Izraelskie służby przegapiły zagrożenie? Kontrowersje wokół incydentu z Flydubai

Opracowanie: Jakub Sarna Publikacja: Dzisiaj, 3 października (22:24)
Po próbie przejęcia samolotu Flydubai przez drugiego pilota, izraelskie media zadają trudne pytania. Czy służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo lotów rzeczywiście kontrolują załogi zagranicznych linii? Najnowsze doniesienia wskazują, że do Izraela latają piloci z obywatelstwem krajów uznawanych przez Tel Awiw za wrogie.
samolot linii Flydubai na płycie lotniska /Shutterstock
Według informacji podanych przez izraelski dziennik „Haarec” oraz Kanał 12 w ostatnich latach na trasach do i z Izraela pracowali piloci posiadający obywatelstwo Iranu, Syrii i Iraku. To państwa, które Izrael oficjalnie uznaje za wrogie. Piloci ci mieli podwójne obywatelstwo, co pozwalało im na wykonywanie lotów do Tel Awiwu bez wzbudzania podejrzeń.
Sprawa nabrała rozgłosu po incydencie z udziałem Omańczyka Hamama al-Hammamiego, drugiego pilota Flydubai, który kilka dni temu próbował przejąć kontrolę nad samolotem lecącym z Dubaju do Tel Awiwu. Jak podaje Kanał 12, al-Hammami już wcześniej latał do Izraela, a ostatni taki lot odbył zaledwie tydzień przed próbą przejęcia maszyny.
Kto odpowiada za kontrolę załóg?
Według „Haareca” lista pasażerów i załogi feralnego lotu została przekazana izraelskim służbom jeszcze przed startem samolotu. Za sprawdzanie załóg zagranicznych linii odpowiada departament bezpieczeństwa ministerstwa transportu oraz Mosad. Jednak, jak wynika z ustaleń dziennikarzy, resort transportu nie posiada własnych możliwości.
Izraelski kontrwywiad Szin Bet podkreśla, że odpowiada wyłącznie za bezpieczeństwo izraelskich linii lotniczych i lotniska Ben Guriona. W przypadku zagranicznych przewoźników Izrael polega na współpracy międzynarodowej i informacjach przekazywanych przez inne państwa, takie jak Zjednoczone Emiraty Arabskie czy Arabia Saudyjska.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.