Najwyższy żywopłot świata. Ma wysokość 10-piętrowego bloku
Podróżujący przez wieś Meikleour drogą A93 nie zobaczą zza szyby zachwycających widoków, których można się spodziewać po Szkocji. Wszystko z powodu rosnącego wzdłuż jezdni żywopłotu. Nie jest to jednak zwyczajny ciąg krzaków. Meikleour Beech Hedge rośnie od 281 lat, przyciąga turystów przez cały rok i trafił do Księgi Rekordów Guinnessa.
Szkocki żywopłot rekordzistą świata
Żywopłot ciągnie się wzdłuż drogi biegnącej brzegiem rzeki Isla. Tworzą go gęsto nasadzone, bujnie ulistnione buki, a jego długość sięga 530 metrów. Średnio ma 30 metrów wysokości (tyle, co dziesięciopiętrowy blok), a w najwyższym miejscu dochodzi do 36 metrów. Tytuł "najwyższego żywopłotu świata" nosi oficjalnie od 1966 roku.
ZOBACZ: Ogrodnicy wbijają zapałki w doniczkę. Prosty patent, by uporać się z problemem
Nasadzenia rozpoczęto jesienią 1745 roku, w czasie powstania jakobickiego. Zlecili je Jean Mercer i Robert Murray Nairne na majątku Meikleour. Twórcom żywopłotu nie było jednak dane zobaczyć efektów pracy. Robert, zwolennik Bonnie Prince Charlie'ego, przyłączył się do powstania i zginął wiosną 1746 roku w bitwie pod Culloden, kończącej rebelię z 1745 roku. Jego żona po klęsce zbiegła do Edynburga.
Do Culloden ruszyła też część mężczyzn sadzących buki, wielu z nich, podobnie jak Robert, nie wróciło. Żywopłot pozostawiono więc, aby rósł swobodnie jako żywy pomnik ku ich pamięci. Stąd nadany mu przez mieszkańców przydomek "rosnącego ku niebu".
Utrzymanie rekordzisty słono kosztuje
Tradycyjnie żywopłot był przycinany co dziesięć lat, ale w ostatnich dekadach właściciele terenu nie byli w stanie utrzymać tego rytmu.
ZOBACZ: Nie trzeba lecieć w tropiki. Ten wyjątkowy las przetrwał w Europie
- Kiedyś cała procedura była prostsza. Wynajmowaliśmy platformę hydrauliczną, a ręcznym przycinaniem drzew zajmowali się pracownicy majątku Meikleour. Jeśli dobrze pamiętam, w kosztach partycypowała też lokalna izba turystyczna - mówiła w rozmowie z serwisem The Scotsman Claire Mercer Nairne, żona Sama Mercera Nairne'a, obecnego właściciela ziem.
- Dawaliśmy sobie z tym radę, zwłaszcza że odbywało się to co dziesięć lat. Z czasem koszty zaczęły rosnąć, a cały proces stał się dużo większym wyzwaniem - dodała.
ZOBACZ: Nowy sposób na podróżowanie po Europie. O co chodzi w mykoturystyce?
Ostatecznie, przy wsparciu władz Perth and Kinross, żywopłot przycięto w 2019 roku, po raz pierwszy od 19 lat. Koszt trwającej sześć tygodni operacji wyniósł aż 90 tysięcy funtów, czyli ponad 440 tysięcy złotych. Niemały rachunek objął wynagrodzenia pracowników, wynajem platformy sięgającej najwyższych partii drzew i obsługę ruchu na drodze A93.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.