Kosiniak-Kamysz "wyszedł trochę oszołomiony". Kulisy spotkania w Gabinecie Owalnym
Kulisy rozmowy z Trumpem. Zalewska: Kosiniak-Kamysz próbował "zgubić" Klicha
Źródło wideo: TVN24+
Źródło zdj. gł.: PAP/Piotr Polak
W ubiegłym tygodniu opinia publiczna szerzej dowiedziała się o rozmowie szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza z Donaldem Trumpem, do której doszło 2 marca w Białym Domu. Współtwórcy "Podcastu politycznego" w TVN24+ Arleta Zalewska i Konrad Piasecki przybliżyli kulisy tego spotkania w trakcie odcinka nagranego podczas festiwalu BlastCast w warszawskiej Fabryce Norblina.
Według niektórych komentarzy, prezydent Trump miał poruszyć temat potencjalnej zmiany rządu w Polsce. - Ze wszystkich rozmów, które odbyłem w tej sprawie, z tego krzyżowania się informacji, sprawdzania wielopiętrowego, wielopoziomowego i takiego naukosprawdzania różnych moich rozmówców, wynika, że aż tak bardzo jednoznacznego zdania Władysław Kosiniak-Kamysz od Donalda Trumpa nie usłyszał - mówił Piasecki. Jak dodał, "z relacji, które my usłyszeliśmy, nie padło tam ani nazwisko Donalda Tuska, ani Jarosława Kaczyńskiego".
- Podczas rozmowy padło natomiast nazwisko Karola Nawrockiego - zwróciła uwagę Zalewska. Jak oceniła, "Trump do końca nie wiedział liderem jakiej partii jest Władysław Kosiniak-Kamysz". - Podejrzewamy, że podczas tej rozmowy Trump powiedział do Kosiniaka-Kamysza: "to jest Polska, z tym rządem to mi się tak nie za dobrze wiedzie, ale tam jest Nawrocki, jest 'good guy', to jest dobry przyjaciel Stanów Zjednoczonych, to jest mój dobry przyjaciel, wobec czego jak będziesz współdziałał z Nawrockim, to będzie dobrze" - relacjonował Piasecki.
Dlaczego nie mówiono o spotkaniu aż do teraz?
Piasecki zwrócił też uwagę na sposób komunikacji Trumpa. Jak mówił, według jego informatorów amerykański prezydent "swoim strumieniem potoczystej mowy i świadomości oszołomił wszystkich tych, którzy podczas tego spotkania byli".
- Słyszymy, że wicepremier Kosiniak-Kamysz wyszedł z Gabinetu Owalnego trochę taki oszołomiony, trochę niepewny. Nie do końca miał myśl, którą mógłby przekazać, która na tym spotkaniu padła, coś, co mógłby z tego spotkania politycznie ugrać - dodała Zalewska. Zaznaczyła, że w związku z tym "było wówczas takie porozumienie, że to spotkanie ma zostać tajemnicą".
- Dlaczego tak naprawdę ta sprawa dzisiaj ujrzała światło dzienne? - zwrócił uwagę Piasecki. - Przez Adama Bielana - wskazał.
Jak tłumaczył, po odwołaniu spotkania sekretarza wojny Pete'a Hegsetha z Kosiniakiem-Kamyszem pojawiły się zarzuty, że doprowadziły do tego "konszachty Bielana z MAGĄ i Republikanami". - To on był tym, który pierwszy publicznie napisał (...): "nieprawda, ja sprawiłem, że Kosiniak-Kamysz spotykał się z politykami znacznie ważniejszymi niż Hegseth" - mówił Piasecki.
- Ten wpis Adama Bielana uruchomił tę lawinę dyskusji i debat, co tak naprawdę w Gabinecie Owalnym się wydarzyło - skwitował.
Jakie koalicje wyborcze stworzą rządzący?
- Dzisiaj wszystkie znaki na niebie i ziemi pokazują, czy dowodzą tego, żę Polskie Stronnictwo Ludowe jednak zdecyduje się na koalicję z Koalicją Obywatelską - mówił dalej Piasecki, przechodząc do tematu przyszłorocznych wyborów parlamentarnych w naszym kraju. Wymienił przy tym kilka czynników. - Chemia między Tuskiem a Kośniakiem-Kamyszem, niepewna sytuacja Polskiego Stronnictwa Ludowego, ich fatalna ich sytuacja sondażowa i brak wehikułu, na którym mogą przewieźć się do parlamentu rzucą Kośniaka-Kamysza w ramiona Koalicji Obywatelskiej - mówił.
