The Jerusalem PostNetanyahu defense challenges Mandelblit over police questioning of key state witnessESPNLisandro Martinez's Man United outburst: Why do Premier League executives stay silent?PunchOsun APC rejects short notice for Tinubu campaign councilBollywood HungamaEXCLUSIVE: Ramayana's South distributors locked; Dil Raju bags Andhra-Telangana, Yash takes Karnataka, Think Studios gets Tamil Nadu, E4 Entertainment acquires KeralaDaily MaverickBusiness Reflection: Loaded for Bear: MTBPS shines light on lost revenue from missed mining opportunitiesRTP DesportoProva de Supertubos suspensaColliderJon Bernthal’s Forgotten Taylor Sheridan Thriller Officially Sets Netflix on FireZDF heuteAktuelle Pressemitteilungen des ZDFBusiness AMBijna de helft van de defensie-uitgaven van België gaat naar eigen bedrijvenGolem.deAnzeige: Gruseliger Bestpreis - Amazon senkt Lego-Halloweenkranz auf 25 EuroStraits Times SportWhen did Son Heung-min become he-who-must-not-be-named?The South AfricanCrime is taking over South Africa’s favourite holiday destinations
The Daily Newsstand · Free, Always
Thursday, October 22, 2026

Pierwsza polska elektrownia jądrowa. Co dzieje się dziś w Choczewie?

Translate

W poniedziałek, 19 października, rozpoczęły się roboty ziemne prowadzone przez Budimex na zlecenie amerykańskiej firmy Bechtel. Prace obejmują obszar ponad 330 hektarów.

Dziś ciężki sprzęt pracuje w trzech z siedmiu wyznaczonych obszarów. To jednak dopiero początek. 

W tej chwili mamy tutaj około 40 maszyn Budimexu zgromadzonych, a docelowo będzie to prawie 120 maszyn – mówi RMF FM Marek Woszczyk, prezes Polskich Elektrowni Jądrowych.

Zadanie wydaje się proste: przygotować równy teren pod przyszłe obiekty. Skala przedsięwzięcia jest jednak ogromna. 

Upraszczając, po prostu ten teren musi być równy. Czyli wszystkie pagórki i dołki, i dolinki muszą zniknąć – wyjaśnia Leszek Hołda, prezes Bechtel Polska.

Ziemia jest wybierana z jednych miejsc i przewożona w inne. W pierwszym etapie trzeba przemieścić ponad dwa miliony metrów sześciennych gruntu. 

Kilka Kopców Kościuszki udałoby się z tego usypać – obrazuje Marek Woszczyk.

To nie koniec. Według prezesa PEJ po uwzględnieniu kolejnych etapów, w tym głębokich wykopów i tuneli systemu chłodzenia, łączna ilość przemieszczanej ziemi może sięgnąć od 6 do 7 milionów metrów sześciennych. Obecne prace niwelacyjne mają zakończyć się na przełomie kwietnia i maja przyszłego roku.

Głębokie wykopy pod reaktory. Wniosek jeszcze w październiku

To, co dzieje się teraz w Lubiatowie-Kopalinie, jest formalnie etapem przygotowawczym. Nie oznacza jeszcze rozpoczęcia właściwej budowy bloków jądrowych. Inwestor chce jednak przejść do kolejnego etapu. 

Jeszcze przed końcem października Polskie Elektrownie Jądrowe zamierzają wystąpić do wojewody pomorskiej o zgodę na wstępne roboty budowlane.

W przeciwieństwie do tego etapu, który widać tutaj za mną, będą to już głębokie wykopy pod przyszłe fundamenty reaktorów – zapowiada Marek Woszczyk. Spółka liczy na uzyskanie zgody do połowy 2027 roku. Pozwoliłaby ona rozpocząć znacznie bardziej zaawansowane prace w miejscach, gdzie staną trzy reaktory.

Elektrownia jądrowa wymaga nie tylko odpowiedniego przygotowania gruntu, ale także szczegółowego zaprojektowania fundamentów, dróg, instalacji technicznych oraz całego zaplecza budowlanego. Do tego dochodzą rygorystyczne procedury administracyjne związane z bezpieczeństwem jądrowym.

Dzisiaj formalnie są to prace przygotowawcze, chociaż de facto zaczynamy budowę tak naprawdę. Bez tego ta elektrownia nie powstanie, więc ten etap też jest konieczny – tłumaczy prezes PEJ.

Na uzyskanie zezwolenia Państwowej Agencji Atomistyki inwestor czeka do 2028 roku. Następnie potrzebne będzie właściwe pozwolenie na budowę wydawane przez wojewodę pomorską. Pierwszy beton jądrowy ma zostać wylany pod koniec 2028 roku.

Dziesiątki kilometrów odwiertów. Sprawdzają, co kryje się pod ziemią

Oprócz ciężkiego sprzętu do robót ziemnych na terenie przyszłej elektrowni pracują specjalistyczne wiertnice. Jednocześnie działa ich od ośmiu do dwunastu.

Pierwszy etap badań gruntu pod same reaktory już się zakończył. Wykonano wówczas odwierty o łącznej długości około 22 kilometrów. Teraz trwa kolejny etap, sprawdzanie podłoża pod pozostałe budynki i instalacje elektrowni.

Wiertnice schodzą zazwyczaj na głębokość od 40 do 70 metrów. Z pobranych próbek inżynierowie ustalają budowę geologiczną terenu i sprawdzają, jakie obciążenia będzie mógł przenieść grunt. 

W trakcie pierwszej fazy badań geologicznych zostało pobrane 10 tysięcy próbek, z czego 7 tysięcy trafiło do laboratorium – mówi Leszek Hołda.

