Ruszył proces Collegium Humanum. Jacek Sutryk w RMF FM: Przyjmę każde rozstrzygnięcie

W Sądzie Okręgowym w Warszawie rozpoczął się dziś proces w sprawie Collegium Humanum. Przed sądem odpowie 29 osób, którym prokuratura zarzuciła popełnienie 67 przestępstw. Z ustaleń śledztwa wynika, że uczelnia wystawiała fałszywe świadectwa ukończenia studiów MBA, a także licencjackich i magisterskich. Warto wiedzieć, że dyplom MBA, czyli Master of Business Administration, uprawnia przede wszystkim do zasiadania w radach nadzorczych spółek z udziałem Skarbu Państwa oraz spółek komunalnych bez konieczności zdawania państwowego egzaminu. Były rektor Collegium Humanum Paweł Cz. wraz z innymi osobami miał wiele razy przyjmować korzyści majątkowe i osobiste w zamian za wystawianie dokumentów. Wśród oskarżonych jest Jacek Sutryk, z którym rozmawiała reporterka RMF FM Martyna Czerwińska.
Choć prokuratura jest przekonana, że prezydent nie odbył studiów, a dyplom MBA uzyskał wręczając rektorowi łapówkę, to gospodarz miasta nie przyznaje się do winy. Fałszywy dyplom miał umożliwić mu zasiadanie w radach nadzorczych spółek Skarbu Państwa i samorządowych, w których zarobił łącznie nawet pół miliona złotych. Gospodarz Wrocławia długo nie odnosił się publicznie do zarzutów, ale przed procesem zgodził się na rozmowę z naszą reporterką.
Dyplom MBA za łapówkę? Jacek Sutryk w rozmowie z RMF FM
Martyna Czerwińska: Wizerunkowo nie stracił pan podczas tej drugiej kadencji w związku z aferą Collegium Humanum?
Jacek Sutryk: Nie jest to tylko moja afera. Poza tym ja czuję się tutaj bardziej osobą poszkodowaną. Prokuratura ma swoje tezy, swoje - że tak powiem - zarzuty wobec mnie. Ma do tego prawo. Taka jest rola prokuratury w Polsce, ale to sądy wydają wyroki, nie politycy, nie dziennikarze.
Jednak prokuratura postawiła panu zarzuty na podstawie dowodów.
Tak, ale te dowody będą teraz weryfikowane, walidowane, oceniane przez sąd. Bardzo często zdarza się tak, że ludzie mają sprawy, które toczą się 3, 5, 10 czy 20 lat i na końcu okazuje się, że są niewinni. Przypomnę, że te sprawy są poprzedzone właśnie stawianiem różnych zarzutów w postaci aktu oskarżenia. Tak jest w moim przypadku, ale to niczego nie przesądza. Jest domniemanie niewinności i na końcu może być różnie. Nigdy nie działałem w złej wierze. Ja się całe życie solidnie, ciężko, twardo uczyłem i ciężko pracowałem na swój autorytet i przede wszystkim dla miasta. Tu się nic nie zmienia. Przez te dwa ostatnie lata jest dokładnie tak samo. Nic się w tym zakresie nie zmieniło i zamierzam to robić do końca.
Dlaczego zmienił pan prawnika?
Nie ma żadnego specjalnego powodu. Są różne etapy tego postępowania. Stwierdziłem, że na tym etapie to jest dla mnie właściwe i istotne, i tak się zachowuję. Mam do tego prawo. Mój interes i kwestia mojej obrony jest dzisiaj dla mnie najważniejsza i dobieram optymalne instrumenty do tego. To nie jest nic nadzwyczajnego. To są fałszywe tropy, fałszywe tezy.
Żałuje pan, że przez część Wrocławian zostanie pan zapamiętany jako ten, który był zamieszany w tę aferę? Czy to pana boli?
