Miał planować zamach na Tuska. Sąsiedzi są zaskoczeni
Na osiedlu w centrum Wrocławia część mieszkańców nie wiedziała, że ich sąsiad został zatrzymany. Jedna z kobiet zauważyła, że od tygodnia nie widziała 66-latka. – Na początku pomyślałam, że może pojechał na urlop, ale ostatnio trochę zaczęłam się niepokoić – powiedziała reporterom "Faktu". Dodała, że wraz z sąsiadem rozważała powiadomienie służb.
Rozmówcy "Faktu" opisywali Krzysztofa N. jako człowieka spokojnego, grzecznego i uprzejmego. Mężczyzna nie utrzymywał z nimi bliskich relacji, ale czasem pomagał w drobnych sprawach.
DLA CIEBIE
Hyundai na Paris Motor Show 2026
DLA CIEBIE
– Gdy wywaliło mi korki i nie miałam kogo poprosić o pomoc, zgodził się bez wahania – mówi jedna z sąsiadek.
– Czasem widywałem go, gdy spacerował z małym, białym psem. Nigdy nie pomyślałbym, że mógłby komuś grozić – powiedział jeden z mieszkańców.
Inna osoba przypomniała sobie jednak o sytuacji, gdy 66-latek miał wulgarnie wyzywać mieszkankę bloku.
Planował zamach
Służby otrzymały w niedzielę 11 października wiadomość o możliwym zagrożeniu dla premiera Donalda Tuska oraz wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza. Mail trafił do Służby Ochrony Państwa, a następnie został przekazany policji. W Centrum Antyterrorystycznym zorganizowano pilne spotkanie przedstawicieli policji, SOP i ABW. Tego samego dnia zatrzymano Krzysztofa N.
Warszawska prokuratura zarzuciła mężczyźnie m.in. planowanie siłowego obalenia konstytucyjnych organów państwa, w tym premiera i rządu. Pozostałe zarzuty dotyczą nagrań publikowanych w internecie, nawoływania do przemocy oraz zachęcania do przestępstw na tle narodowościowym, etnicznym, rasowym i politycznym.
Śledczy sprawdzają także informacje o radykalnej grupie, która miała propagować siłowe przejęcie władzy w Polsce. Na obecnym etapie nie ma dowodów na jej związki z obcymi służbami.
Podczas przeszukania mieszkania znaleziono przedmioty przypominające broń, sprzęt komputerowy oraz listę osób kontaktujących się z podejrzanym.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.