The Jerusalem PostJewish ex-Harvard admin. files discrimination suit over termination after Rosh Hashanah leaveBollywood HungamaEmraan Hashmi narrowly escapes injury after car flip stunt goes wrong on Gunmaaster G9 set; watchESPN DeportesBills salta al Top 3 y Chiefs se mantienen en la cimaESPNCarolina Hurricanes troll whole city of Philadelphia after beating FlyersRTP DesportoStopira despede-se da seleção de Cabo Verde ao fim de 18 anosDaily MaverickWatch — Ekurhuleni murders: What we know about the killings of 12 womenThe Hollywood ReporterReese Witherspoon’s Hello Sunshine Breaks Away From Candle MediaZDF heuteEntdecken Sie das ZDF-NachrichtenstudioBusiness AMMerz wil pensioen- en zorgstelsels hervormen om vertrouwen van jongeren te herstellenCollider14 Years Later, Netflix's Emotional 5-Part Thriller Remains a Perfect Weekend BingeSouth China Morning PostSix Flags closes some rides after man flung to his death from roller coasterSportstarArchery Premier League 2026: Rajputana Royals outplays Chero Archers to make it two wins a row
The Daily Newsstand · Free, Always
Tuesday, October 13, 2026

Putin ma się bać. Nowy plan NATO i jedno "ale". "Dopóki nie zginą"

Translate
  1. Strategia zwycięstwa NATO. Trzy punkty planu generała

  2. Czy Rosjanie przejmą się ostrzeżeniami z Warszawy?

Ostatnie kilka dni to wyraźna zmiana narracji dotyczącej relacji na linii NATO - Rosja. Sojusz nie odpowiada wyłącznie na kolejne ruchy, słowa i działania Kremla, ale też przechodzi do werbalnej ofensywy.

NATO w ostatnich dniach mówi krótko: Rosja jest słaba i Pakt Północnoatlantycki się jej nie boi.

To znacząca różnica w postrzeganiu zagrożenia ze wschodu. Do tej pory NATO apelowało o spokój, zdrowy rozsądek Kremla i przekonywało, że będzie w stanie skutecznie neutralizować potencjalne wrogie akty.

Wypowiedzi ocierały się jednak o panikę, a kolejni przywódcy w Europie prześcigali się w ponurych wizjach, zastanawiając się, który kraj będzie następnym celem Rosji.

Teraz to się zmienia. Sporo w tej sprawie dzieje się podczas Warsaw Security Forum. Kolejni prelegenci tego wydarzenia, z szefami MSZ czy MON poszczególnych państw na czele, nie sprawiają wrażenia przestraszonych. Wręcz przeciwnie - ich słowa są dość odważne i przypominają machanie szabelką. A być może są po prostu racjonalną oceną sytuacji.

Gen. Keith Kellogg w rozmowie z TVN24 przekonywał, że Rosja jest słaba i nie miałaby żadnych szans z NATO. Co więcej, amerykański generał uważa, że Moskwa miałaby gigantyczne problemy z samą Polską.

Podobnie w rozmowie z "Rzeczpospolitą" wypowiadał się prezydent Karol Nawrocki, który mówił tak: "Znam raporty Sojuszu Północnoatlantyckiego, jestem w kontakcie z przywódcami. Nie widzę drastycznej zmiany zagrożenia rosyjskiego".

To zdecydowanie inne słowa od tych, do których przywykliśmy w ostatnich miesiącach.

- To prawda, widzę zmianę narracji - mówi Interii płk rez. Dariusz Dachnowicz.

- Z punktu widzenia Putina nasza narracja nie ma jednak znaczenia, dopóki nie reagujemy w sposób zdecydowany. Dobrym działaniem jest reagowanie na naruszenia przestrzeni powietrznej. Słowa nie mają dla nich znaczenia - uważa rozmówca Interii.

- Dobrze się dzieje. Właśnie tak trzeba mówić - uważa z kolei gen. Roman Polko.