Nie, jakoś mi to specjalnie nie przeszkadza. Każdy ma prawo do dokonywania swoich ocen. Każdy w życiu czasami potrafi znaleźć się z różnych powodów w jakiejś tam, powiedzmy, sytuacji mało komfortowej. Ja staram się ludzi pod tym względem nie oceniać i myślę, że każda normalna osoba, która wie, na czym polega życie, umie do tego podejść w sposób właściwy. Raz jeszcze: ja w przeciwieństwie do wielu, spotykam się codziennie z mieszkańcami Wrocławia. Wiem, co oni mówią. Myślę, że gdyby to Wrocławianom przeszkadzało, to by mnie nie zapraszali, nie chcieliby ze mną być. Nie pozdrawialiby mnie na ulicy, nie witaliby się, nie mówiliby różnych fajnych rzeczy. Zapraszam każdego, żeby spędził ze mną dzień - taki roboczy dzień z prezydentem Jackiem Sutrykiem. Można ze mną przejść przez miasto, zobaczyć, jak ludzie się zachowują. Można ze mną pójść na wydarzenie, na jakąś uroczystość, zobaczyć, jaki mamy fajny wrocławski klimat. Nikt z nas nie jest idealny i czasami zdarzają się różne trudne sytuacje. Chodzi o to, żeby te sytuacje wyjaśnić, ale też żeby być dla siebie w jakiś sposób wyrozumiałym. Ja akurat na to zrozumienie ze strony Wrocławian mogę liczyć i za to jestem im wdzięczny.
Czy może pan z czystym sumieniem stwierdzić, że w uczciwy sposób zdobył ten dyplom?
Nigdy nie wykorzystywałem żadnych sytuacji w sposób niegodny. Całe życie się ciężko uczyłem. Zresztą z bardzo dobrymi wynikami. Bardzo dużo poświęciłem swojego czasu i aktywności na swoją edukację. Jestem dobrze wykształcony i świetnie przygotowany do tego, co robię. Kocham to i nie mam sobie w tym zakresie nic do zarzucenia. Natomiast poczekajmy i pozwólmy, że tak powiem, żeby ta sytuacja się wyjaśniła.
A zasiadanie w radach nadzorczych różnych spółek, różnych miast, wymienianie się przez prezydentów tymi stanowiskami, to jest fair?
Tak jest do dzisiaj w wielu miejscach. Nie mówimy o prezydentach, ale marszałkowie, czy starostowie, czy zastępcy prezydenta. Moi zastępcy też zasiadają w różnych spółkach nadzorczych; dyrektorzy i tak dalej. Nie widzę w tym nic złego. Jeżeli ktoś ma kompetencje, przede wszystkim te kompetencje wynikające z doświadczenia, jeżeli rozumie materię, którą się zajmuje, jeżeli chce tych spraw w związku z tym przypilnować, jest do tego gotowy, to nie widzę w tym nic złego. Był taki moment, kiedy próbowano z tego zrobić jakąś najgorszą sytuację świecie. Ja tego po prostu nie rozumiem. Zgodnie z kodeksem spółek handlowych tego typu spółki mają obowiązek posiadania rad nadzorczych. W tych radach nadzorczych muszą znajdować się ludzie, którzy są kompetentni. Jestem bardzo zadowolony z tego, że był taki moment, że też wielu kolegów w tych radach nadzorczych zasiadało, bo ja wiem, że oni po prostu dobrze znają materię tych spraw i dobrze dbali po prostu o te sprawy. No ale akurat ustawodawstwo zmieniło się w tym zakresie. To też jest ciekawe - zmieniło się tylko w przypadku wójta, burmistrza i prezydenta. W przypadku zastępcy, zastępcy wójta, burmistrza, prezydenta już nie. W przypadku marszałków już nie. W przypadku dyrektorów już nie. Jesteśmy bardzo niekonsekwentni w tym kraju, jeżeli chodzi o tworzenie przepisów. Natomiast ja wysoko oceniam wielu samorządowców i wiem na pewno, że gdybym miał własną prywatną firmę, i miałbym obowiązek posiadania w tej firmie rady nadzorczej czy jakiegoś kolegialnego ciała, które miałoby mi tych spraw pilnować, miałoby mnie wspierać, konsultować, to naprawdę wiele bym oddał pod kontrolę, bo ja im po prostu ufam i wiem, że oni działają w dobrej wierze. Tak samo ja zawsze działałem w dobrej wierze, nigdy w złej. I tak pozostanie.
Czyli zostanie pan uniewinniony? Tego jest pan pewien?
Niczego nie można być w życiu pewnym. O tym zadecyduje sąd. Każde rozstrzygnięcie przyjmę, nawet jeżeli ono będzie nie po mojej myśli. Charakteryzuje mnie to, że podchodzę do tych rzeczy z pełnym uznaniem i szacunkiem, rozumiejąc też, jak te rzeczy wyglądają ustrojowo, tak? Dajmy szansę, żeby te rzeczy się po prostu zaczęły wreszcie wyjaśniać.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.