Polskie tablice we Włoszech. Gigantyczne szkody
Nowe litery na blachach. Wyróżniki nie będą się już tak kojarzyć z miastami
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: RVillalon/Shutterstock
Jak podało Polskie Biuro Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (PBUK), wartość szkód spowodowanych we Włoszech przez nieubezpieczone pojazdy z polskimi tablicami rejestracyjnymi sięgnęła 40 mln zł po dziewięciu miesiącach 2026 r.
Według biura jest to efekt tzw. procederu włoskiego, który polega na rejestrowaniu w Polsce samochodów i motocykli użytkowanych na stałe we Włoszech, szczególnie w Neapolu i regionie Kampanii.
Motywacją są przede wszystkim niższe koszty ubezpieczenia. Część takich pojazdów porusza się bez ważnej polisy OC, a koszty szkód obciążają polski system ubezpieczeń komunikacyjnych.
Skala i szkody rosną
PBUK wskazuje, że skala zjawiska szybko rośnie. W 2024 r. odnotowano 514 szkód spowodowanych przez nieubezpieczone pojazdy z polskimi rejestracjami, a ich wartość wyniosła 6,9 mln zł. W 2025 r. liczba szkód wzrosła do około 1,3 tys., a wartość wypłat do 18,4 mln zł.
Biuro podało, że włoska Rada Ministrów przyjęła 13 października projekt nowego kodeksu drogowego, który ma ograniczyć wykorzystywanie zagranicznych rejestracji do unikania kosztów użytkowania samochodów we Włoszech. Zgodnie z projektem pojazdy z zagranicznymi tablicami poruszające się po włoskich drogach przez ponad 30 dni będą musiały być ubezpieczone zgodnie z włoskimi przepisami.
Przewidziano także zaostrzenie sankcji za jazdę bez obowiązkowego OC, w tym możliwość zakazu dalszego użytkowania pojazdu.
Nowe przepisy w drodze
Według PBUK nowe przepisy mają również zobowiązać właścicieli takich pojazdów do rejestracji we włoskim systemie REVE (Rejestr Pojazdów Zagranicznych), co ma ułatwić identyfikację samochodów wykorzystywanych do obchodzenia lokalnych regulacji oraz kontrolę obowiązkowego ubezpieczenia.
PBUK ocenia, że proponowane zmiany są ważnym krokiem w kierunku ograniczenia procederu, choć ich skuteczność będzie zależała od ostatecznego kształtu przepisów i ich egzekwowania.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.