- Trzeba budować pewność siebie, szczególnie teraz, kiedy geopolitycy straszą, że w ciągu dwóch dni Polska by padła. Morale ma się do sił fizycznych jak trzy do jednego. Posiadamy przewagę demograficzną, w technologii, w sprzęcie, w uzbrojeniu. Jeżeli będzie determinacja, żeby tego użyć, to pewnie będzie tak, jak generał Kellogg mówi - ocenia w rozmowie z Interią gen. Polko.

Strategia zwycięstwa NATO. Trzy punkty planu generała

Jednym z kluczowych momentów szczytu w Warszawie było natomiast wystąpienie gen. Alexusa Grynkiewicha, naczelnego dowódcy sił NATO w Europie.

Grynkiewich nakreślił obraz "strategii zwycięstwa", która opiera się na trzech elementach: stępienie pierwszego uderzenia przeciwnika, zablokowanie możliwości dalszych ataków, zniszczenie jego zdolności bojowych.

- Dla mnie to nic nowego, niestety - ubolewa płk Dachnowicz.

- Nie ma możliwości przeciwdziałania inaczej. Problem w tym, że słowa mijają się z czynami. Na przykład po ataku na bazę w Wielkiej Brytanii Amerykanie wycofali z niej bombowce B-1, zostawiając jedynie B-52. To pokazuje rozbieżność między słowami a działaniami - tłumaczy.

- Grynkiewich nic ciekawego nie powiedział - ocenia gen. Polko. - Spodziewałem się czegoś więcej, bardziej takiego reaganowskiego nastawienia, gdzie Reagan odpowiadał jednak zdecydowanie. Nie bawił się w dyplomację, tylko jak Rosjanie straszyli bombardowaniem Zachodu, odpowiadał, że Moskwa przestanie istnieć, bo wysłał już bombowce. Taki żarcik sobie rzucił, ale prowadził konkretne działania i podjął wyścig zbrojeń w sposób zupełnie otwarty. Grynkiewich? To było bardziej wystąpienie polityka niż wojskowego - podkreśla gen. Polko.

Zdaniem naszego rozmówcy ważniejszą od strategii Grynkiewicha puentą Warsaw Security Forum będzie przekaz podprogowy - Amerykanie nie wycofują się z Europy i wciąż są ważnym sojusznikiem.

- Taki jest przekaz dla Rosji: Amerykanie pozostają, są w NATO i z pewnością potencjał amerykański, przede wszystkim odstraszanie nuklearne, będzie wykorzystany, jeżeli Rosja przekroczy czerwone linie. Tylko pytanie, czy przypadkiem już niektórych z nich nie przekroczyła, skoro prowadzi działania hybrydowe, terrorystyczne na terenie Europy? - zastanawia się gen. Polko.

Czy Rosjanie przejmą się ostrzeżeniami z Warszawy?

Drugie pytanie brzmi, jak taka narracja przemawia do Rosjan. Jeśli Europa przez miesiące pokazywała, że obawia się Moskwy, to czy zmiana podejścia w warstwie słownej może zmienić postawę i plany przeciwnika?

- Rosja nie przestraszy się słów słyszanych od polityków czy generałów - niezależnie od tego, czy to generał polski, amerykański, niemiecki czy francuski. Nawet jeśli powiemy im, że atak na nas oznacza ich śmierć, to do nich nie dotrze. Nie zrozumieją, dopóki nie zginą - uważa płk Dachnowicz.

- Traktat Waszyngtoński składa się z 14 artykułów. Artykuł 3. mówi o konieczności posiadania przez państwa NATO zdolności do samodzielnej obrony i rozwijania indywidualnej odporności na napaść zbrojną. Musimy być najpierw zdolni do działania samodzielnie. Artykuł 4. dotyczy wspólnych konsultacji, a dopiero Artykuł 5. mówi o ewentualnej wspólnej odpowiedzi. Musimy być zdolni bronić się sami, aby ktokolwiek nam pomógł - przekonuje rozmówca Interii.

"Polityczny WF": Gospodarcza wolta PiS. Robi to, za co innych by krytykowałoINTERIA.PL


View the original on Interia →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.