The Daily Newsstand · Free, Always
Thursday, September 17, 2026

Chcieli obarczyć Polaków winą za agresję ZSRR. Szokujące metody niemieckiej propagandy

Translate

17 września 1939 r. Armia Czerwona przekroczyła granice Polski. Dr Wojciech Grott , ekspert z Muzeum II Wojny Światowej w rozmowie z Polską Agencją Prasową zwraca uwagę, że w przekazie niemieckich tytułów próbowano rozmywać odpowiedzialność za agresję, która była skutkiem porozumienia III Rzeszy i ZSRR zawartego 23 sierpnia 1939 r. w Moskwie, znanego jako pakt Ribbentrop-Mołotow.

Media w Generalnym Gubernatorstwie jako narzędzie Niemiec

– Prasa polskojęzyczna wydawana przez Niemców podczas okupacji była tubą niemieckiej propagandy. Za jej pomocą okupanci realizowali własne interesy, plany i zamierzenia – mówi dr Wojciech Grott.

Historyk podkreśla, że po 1939 r. przedwojenne polskie tytuły w większości zniknęły, a w ich miejsce pojawiła się ograniczona liczba dzienników i czasopism po polsku, tworzonych i kontrolowanych przez Niemców. Kluczową rolę w produkcji i kolportażu miało prowadzone przez Niemców Wydawnictwo Prasowe Kraków-Warszawa, a bieżące materiały agencyjne dostarczała instytucja działająca jako Polskie Wiadomości Prasowe, później Telepress.

Grott ocenia, że rola polskich autorów była w tym systemie marginalna. Zwraca uwagę, że polskie teksty autorskie pojawiały się rzadko i częściej dotyczyły literatury, humoresek czy nowel niż komentowania wydarzeń politycznych.

Jak Niemcy tłumaczyli wkroczenie Armii Czerwonej 17 września 1939 r.

Dr Grott opisuje okres września 1939 r. jako moment przejściowy: w części kraju trwała już okupacja niemiecka i funkcjonowały tytuły kontrolowane przez Niemców, a w innych regionach Wojsko Polskie nadal walczyło.

– Informacje dotyczące wkroczenia Sowietów poprzedzano próbami jego usprawiedliwienia. Pisano o rzekomych aktach sabotażu ze strony Wojska Polskiego czy o polskich samolotach, które miały przekroczyć granicę ze Związkiem Sowieckim. Była to próba zrzucenia odpowiedzialności na stronę polską albo przynajmniej zatarcia faktu, że sytuacja ta była konsekwencją porozumienia zawartego przez Niemcy i Związek Sowiecki 23 sierpnia 1939 r. – mówi historyk.

Z czasem, jak dodaje, ten sposób narracji rozwinięto w głównych tytułach gadzinówek. ZSRR przedstawiano neutralnie, niekiedy nawet życzliwie.

Propaganda o Kresach i język, który miał zmienić obraz okupacji

Grott tłumaczy, że niemieckie tytuły po polsku miały przekonywać Polaków do dwóch tez: że porozumienie niemiecko-sowieckie jest trwałe oraz że przejęcie wschodnich terytoriów II Rzeczypospolitej przez ZSRR jest korzystne. W tym celu publikowano materiały o inwestycjach i gospodarce na terenach zajętych przez Sowietów.

Historyk zwraca też uwagę na dobór terminologii, która miała budować określone skojarzenia. W prasie pojawiały się nazwy takie jak "Zachodnia Ukraina" czy "Zachodnia Białoruś" zamiast przedwojennych określeń administracyjnych. Jednocześnie o formalnych zmianach, jak mówi, informowano dość oszczędnie.

Nakłady, kolportaż i wpływ na odbiorców

Dr Grott wskazuje, że dystrybucja gadzinówek była projektowana tak, aby docierały nie tylko do dużych miast, ale też na prowincję i tereny wiejskie. Przytacza przykład "Nowego Kuriera Warszawskiego", który osiągał nakład nawet 400 tys. egzemplarzy dziennie. Były też pisma przeznaczone m.in. dla wójtów, drukowane w nakładach kilku tysięcy.

Historyk zastrzega, że nie ma metody pozwalającej z absolutną pewnością zmierzyć skuteczność propagandy, ale wskazuje na dostępne źródła: raporty Polskiego Państwa Podziemnego, dokumenty niemieckiej Służby Bezpieczeństwa oraz pamiętniki i wspomnienia. Jako ważny sygnał podaje fakt, że próby bojkotu prasy okupacyjnej podejmowane przez podziemie w dużej mierze zakończyły się niepowodzeniem.

W rozmowie przywołuje też przykłady z 1943 r., wskazując, że część narracji rozpowszechnianych wówczas przez niemiecką prasę oddziaływała na odbiorców także później. Propaganda przynajmniej w pewnym stopniu była skuteczna.

View the original on Wirtualna Polska

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.