Pojechał naprawionym autem na jazdę próbną i już nie wrócił
Plaga oszustw metodą "na BLIK-a". "Zgłoszeń mamy bardzo dużo, po kilka dziennie"
Źródło wideo: Tomasz Wesołowski/Fakty po Południu TVN24
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Policjanci zakończyli złożone postępowanie, dotyczące oszustwa na szkodę mieszkańca powiatu garwolińskiego.
Sprawa miała swój początek, kiedy na ogłoszenie o sprzedaży skrzyni biegów odpowiedział zainteresowany klient. Mężczyzna skontaktował się z pokrzywdzonym za pośrednictwem portalu ogłoszeniowego. Zadeklarował zakup automatycznej skrzyni biegów do pojazdu marki Opel wraz z usługą montażu.
"Telefonicznie ustalił także zakres dodatkowych napraw, po czym dostarczył pojazd do warsztatu na lawecie. Po około tygodniu pojawił się po odbiór auta. Zapewnił, że po krótkiej jeździe testowej ureguluje należność. Mężczyzna wyjechał z warsztatu, jednak już do niego nie wrócił i nie zapłacił za wykonane naprawy. Pokrzywdzony oszacował straty na łączną kwotę 5,2 tysiąca złotych" - poinformowała kom. Małgorzata Pychner z Komendy Powiatowej Policji w Garwolinie.
Ślepe zaułki
Sprawą zajęli się policjanci. Już na początku okazało się, że oszust zrobił wszystko, by pozostać anonimowy.
"Funkcjonariusze ustalili, że kupił uszkodzony pojazd na dane zupełnie innej osoby, a numer telefonu, z którego kontaktował się z pokrzywdzonym, był zarejestrowany na osobę niezwiązaną ze sprawą. Konto na portalu ogłoszeniowym, którym się posługiwał, także okazało się fałszywe" - wymieniła Pychner.
Brak jakichkolwiek danych właściciela pojazdu oraz brak realnych informacji o podejrzanym znacząco utrudniały identyfikację. Policjanci dokładnie analizowali więc każdy możliwy trop.
Zarzut i akt oskarżenia
W sprawie kluczowy okazał się niewielki fragment wizerunku, który pozwolił powiązać 37-letniego mieszkańca Chełma z prowadzonym postępowaniem.
"Policjanci ustalili, że to on stoi za oszustwem. Zdążył już także sprzedać naprawione auto kolejnej osobie, która nie miała świadomości, że miało związek z przestępstwem" - zaznaczyła policjantka.
37-letni podejrzany usłyszał zarzut, a do sądu trafił przeciwko niemu akt oskarżenia. Za oszustwo grozi mu do 8 lat pozbawienia wolności.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.