Media oceniają postawę Vance'a po klęsce wyborczej. "Rzadki moment dystansu"
- Republikanie ponieśli porażkę w wyborach do Kongresu, także w stanach, które przez dekady wybierały senatorów tej partii.
- J.D. Vance publicznie powiązał wynik wyborów z wojną z Iranem.
- We wrześniu przedstawiciele administracji Trumpa omawiali wpływ konfliktu na nastroje wyborców.
- W Białym Domu trwa spór o dalsze ataki na Iran i przyszłość ministra obrony Pete’a Hegsetha.
J.D. Vance ocenił wpływ wojny na wybory
Według "Wall Street Journal", J.D. Vance od początku sprzeciwiał się wojnie z Iranem. Po rozpoczęciu operacji wielokrotnie publicznie jej bronił, jednak w środowym wpisie internetowym wskazał konflikt jako ważny powód porażki Republikanów w wyborach do Kongresu.
"Vance obwiniający wojnę Trumpa o katastrofalne wyniki wyborów połówkowych jest rzadkim momentem dystansu między sobą a prezydentem, któremu zawdzięcza karierę polityczną" - ocenia "WSJ".
Wiceprezydent wiąże swoją polityczną przyszłość z utrzymaniem koalicji wyborczej stworzonej przez Donalda Trumpa. Przed wyborami połówkowymi intensywnie angażował się w kampanię i próbował ograniczyć straty swojej partii. Republikanie przegrali jednak także w stanach, które przez wiele dekad nie wybierały Demokratów do Senatu.
Biały Dom analizował polityczne koszty konfliktu
Jak wynika z informacji przekazanych przez źródła "Wall Street Journal", w ostatnich tygodniach w Białym Domu trwały dyskusje o tym, jak wojna wpłynie na wybory. Urzędnicy rozważali również, czy publicznie informować o kontynuowaniu działań wojskowych.
We wrześniu wysocy rangą przedstawiciele administracji Donalda Trumpa spotkali się, aby omówić niepopularność wojny wśród amerykańskich wyborców. W naradzie uczestniczyli między innymi J.D. Vance i sekretarz stanu Marco Rubio.
Urzędnicy ocenili, że ujawnianie informacji o kolejnych atakach, zarówno obronnych, jak i ofensywnych, mogłoby zaszkodzić republikanom w stanach, gdzie ich pozycja wyborcza była zagrożona. Według źródeł o takim podejściu poinformowano Trumpa, który je zaakceptował.
Tajne ataki i spór o Pete’a Hegsetha
W kolejnych tygodniach amerykańskie wojsko miało przeprowadzać w Iranie ograniczone uderzenia na wyrzutnie rakiet i inny sprzęt wojskowy. Według "Wall Street Journal" działania prowadzono bez ofiar śmiertelnych i bez szerokiego nagłaśniania ich przez władze.
Część doradców Białego Domu obwinia ministra obrony Pete’a Hegsetha o przekonanie Trumpa, że konflikt będzie krótką operacją, podobną do akcji pojmania byłego przywódcy Wenezueli Nicolasa Maduro. Według źródeł Hegseth miał wielokrotnie opowiadać się za kontynuowaniem wojny, podczas gdy Rubio, Vance i inni urzędnicy naciskali na negocjacje pokojowe.
Trump powiedział w środę, że nie planuje zwolnienia Hegsetha. Jednocześnie, jak podała stacja CBS News, miał kontaktować się ze współpracownikami i pytać ich, czy minister powinien pozostać na stanowisku.
Różne scenariusze dla wojny z Iranem
Nie wiadomo, czy Vance uzgodnił treść swojego wpisu z Białym Domem przed publikacją. "Wall Street Journal" zaznaczył, że konsultowanie przez wiceprezydenta wpisów w mediach społecznościowych nie jest standardową praktyką. Przedstawiciel administracji poinformował jednak, że Trump znał treść wiadomości jeszcze przed jej opublikowaniem.
Część urzędników naciska obecnie na prezydenta, aby przeprowadził kolejne ataki na Iran, a następnie dążył do porozumienia i wycofania się z wojny. Inni doradcy opowiadają się za zaakceptowaniem strat i stopniowym zakończeniem operacji. Według źródeł spór pogłębił się po wyborczej porażce Republikanów.
Trump zgodził się z oceną Vance’a, że wojna z Iranem w dużej mierze przyczyniła się do przegranej jego partii. Uznał jednak, że rozpoczęcie konfliktu było tego warte.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.