Prawie 200 zwierząt w małym pokoju. Klatki stały jedna na drugiej
Interwencja w pseudohodowli w Kielcach (wideo archiwalne)
Źródło wideo: KMP Kielce
Źródło zdj. gł.: Fundacja Zwierzoluby Inowrocław
Do interwencji doszło we wtorek, 15 września. Jak informuje Paulina Hańska, założycielka Fundacji Zwierzoluby Inowrocław, koło południa otrzymała zgłoszenie dotyczące niepokojącego stanu zwierząt. Przedstawiciele fundacji wspólnie z pracownikami przychodni weterynaryjnej pojechali pod wskazany adres. Gdy zobaczyli panujące tam warunki, natychmiast rozpoczęli akcję ratunkową i wezwali na miejsce policję.
- Funkcjonariusze przy pomocy pracowników fundacji zabezpieczyli zwierzęta znajdujące się w mieszkaniu. Na miejsce przybył również miejski lekarz weterynarii. Czynności związane z konsekwencjami prawnymi w tej sprawie są w toku – mówi asp. szt. Izabela Lewicka-Waszak, oficer prasowy KPP w Inowrocławiu.
"Właściciel był zdziwiony interwencją"
"Zwierzęta były zamknięte w klatkach, ustawionych od podłogi do sufitu jedna na drugiej. Niektóre biegały luzem między nogami, wijąc gniazda w szafach i kanapie. Podłoga pokryta była ziarnem i odchodami, klatki brudne, w pokoju panował smród amoniaku i odchodów" - relacjonowała Hańska na facebookowej stronie Fundacji.
Prawie 200 zwierząt w jednym pokoju. Wielogodzinna interwencja w Inowrocławiu
Źródło zdjęcia: Fundacja Zwierzoluby Inowrocław
- Właściciel tych zwierząt był zdziwiony interwencją i naszą dezaprobatą. Był przekonany, że są nakarmione, napojone i mają świeże powietrze, bo im uchylił małe okno. Tymczasem, gdy razem z panią doktor wyciągaliśmy zwierzęta z tych klatek i pojemników, to warunki, które tam panowały były tak złe, że część z nich już padła. Właściciel nawet nie zauważył - twierdzi Hańska.
Zardzewiałe klatki i martwe zwierzęta
Według informacji przekazanych przez interweniujących, z pomieszczenia o powierzchni około 10 metrów kwadratowych wyniesiono prawie 200 gryzoni i ptaków. Wśród odebranych zwierząt były m.in. króliki i papugi. Klatki, w których były przetrzymywane były nie tylko przeładowane, ale też zaniedbane i zardzewiałe.
Akcja rozpoczęła się około godz. 15, a zakończyła koło 22. Hańska podkreśla, że nie było łatwo znaleźć bezpieczne miejsce zastępcze dla reszty zwierząt.
Konsekwencje dla właściciela
Asp. szt. Lewicka-Waszak z inowrocławskiej policji przekazała, że czynności wyjaśniające nadal są prowadzone, a oprócz lekarza weterynarii w sprawę zaangażowana jest też państwowa inspekcja sanitarna.
- Dalsze kroki prawne wobec właściciela zwierząt uzależnione są od ustaleń i zebranego materiału dowodowego - tłumaczy policjantka.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.