"Nie chcę być pionkiem w rękach reżimu". Oscarowy dokument w TVN24+
"Pan Nikt kontra Putin" reż. David Borenstein, Pavel Talankin
Źródło wideo: Millennium Docs Against Gravity
Źródło zdj. gł.: Millennium Docs Against Gravity
Jest pierwsza połowa 2022 roku w Karabaszu - prowincjonalnym, górniczym mieście, położonym u podnóża Uralu. Po tym, jak Rosja rozpoczęła "specjalną operację wojskową" w Ukrainie, czyli dokonała pełnoskalowej inwazji na swojego sąsiada, wewnątrz kraju ruszyła machina indoktrynacyjna. W szkołach pojawiła się edukacja patriotyczna, której celem było (a właściwie: jest) przekonanie uczniów o słuszności ataku na Ukrainę.
"Pan Nikt kontra Putin" to bardzo rzadka okazja, aby zajrzeć w głąb Rosji. Widzimy jak rozkręca się machina propagandowa. Władze w Moskwie doskonale wiedziały, że zbrodnicze działania w Ukrainie muszą być skorelowane z pełną kontrolą tego, co o tej wojnie myślą sami Rosjanie.
Pracujący w jeden ze szkół podstawowych w Karabaszu Pasza Talankin początkowo chciał zrezygnować z pracy, żeby nie wspierać władz w Moskwie. Zmienił swoją decyzję, gdy nawiązał kontakt z amerykańskim dokumentalistą Davidem Borensteinem. Jako widedokronikarz i koordynator wydarzeń szkolnych mógł nagrywać codzienność szkolną bez budzenia podejrzeń.
"Pan Nikt kontra Putin" reż. David Borenstein, Paweł Talankin
Źródło zdjęcia: Millennium Docs Against Gravity
- Nasz kraj chce różnych rzeczy. To nie powód, żeby rozpętywać wojnę. Jeden idiota podejmuje decyzję i teraz cały świat się trzęsie - mówi Talankin w rozmowie z matką. Chwilę później deklaruje: - Kocham swoją pracę. Nie chcę być pionkiem w rękach reżimu.
Gabinet Talankina staje się azylem dla przerażonych widmem wojny młodych ludzi. Miejscem rozmów z uczniami, którzy nie odnajduja się w coraz mocniej zmilitaryzowanej machinie edukacyjnej. Bo "Pan Nikt kontra Putin" to nie tylko uważny portret społeczno-polityczny. Film opowiada o tym, co najważniejsze - o relacjach międzyludzkich, silniejszych niż dyktatura.
Po zakończonym roku szkolnym (2024 rok) Talankinowi udało się wyjechać z Rosji i przewieźć wszystkie zgromadzone nagrania. Bez tego nie byłoby filmu.
Borenstein: "Nikt" jest potężniejszy niż nam się to wydaje
Borenstein na co dzień mieszka i pracuje w Kopenhadze, a sam film jest koprodukcją duńsko-niemiecko-czeską. Dlatego też jego film w ubiegłym roku został zgłoszony jako duński kandydat do Oscara 2026 w kategorii najlepszy film międzynarodowy. Ostatecznie film został doceniony w kategorii najlepszy pełnometrażowy film dokumentalny.
- "Pan Nikt kontra Putin" jest o tym, jak można stracić swój kraj. To, co zobaczyliśmy w trakcie pracy nad tym materiałem, to to, że traci się go poprzez niezliczone drobne akty współudziału. Ten współudział to nasze zachowanie, gdy rząd morduje ludzi na ulicach naszych miast. Gdy milczymy w czasie, kiedy oligarchowie przejmują media i kontrolują to, w jaki sposób możemy je tworzyć i konsumować. Wszyscy stajemy przed moralnym wyborem. Na szczęście "Nikt" jest potężniejszy niż nam się to wydaje - mówił reżyser filmu David Borenstein, odbierając Oscara i przedstawiając głównego bohatera swojego filmu Paszę Talankina, który jako jeden z producentów oraz współreżyser również otrzymał statuetkę.
- Od czterech lat patrzymy w niebo, poszukując spadających gwiazd, aby wypowiedzieć jedno bardzo ważne życzenie. Są jednak kraje, w których zamiast spadających gwiazd są spadające bomby i strzelające drony. W imię naszej przyszłości, w imię wszystkich naszych dzieci, powstrzymajmy natychmiast te wszystkie wojny - apelował Talankin.
Paweł Talankin ze statuetką Oscara za "Pan Nikt kontra Putin" (nagranie ilustracyjne, 16 marca 2026)
Źródło: Reuters
"Pan Nikt kontra Putin" zakazany w Rosji
Pytany w marcu o zwycięstwo filmu Borensteina i Talankina rzecznik prasowy Kremla Dmitrij Pieskow odmówił komentarza. Powiedział, że nie widział filmu i nie zamierza się odnosić do czegoś, czego nie zna.
W tym samym czasie kremlowska komisja do spraw rozwoju społeczeństwa obywatelskiego i praw człowieka zwróciła się do amerykańskiej Akademii Filmowej oraz do sekretarza generalnego UNESCO Khaleda Al-Ananiego. Putinowscy urzędnicy stwierdzili, że film może naruszać prawa osób nieletnich, ponieważ zawiera nagrania z udziałem uczniów, które zostały stworzone bez zgody rodziców. Zwrócili się z apelem do Akademii Filmowej o zbadanie, czy twórcy nie złamali standardów dotyczących ochrony praw dzieci.
Również w marcu sąd w Czelabińsku wydał wyrok zakazujący dystrybucji filmu w Rosji. Główny zarzut odnosił się do tego, że w w filmie pojawia się biało-niebiesko-biała flaga, będąca jednym z symboli Legionu "Wolność Rosji". Jest to organizacja powstała w 2022 roku - podczas inwazji rosyjskiej na Ukrainę. Według strony ukraińskiej legion tworzą rosyjscy jeńcy wojenni oraz dezerterzy, którzy zdecydowali się walczyć po stronie Kijowa. Zdaniem sądu w Czelabińsku to, że w filmie jest odwołanie do legionu, sprawia, że "Pan Nikt kontra Putin" zawiera elementy "propagandy ekstremistycznej i terrorystycznej". Prokuratorzy stwierdzili również, że film promuje między innymi negatywną postawę wobec wojny oraz wobec obecnego rządu.
Film "Pan Nikt Kontra Putin" Davida Borensteina oraz Pawła Paszy Talankina jest dostępny w TVN24+.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.