"Trochę się wstydzę". Kobiety z Konfederacji o słowach Berkowicza
- Rozmawiam z dziennikarzami, a nie z kurty..., a nie z kurtyzanami – tak poseł Konfederacji Konrad Berkowicz zwrócił się do dziennikarki TVP Justyny Dobrosz-Oracz, która pokazała nagranie z tej rozmowy w programie telewizyjnym.
Te słowa wywołały oburzenie. Telewizja Polska oficjalnie potępiła słowa Konrada Berkowicza, nazywając je wprost "skandalicznymi". Sprawą zajmie się Komisja Etyki Poselskiej – zapowiada w rozmowie z WP jej przewodnicząca Elżbieta Burkiewicz. Do komisji wpłynęło zawiadomienie od posłów KO Pawła Bliźniuka i Macieja Tomczykiewicza.
DLA CIEBIE
Biznes od środka: Czy złoto wciąż się opłaca? Dyrektor Mennicy Apart Bartosz Rączyński o inwestowaniu w złoto
DLA CIEBIE
Wcześniej opinię publiczną wzburzyła seria wypowiedzi Sławomira Mentzena o roli kobiet w służbach. Nasuwa się pytanie. Co o tym myślą kobiety, które działają w strukturach Konfederacji?
Polityczki Konfederacji milczą
Porozmawiać z Wirtualną Polską nie zdecydowała się najbardziej znana kobieta w tej formacji, europosłanka Ewa Zajączkowska-Hernik. Nie odbiera telefonów i nie odpisała na naszą wiadomość z prośbą o kontakt.
Nieosiągalne są też Karina Bosak (żona Krzysztofa Bosaka i jedyna posłanka Konfederacji w Sejmie) oraz Anna Bryłka, druga często występująca w mediach europosłanka Konfederacji. Ta ostatnia jako jedyna zareagowała jednak na naszą próbę kontaktu. Przeprosiła, że nie oddzwoni, i tłumaczyła to udziałem w głosowaniach Parlamentu Europejskiego w Strasburgu.
Udało nam się porozmawiać z Małgorzatą Tylus. To prawniczka oraz wiceprezeska Fundacji "Kobiety Wolności i Niepodległości". Jest też dyrektorką biura poselskiego posła Konfederacji Witolda Tumanowicza. Twierdzi, że nie może komentować wypowiedzi posła Berkowicza, "bo jej nie zna, nie dotarła do niej".
– Nie widziałam tego nagrania, więc siłą rzeczy nie mam też w tej sprawie wyrobionego zdania – mówi Tylus. Trudno jednak było nagranie przeoczyć. Justyna Dobrosz-Oracz pokazała je na antenie TVP, stacja wydała oficjalne oświadczenie, a o słowach Berkowicza piszą wszystkie ogólnopolskie media. Odniósł się do nich nawet lider Konfederacji Sławomir Mentzen, który publicznie zganił partyjnego kolegę.
Tylus zapewnia jednak, że Konfederacja to partia, w której kobiety traktowane są dobrze, z szacunkiem, a ich głos jest ważny.
Przekonuje, że zarzuty o dyskryminowaniu kobiet przez członków Konfederacji to nieprawda. – Kobiety mają tu sporo przestrzeni i są traktowane z wielkim szacunkiem – mówi. Jak podkreśla, z posłami partii pracuje już drugą kadencję i przez ten czas nie spotkało jej nic przykrego, a z jej zdaniem zawsze się liczono.
Tyle że sprawa Berkowicza nie dotyczy tego, jak w partii traktuje się współpracowniczki. Chodzi o to, jak poseł Konfederacji publicznie zwraca się do dziennikarki.
"Od posłów Konfederacji oczekuję najwyższych standardów"
Inne działaczki Konfederacji, z którymi rozmawialiśmy, mówią więcej, ale zastrzegają anonimowość. Pod nazwiskiem krytykować partyjnego kolegę nie chcą, zwłaszcza w ogólnopolskim medium.
- Jeśli chodzi o wypowiedź posła Berkowicza, to uważam ją za niepotrzebną – mówi jedna z działaczek Konfederacji w Małopolsce. – Niepotrzebną dlatego, że znów jedno zdanie urasta do rangi nie wiadomo jakiego problemu i przysłania te ważne rzeczy, które mówi Konfederacja każdego dnia, i robi z naszego ugrupowania "bandę szurów i mizoginów". Tymczasem Konfederacja to naprawdę partia wolnościowa, gdzie kobiety mają swoje miejsce, swoje zdanie i swoją pozycję – przekonuje.
– W tym kontekście nie powiem, że podoba mi się to, co powiedział Berkowicz o Dobrosz-Oracz. Mało ją cenię jako dziennikarkę i też pewnie osobiście nie chciałabym z nią rozmawiać. Ale jednak mówimy o pośle. Powinien ją zignorować i odejść. Tego bym od naszych posłów oczekiwała - mówi WP kolejna z małopolskich działaczek Konfederacji.
- Dlatego trochę się zachowania Berkowicza wstydzę. Tego, że nie potrafił utrzymać nerwów na wodzy. Po prostu oczekuję od posłów najwyższych standardów. Od naszych, konfederackich posłów przede wszystkim – dodaje nasza rozmówczyni.
Konfederacja powtarza swoje własne błędy?
Kolejne z naszych rozmówczyń zauważają, że w ostatnim czasie Konfederacja faktycznie ma spory problem wynikający z wydźwięku wypowiedzi czy internetowych wpisów polityków tej formacji na temat kobiet.
– Dotknęła nas seria niepotrzebnych wpadek i boję się, że to się odbije negatywnie w sondażach – mówi asystentka jednego z posłów Konfederacji. – Najdziwniejsze jest w tym to, że kilka lat temu mieliśmy już w partii taką rozmowę, że trzeba walczyć z przyklejaną nam fałszywie "łatką" mizoginów nieszanujących kobiet. Ofiarą tej walki był Janusz Korwin-Mikke, który pożegnał się z ugrupowaniem po serii swoich kontrowersyjnych wypowiedzi o kobietach. Bez niego problem miał zniknąć, a teraz w stylu Korwina wypowiada się Mentzen. Popełniamy stare błędy i to naprawdę nie powinno mieć miejsca - dodaje w rozmowie z WP.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.