The Jerusalem PostWhy Libya’s embrace of Turkey’s maritime deal reshapes the Mediterranean alignment - analysisInquirerGatchalian: Senate will comply with SC ruling on budgets’ unconstitutionalityESPNSoccer's main characters after UCL Matchday 3: Kane, Van Dijk, El ClasicoESPN DeportesCómo las Dream dominaron el J3 vs. ValkyriesRTP DesportoHelsínquia vai acolher Campeonatos da Europa de atletismo pela quarta vez em 2030Bollywood HungamaRs. 549 cr. in JUST 7 DAYS! Rajinikanth’s Jailer 2 rewrites Tamil cinema HISTORY; sets an UNBEATEN first-week recordZDF heuteAktuelle Pressemitteilungen des ZDFHipertextualApple ya trabaja en el iPhone Duo 2 para resolver la mayor carencia del modelo originalPremium TimesCost of Living: Abiodun to cut food prices, expand bus fleetCNETAmericans Say Rising Utility Costs Are Straining Their Budgets. They’re Blaming Data CenterstazEU-Erweiterung: Wartesaal mit WegzehrungEuronewsFamilies of missing Azerbaijanis call for support from European institutions
The Daily Newsstand · Free, Always
Thursday, October 22, 2026

Wspomniała o bombie, potem przepraszała, ale na pokład samolotu już nie weszła

Translate
Pasażerowie w samolocie (zdjęcie ilustracyjne)

Pilot Dariusz Kulik: personel samolotu ocenia czy osoba wchodząca na pokład stanowi zagrożenie

Źródło wideo: TVN24

61-letnia mieszkanka Elbląga miała lecieć z Gdańska do Stavanger w Norwegii. Musiała zmienić plany, a lotnisko opuściła z mandatem. Wszystko z powodu słowa "bomba".

Podróż dla 61-latki zakończyła się jeszcze przed startem. Kobieta miała odlecieć 21 października z gdańskiego lotniska do Stavanger. Nie została jednak wpuszczona na pokład samolotu i dostała mandat. Podczas boardingu pasażerów wspomniała bowiem o bombie.

"Podczas interwencji funkcjonariuszy 61-latka tłumaczyła, że w emocjach powiedziała 'czy tu trzeba mieć bombę, aby czegokolwiek się dowiedzieć'. Wielokrotnie przepraszała za tę sytuację oraz wyraziła skruchę. Kapitan samolotu zdecydował o niewpuszczeniu jej na pokład, a mundurowi wystawili mandat" - przekazał w komunikacie Tadeusz Gruchalla-Wensierski z Morskiego Oddziału Straży Granicznej. "Prawie w każdym przypadku takich żartów los podróżnego jest przesądzony - samolotem nie odleci, a do domu powróci z mandatem (500 złotych), który będzie musiał zapłacić. Warto wiedzieć: na lotnisku nawet 'niewinny' żart o bombie uruchamia procedury bezpieczeństwa, traktowany jest jako zagrożenie" - dodał.

Dziesiątki interwencji i tysiące złotych mandatów

Była to 68. interwencja Straży Granicznej w tym roku na gdańskim lotnisku. Procedury bezpieczeństwa naruszyły w tym czasie 72 osoby. W 44 przypadkach chodziło o bezpieczeństwo na terenie portu lotniczego, a w 24 o bezpieczeństwo lotu. Funkcjonariusze wystawili w tym czasie 32 mandaty na łączną kwotę blisko 16 tysięcy złotych.

View the original on TVN24 →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.