Jak wyjaśnia, wyniki tych analiz posłużą do zaprojektowania fundamentów pod reaktory.

Struktura fundamentu musi odzwierciedlać strukturę gruntu i to jest podstawowa teoria budowlana – zaznacza prezes Bechtel Polska. Myślę, że nikt nie wyobraża sobie ani ryzyk, ani niespodzianek przy budowie elektrowni jądrowej – dodaje.

W ramach obecnego etapu zaplanowano około 15 kolejnych kilometrów odwiertów. Badania są prowadzone równolegle z robotami ziemnymi.

Stalowy „pająk” na Bałtyku. Powstaną ogromne tunele

Przygotowania do budowy elektrowni można obserwować również z popularnej plaży w Lubiatowie. Na wodzie pracują nietypowe platformy badawcze. Jedna z nich, wyposażona w stalowe podpory, wyglądem przypomina ogromnego pająka. 

Ta platforma daje możliwość poruszania się i przemieszczania się swobodnie, co jest niezbędne w przypadku prowadzenia prac bardzo blisko brzegu – wyjaśnia Michał Szewczyk, wiceprezes Polskich Elektrowni Jądrowych.

Badania prowadzone są w związku z planowanym systemem chłodzenia elektrowni, który ma wykorzystywać wodę z Bałtyku. Pod morskim dnem powstaną trzy tunele: dwa do pobierania wody i jeden do jej odprowadzania. Dwa będą średnicy 6 metrów, jeden 12 metrów. To są naprawdę bardzo potężne rurociągi – podkreśla Michał Szewczyk. Dla porównania wskazuje, że 12 metrów to średnica porównywalna z tunelem drogowym pod Martwą Wisłą w Gdańsku.

Wyniki badań morskiego dna będą potrzebne do szczegółowego zaprojektowania przebiegu i konstrukcji tuneli.

Dziesięć tysięcy pracowników i miasteczko przy elektrowni

Na obecnym etapie przy robotach ziemnych pracuje około 150 osób. W kolejnych latach zatrudnienie będzie jednak znacznie większe. Według Polskich Elektrowni Jądrowych w szczytowym okresie budowy na terenie inwestycji może pracować ponad dziesięć tysięcy osób.

Dla części z nich powstanie specjalne zaplecze mieszkaniowe. Firma Unihouse ma przygotować modułowe miasteczko dla tysiąca pracowników. To jest nie tylko miejsce noclegowe, takie do życia, ale generalnie całe minimiasteczko tuż przy samej budowie – mówi Marek Woszczyk.

Jednym z wyzwań będzie znalezienie odpowiedniej liczby wykwalifikowanych pracowników. Potrzebni będą między innymi elektrycy, spawacze, zbrojarze, betoniarze i specjaliści odpowiedzialni za kontrolę jakości. Prezes PEJ przyznaje, że elektrownia będzie konkurować o pracowników z innymi dużymi inwestycjami realizowanymi w Polsce, między innymi z budową morskich farm wiatrowych.

Nie da się wykluczyć absolutnie tego, że nie będziemy musieli posiłkować się pracownikami wykwalifikowanymi spoza Polski, ale staramy się, żeby maksimum jednak pochodziło z Polski – zaznacza.

Nowe drogi i kolej. Mieszkańcy muszą liczyć się z utrudnieniami

Powstaje nowa droga, która ma połączyć elektrownię z trasą S6. Modernizowane i budowane będą również połączenia kolejowe. Cały program infrastruktury towarzyszącej ma pochłonąć około 5 miliardów złotych.

Obejmuje między innymi około 150 kilometrów linii kolejowych, w tym połączenia w rejonie Łeby, Lęborka, Sierakowic i Kartuz. Docelowo nowa infrastruktura ma pomóc w transporcie pracowników i materiałów, ale podczas robót mieszkańcy muszą przygotować się na utrudnienia.

Inwestycja powstaje w pobliżu Lubiatowa, Kopalina, Słajszewa i Biebrowa, czyli miejscowości, dla których ważnym źródłem dochodów jest turystyka. Jadąc w stronę przyszłej elektrowni, wciąż można zobaczyć na niektórych płotach plakaty z hasłem „Nie dla atomu”. Opinie mieszkańców są podzielone. Część liczy na rozwój infrastruktury i miejsca pracy, inni obawiają się wpływu wieloletniej budowy na turystyczny charakter okolicy.

Inwestor zapowiada między innymi nową drogę prowadzącą na plażę. W tym roku mieszkańcom i turystom odwiedzającym Słajszewo oraz Biebrowo udostępniono również bezpłatne przejazdy meleksami. Budowanie tego potencjału, tej turystyki wielosezonowej czy pozasezonowej, nie może zniszczyć tej turystyki sezonowej. I to jest nasze największe dzisiaj wyzwanie – podkreśla Michał Szewczyk.

Nie wiadomo jeszcze, jak budowa wpłynie na liczbę odwiedzających i działalność lokalnych przedsiębiorców w kolejnych sezonach.

Ważna umowa nadal niepodpisana. Termin pierwszego reaktora bez zmian

Mimo rozpoczęcia dużych robót ziemnych przed inwestorem pozostają istotne decyzje.

Jedną z nich jest zakończenie negocjacji głównej umowy wykonawczej EPC z amerykańskim konsorcjum Westinghouse i Bechtel. To dokument określający zasady realizacji kluczowej części inwestycji.

Wykonawca chciałby zakończyć negocjacje jeszcze w 2026 roku.

Według aktualnego harmonogramu pierwszy reaktor elektrowni w Lubiatowie-Kopalinie ma rozpocząć pracę w 2036 roku, drugi rok później, a trzeci w 2038 roku.

View the original on RMF24 →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.