Tajlandia. Stan klęski żywiołowej, Bangkok po ulewie. "Wszystko jest zniszczone"
Wody powodziowe zalały Tajlandię
Źródło wideo: Reuters
Źródło zdj. gł.: PAP/EPA/RUNGROJ YONGRIT
Od czwartku Bangkok zmagał się z nieustającymi opadami deszczu. W niektórych rejonach suma opadów sięgała 300 litrów na metr kwadratowy.
Gubernator stolicy kraju Chadchart Sittipunt stwierdził w sobotę, że sytuacja ta stanowi zagrożenie dla życia ludzi, a także powoduje zniszczenia mienia publicznego i prywatnego. Rząd wydał alarmy, w których wzywa mieszkańców do przeniesienia swojego mienia na wyżej położone tereny, aby uchronić je przed zalaniem. Ogłoszono stan klęski żywiołowej.
Ludzie uwięzieni w domach
W niedzielę mieszkanka zalanej ulicy, Arita Sanpoka, powiedziała, ze dwoje jej sąsiadów w wieku około 80 lat zostało uwięzionych w swoim domu. Poziom wody ciągle się podnosi, nie ma prądu. - W tej chwili woda w moim domu sięga do pasa - powiedziała kobieta w rozmowie z agencją informacyjną Reuters. - Wszystko jest zniszczone.
Władze Bangkoku poinformowały w niedzielę, że na ten trudny czas przygotowano 233 tymczasowych schronisk. Korzysta z nich już około 4,2 tysiąca osób. Zabrano tam ludzi, dla których pozostanie w domach mogło być niebezpieczne. W 50 dystryktach Tajlandii wciąż obowiązuje stan klęski żywiołowej.
Bangkok po ulewie (26.09.2026)
Źródło zdjęcia: PAP/EPA/RUNGROJ YONGRIT
"Poziom wody rósł bardzo szybko"
Ulice zostały zalane w całej stolicy Tajlandii, co spowodowało znaczne utrudnienia w transporcie. Mieszkańcy są więc zmuszeni przedzierać się przez wodę przez samo centrum miasta.
- Poziom wody rósł bardzo szybko - powiedziała Rachthanichporn Leeput, kurierka, która w piątek musiała przejść około trzy kilometry przez wodę. - Wiele osób i gospodarstw domowych nie przygotowało się na czas - dodała.
Powódź w krótkim czasie zmusiła w sobotę mieszkańców stolicy do szybkiej reakcji na drastyczne warunki pogodowe. Tego dnia mieszkańcy w popłochu ruszyli do sklepów spożywczych, aby zaopatrzyć się w żywność i produkty pierwszej potrzeby. Niektórzy kierowcy przenieśli swoje pojazdy na mosty, aby uchronić je przed podnoszącym się poziomem wody, który w niektórych miejsca sięga znacznie powyżej kolan.
>>> CZYTAJ TEŻ: Nor'easter. "Potraktujcie tę burzę poważnie". Wiać i padać będzie przez cały weekend
Zalane ulice Bangkoku
Źródło zdjęcia: PAP/EPA/RUNGROJ YONGRIT
- Nie zaopatrzyłam się wcześniej w jedzenie, a nigdy wcześniej nie musiałam sama radzić sobie w takiej sytuacji, ponieważ nie ma ze mną rodziców. Dlatego się boję - powiedziała w sobotę w rozmowie z agencją informacyjną Reuters dziewiętnastoletnia Sansuk Laowatcharakul.
Inni mieszkańcy miasta także skarżyli się na utrudnienia. - Obudziłem się, żeby iść do pracy, a ulica przed moim domem była zalana - powiedział w rozmowie z agencją informacyjną AFP motocyklista Samruay Nakkamnueng z dzielnicy Ari.
Dramatyczne sceny na ulicach Bangkoku
Źródło zdjęcia: PAP/EPA/RUNGROJ YONGRIT
Kanały przepełniają się
Lokalne władze poinformowały też, że główne kanały powodziowe wypełniły się wodą z opadów. To właśnie stąd wzięły się zalania w mieście, szczególnie w jego centralnej i wschodniej części.
O sytuacji w Tajlandii opowiadał też polski rezydent Bangkoku, pan Tomasz, który przebywa w mieście podczas powodzi. - Szczerze mówiąc, wygląda to bardzo dziwnie. Mieszkam tuż obok i czuję się dość niezręcznie, kiedy tutaj tak po prostu sobie stoję. Wydaje mi się, że najbliższy kanał wkrótce się przepełni, a wtedy sytuacja będzie znacznie gorsza niż teraz - powiedział w sobotę.
Lokalna agencja meteorologiczna prognozuje burze oraz dalsze ulewy przez cały weekend.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.