Zachód odwrócił wzrok i dał się ograć. Huti przejęli Morze Czerwone. "To dotknie każdego"
W minionych dziesięcioleciach Zachód wypowiedziałby wojnę z o wiele bardziej prozaicznego powodu. Jednak przejęcie Huti jemeńskiej części cieśniny Bab al-Mandab oraz wyspy Perim, stanowiącej bramę do Morza Czerwonego, spotkało się z mizerną reakcją.
Donald Trump, którego siły zbrojne są już nadmiernie obciążone blokadą Iranu, podobno odrzucił prośbę saudyjskiego księcia koronnego Mohammeda Bin Salmana o pilną pomoc wojskową. Europa, zajęta rosyjską inwazją na Ukrainę, właściwie nawet nie włączyła się do dyskusji.
Czytaj nas częściej w Google
W poniedziałek rebelianci Huti zajęli kolejne dwie wyspy na Morzu Czerwonym, zabili ośmiu żołnierzy rządowych w wyniku ataku rakietowego w zachodnim Jemenie oraz — jak poinformował rzecznik Huti — wystrzelili "dziesiątki rakiet balistycznych i dronów" w kierunku bazy lotniczej im. króla Chalida w południowej Arabii Saudyjskiej. Sytuacja wciąż się pogarsza, kluczowe szlaki transportowe pogrążają się w chaosie — a świat patrzy na to bezsilnie.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.