...) Poza tym wsparcie dla Donalda Trumpa, co się przekłada na wsparcie dla Partii Republikańskiej, jest dzisiaj historycznie niskie - mówiła.
Dodała też, że Trump myśli nie tylko o wyborach połówkowych, ale też "w kategoriach swojego własnego, prywatnego interesu".
- Zobaczmy, o czym rozmawiali Amerykanie, czyli Witkoff, Kushner w Moskwie ostatnio i jakie propozycje biznesowe Rosjanie położyli na stół - powiedziała. - Z jednej strony mamy opcję, do czego potrzebne jest zakończenie wojny, czyli powrót do handlu gazociągiem Nord Stream 2, także z udziałem amerykańskim. Ale także Rosjanie - po to, żeby skutecznie skorumpować Donalda Trumpa - złożyli ofertę odsprzedaży zagranicznych aktywów Łukoil takiej grupie, w której jest i Ivanka Trump, i Jared Kushner, i przyjaciele rodziny Kushnerów, i znajomi Donalda Trumpa. To są aktywa warte ponad dwadzieścia miliardów dolarów, więc to jest naprawdę zachęta (...) I teraz pytanie, czego chcą Rosjanie? A Rosjanie chcą kapitulacji Ukrainy - mówiła.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.