- Największe wyzwanie, które stoi przed tymi, którzy będą podejmować decyzję o tym, w jakiej formie i w jakich listach startować jest to, że tak naprawdę decydująca w tych wyborach będzie frekwencja - oceniła Zalewska. Jak mówiła, eksperci podkreślają, "że nie jesteśmy w stanie oszacować, jakie będzie poparcie, kiedy frekwencja może być od 60 do 75 procent, jak w poprzednich wyborach".
Lewica nacisnęła na sprawę aborcji
Czy do takiej koalicji dołączy Lewica? Czy partia Włodzimierza Czarzastego zdecyduje się startować sama? - Dzisiaj na stole leżą naprawdę wszystkie scenariusze - powiedziała Zalewska.
Aby móc jednak rozmawiać o takiej koalicji Lewica miała przedstawić konkretne warunki. Jak mówiła Zalewska, Tusk chciał sprawę aborcji "zostawić w szufladzie". - Problem polega na tym, że Lewica tego nie chce zostawić w szufladzie (...). Jej posłanki zbuntowały się i powiedziały, że jeśli oni nie zwołają tej komisji to po prostu one zrobią bunt, konferencję, piekło w Sejmie - mówiła dziennikarka.
Koalicja PiS z Konfederacją?
Dziennikarze analizowali też możliwe scenariusze na prawicy. - Wydaje się, że Mateusz Morawiecki, żeby zdecydować się na powrót do Prawa i Sprawiedliwości, musiałby się solidnie zderzyć ze ścianą sondażową - powiedział Piasecki. Nie wydarzy się to, jak ocenił, w sytuacji, gdy Rozwój Plus "jest cały czas w okolicach między 4 a 6 procent".
- Uważam, że ponowne połączenie, czy jakaś koalicja wyborcza Morawiecki-Kaczyński jest wciąż prawdopodobna, chociaż dzisiaj mniej lub bardziej - ocenił.
Czy możliwy jest wspólny wyborczy start PiS i Konfederacji? - Chyba Karol Nawrocki musiałby wziął się do klejenia tej prawicy - skomentował Piasecki.
- Ale Mentzen, czy nawet Braun, nie mają żadnego interesu dzisiaj, żeby iść razem z Jarosławem Kaczyńskim który jest poniżej 20 procent - odparła Zalewska. - Menzten i Bosak uważają, że dni Jarosława Kaczyńskiego w sensie politycznym są raczej policzone. Może nie w dniach, może nie w tygodniach, może nie w miesiącach, ale w latach - zgodził się Piasecki. Jak mówił, "Konfederacja chce powalczyć i mieć swobodę uderzania w Prawo i Sprawiedliwość podczas kampanii wyborczej".
Wykluczył też możliwą koalicję z Konfederacją Korony Polskiej. - Braun jest jednak gdzieś na marginesie tej prawicy. Nikt dzisiaj poważnie nie traktuje możliwości wejścia z Braunem w koalicję sejmową - powiedział. Jak dodał, choć w Senacie możliwy jest "pakt o nieagresji", to "Braun jest na tyle trędowatym w polskiej polityce, także dla polskiej prawicy, że trzymają się od niego z daleka".
Co dalej z finansowaniem TK?
Prowadzący "Podcast polityczny" odnieśli się też do sporu o finansowanie Trybunału Konstytucyjnego. Jak donosili w poprzednim odcinku, zająć się tym miała Kancelaria Sejmu, jednak Włodzimierz Czarzasty z pomysłu się wycofał.
W związku z tym, mówił Piasecki, pojawił się inny pomysł. Przypomniał wyrok Europejskiego Trybunały Praw Człowieka z maja tego roku w sprawie nowych sędziów Trybunału. - W jakiejś ustawie jest napisane, że za wdrożenie do polskiego systemu prawnego wyroków Europejskiego Trybunału Praw Człowieka odpowiada Ministerstwo Spraw Zagranicznych - zauważył Piasecki. - W związku z tym to Ministerstwo Spraw Zagranicznych weźmie na siebie pensję sędziów Trybunału - przekazał. Jak dodał, "decyzja rządowa w tej sprawie zostanie wydana podczas wtorkowego posiedzenia rządu".
Zalewska wyjawiła z kolei rządowe plany dotyczące rozwiązania sporu z prezesem TK Bogdanem Święczkowskim. - Rządzący mają plan, żeby na drugą połowę października zrobić to, co nazywa się słynnym wejściem do Trybunału przez Macieja Berka - powiedziała. Jak dodała, "konsekwencje prawne mają spaść na Bogdana Święczkowskiego".
Według Zalewskiej, "o tym planie jeszcze nikt publicznie nie napisał" i jest to "tajemnica między czterema, pięcioma politykami". - Jak twierdzą rządzący, to spolaryzuje i zogniskuje polską politykę właśnie wokół tej instytucji przez najbliższe tygodnie - zapowiedziała.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.