The Daily Newsstand · Free, Always
Sunday, September 27, 2026

Obiecał wyborcom i żonie, że po połowie kadencji odda fotel. Dziś milczy

Translate

– Nie jestem przyspawany do stołka i nie zamierzam tej funkcji pełnić bardzo długo – deklarował w maju 2024 r. Grzegorz Jóźkiewicz. Kilka tygodni po wyborach samorządowych został przewodniczącym rady miasta.

Wybrała go nowa większość: aby odsunąć od władzy rządzący wcześniej pod Giewontem PiS, radni dwóch pozostałych klubów zawiązali koalicję. Jej zwolennicy przedstawiali to jako wielki sukces i szansę na zmianę kierunku, w jakim będzie się rozwijać miasto.

Koalicja, która przejęła władzę w Zakopanem, przypominała tę, która po wyborach parlamentarnych w 2023 r. odsunęła PiS od rządów w Sejmie. Zakopiańscy radni postanowili więc przenieść z Wiejskiej kilka pomysłów. Jednym z nich był "rotacyjny przewodniczący rady miasta", wzorowany na rotacyjnym marszałku Sejmu.

Szymon Hołownia po wyborach obiecywał, że w połowie kadencji odda fotel marszałka Włodzimierzowi Czarzastemu, i słowa dotrzymał. Jóźkiewicz zapowiadał to samo: po 2,5 roku miał się zrzec funkcji, a przewodniczącym rady miał zostać jeden z jego dwóch zastępców: Zbigniew Szczerba albo Marek Donatowicz.

Jóźkiewicz obiecywał to zresztą nie tylko wyborcom i innym samorządowcom. Na sesji inaugurującej kadencję publicznie złożył tę obietnicę także swojej żonie Alicji. Opowiadał wtedy, że myślał nawet o starcie na burmistrza, ale żona uznała, że miałby za mało czasu dla rodziny. Dlatego zapowiedział, że w połowie kadencji zrezygnuje z funkcji przewodniczącego, by więcej czasu poświęcić najbliższym.

Niespełniona obietnica?

Niemal dwa i pół roku później wszystko wskazuje na to, że te plany są nieaktualne. Połowa kadencji minie na przełomie października i listopada, a o rotacji na fotelu przewodniczącego rady w Zakopanem nikt już nie mówi.

Wirtualna Polska rozmawiała z obecnymi wiceprzewodniczącymi zakopiańskiej rady miasta. Obaj przyznają, że o tym, by którykolwiek z nich miał awansować, dziś się nie mówi.

– Nie ma takiego tematu jak na razie wcale – potwierdza w rozmowie z WP wiceprzewodniczący Marek Donatowicz. – Żadne rozmowy w tym temacie nie są prowadzone nawet wstępnie. Trudno mi w tej sytuacji powiedzieć o tym coś więcej – dodaje wieloletni radny, z zawodu nauczyciel.

Znacznie dosadniej zapowiedź sprzed 2,5 roku komentuje w rozmowie z WP drugi z wiceprzewodniczących Zbigniew Szczerba.

– Myślę, że żadnej zmiany nie będzie – mówi Szczerba. – Przez ostatnie dwa i pół roku sporo się zmieniło. Naszej koalicji już w praktyce nie ma. Ja jestem dziś przez stronników burmistrza, w tym przewodniczącego Jóźkiewicza, traktowany jak osoba im wroga.

– Przynajmniej w radzie miasta nic nie wiadomo, by chciał swoją funkcję komuś przekazać. Takie rozmowy po prostu się nie toczą. A jeśli ta zmiana miałaby nastąpić, to już jakieś rozmowy na ten temat by trwały. To nie są decyzje, które podejmuje się w godzinę – dodaje radny.

Kilkanaście telefonów bez odpowiedzi

Nie wiadomo natomiast, co o swojej deklaracji sprzed 2,5 roku myśli dziś sam Grzegorz Jóźkiewicz. Przewodniczący rady miasta jest dla dziennikarzy nieuchwytny. W ostatnich dniach kilkanaście razy próbowaliśmy zapytać go, czy do rotacji dojdzie.

Nie odbiera telefonu i nie odpisuje na wiadomości. Prośbę o kontakt zostawiliśmy mu także w biurze rady miasta. Nie oddzwonił.

Osoby znające kulisy zakopiańskiego samorządu nie mają złudzeń: Jóźkiewicz zachłysnął się władzą i fotela nie odda.

– On jest dziś de facto jak drugi burmistrz. Z tym ostatnim są zresztą jak jakieś papużki nierozłączki – mówi jeden z zakopiańskich samorządowców, który prosi o anonimowość.

– Przewodniczący z burmistrzem Łukaszem Filipowiczem są razem na co drugim miejskim filmiku, razem podpisują umowy z wykonawcami samorządowych inwestycji, razem jeżdżą do Warszawy i razem przyjmują gości. Jóźkiewicz zakochał się w zaszczytach, jakie towarzyszą jego funkcji, i tak łatwo z tego nie zrezygnuje – dodaje.

View the original on Wirtualna Polska →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.