Doniesienia mediów wywołały wściekłość w Rosji. Ławrow: Mamy prawo

Rosja uznała Wielką Brytanię za uczestnika wojny z Ukrainą w związku z doniesieniami o brytyjskich dronach użytych w nalotach na terytorium Rosji.
Rosyjska ambasada w Londynie oświadczyła, że działania Wielkiej Brytanii prowadzą do eskalacji i obarczają ją odpowiedzialnością za konsekwencje.
Premier Andy Burnham zadeklarował, że Wielka Brytania konsekwentnie wspiera Ukrainę. Nie potwierdził ani nie zaprzeczył informacjom o brytyjskich dronach.
Szef MSZ Rosji Siergiej Ławrow stwierdził, że "współczuje Wielkiej Brytanii, jeśli będzie się upierać, by stać przy Ukrainie do samego końca".
Polityk przypomniał w tym kontekście, że Władimir Putin zapowiedział działania przeciwko europejskim krajom w dowolnym miejscu świata, jeżeli naruszą one "rosyjskie interesy lub własność". Słowa te padły w kontekście ataków na rosyjską flotę cieni.
Minister argumentował, że Londyn włączył się w wojnę poprzez bezpośrednie zaangażowanie w ukraińskie ataki na cele zlokalizowane w głębi Rosji. - Mamy prawo postrzegać dumnie deklarowany bezpośredni udział brytyjskich sił w atakach na Federację Rosyjską jako udział w wojnie, ze wszystkimi tego konsekwencjami - zadeklarował.
Słowa Ławrowa to bezpośrednia kontynuacja sporu, który rozgorzał po niedzielnej publikacji gazety "Times". Dziennikarze twierdzili, że brytyjskie drony niedawno po raz pierwszy wykorzystano w ukraińskich nalotach.
Rosja uderza w Wielką Brytanię. Siergiej Ławrow: Mamy prawo
Medialne doniesienia wywołały gwałtowną reakcję rosyjskiej ambasady w Wielkiej Brytanii. Dyplomaci stwierdzili, że "Londyn celowo dąży do eskalacji kryzysu na Ukrainie, jednocześnie z hipokryzją deklarując pragnienie pokoju".
"Działania Londynu nieuchronnie przyniosą konsekwencje, za które będzie on musiał odpowiedzieć. Im głębsze będzie jego zaangażowanie w konflikt (...), tym wyższa będzie cena" - napisano w komunikacie.
Na oświadczenie ambasady zareagował rzecznik Ministerstwa Obrony Wielkiej Brytanii. Podkreślił, że jego kraj stoi "ramię w ramię" z Ukrainą i będzie przekazywał jej sprzęt potrzebny do obrony przed nielegalną inwazją Rosji.
"W stu procentach wspieramy Ukrainę". Andy Burnham nieugięty w obliczu gróźb Moskwy
Do sprawy odniósł się także premier Andy Burnham. - Nie jesteśmy przyjaciółmi tylko na dobre czasy, będziemy stać przy Ukrainie w chwili próby i to się nie zmieni - zadeklarował, kiedy dziennikarze poprosili go o odniesienie się do rosyjskich gróźb.
- Zjednoczone Królestwo robi to, co od dawna zapowiadało: w stu procentach wspiera Ukrainę w walce przeciwko tej nielegalnej wojnie prowadzonej przez Władimira Putina - dodał. Podkreślił, że kwestia pomocy dla Kijowa jest przedmiotem politycznego konsensusu w kraju i nie zmienia się w zależności od tego, kto chwilowo sprawuje władzę.
Strona brytyjska nie potwierdziła medialnych doniesień o wykorzystaniu brytyjskich dronów, ale też im nie zaprzeczyła.
Wcześniej Moskwa kilkukrotnie formułowała "ostrzeżenia" pod adresem władz w Londynie, m.in. przy okazji dostawy czołgów do Ukrainy w 2023 roku.
Źródło: Reuters
"Polityczny WF": Czy PiS kończy się na naszych oczach? INTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.