Zabójstwo Mai z Mławy. Ojciec zobaczy nagrania zbrodni? "Będę starał się go przed tym chronić"
Sam pełnomocnik Wojciech Kasprzyk obejrzał już nagrania, które są jednym z najważniejszych dowodów w sprawie. Jak mówi, materiał jest drastyczny. – Chronię, żeby ten materiał nigdzie nie wyszedł. Na początku zabroniłem Jarkowi go oglądać. Na pewno do końca będę starał się chronić rodziców przed tym materiałem. Jest drastyczny. Tak jesteśmy umówieni – mówi dr Kasprzyk.
Pełnomocnik dodaje, że ojciec Mai jest jednak stopniowo przygotowywany do udziału w postępowaniu. – Wiem, że psychiatrzy przygotowują go powoli do tego procesu i nawet do obejrzenia materiału – mówi.
W programie "Uwaga!" TVN reporter Tomasz Patora opisał nagrania z kamer monitoringu, które miały zarejestrować przebieg zabójstwa. Według jego relacji widać na nich, jak Bartosz G. ciągnie Maję za włosy po ziemi od strony budynku w głąb podwórka. Następnie wraca z kijem, którym uderza dziewczynę w głowę. Jak relacjonował reporter, później sprawca miał zamienić kij na łopatę, a po śmierci Mai próbować umieścić jej ciało w plastikowym pojemniku, następnie użyć palnika gazowego.
Dr Kasprzyk nie chce komentować szczegółowego opisu nagrań przedstawionego w programie TVN. - W tej chwili jest to materiał z postępowania, którego my nie możemy ujawniać - mówi pełnomocnik rodziny.
Ojciec nie musi siedzieć na sali razem z oskarżonym
Pełnomocnik rodziny podkreśla, że Jarosław Kowalski nie będzie musiał oglądać nagrań ani mieć bezpośredniego kontaktu z oskarżonym.
- On nie musi i nie będzie zobowiązany w sądzie do oglądania materiału czy kontaktu z oskarżonym o zabójstwo. Jeżeli dotyczy to osoby najbliższej, może zasygnalizować w procesie, że chce uniknąć takiego kontaktu. W takich sprawach, między innymi dotyczących gwałtów czy przestępstw seksualnych wobec nieletnich, stosuje się rozwiązania, które pozwalają osobie pokrzywdzonej lub jej bliskim opuścić salę albo uczestniczyć w rozprawie zdalnie, z innego pomieszczenia - tłumaczy w rozmowie z WP dr Kasprzyk.
W takim przypadku rodzice Mai mogliby znajdować się w sąsiedniej sali i za pośrednictwem transmisji śledzić przebieg rozprawy, bez bezpośredniego kontaktu z oskarżonym.
Proces może ruszyć jesienią
Do zabójstwa Mai doszło 23 kwietnia 2025 r. na terenie zakładu stolarskiego w Mławie. Ofiarą była 16-letnia dziewczyna, która spotkała się tam ze swoim dawnym kolegą, Bartoszem G.
Niedawno prokuratura skierowała do Sądu Okręgowego w Płocku akt oskarżenia. Wskazuje w nim jako sprawcę Bartosza G. Zarówno on, jak i jego matka od początku odpierają zarzuty.
Jednym z kluczowych dowodów w sprawie są nagrania z monitoringu zakładu stolarskiego. Materiał z kamer znajdujących się przed budynkiem został początkowo skasowany. Biegłym udało się jednak odzyskać nagrania i odtworzyć z nich przebieg wydarzeń w dniu zbrodni. Wyznaczenia pierwszych terminów rozpraw można spodziewać się w najbliższym czasie. Proces może rozpocząć się na przełomie października i listopada.
Rodzina Mai chce, aby postępowanie było jawne
- Od początku jesteśmy nastawieni na to, że będziemy wnioskowali, żeby cały proces był jawny, żeby dziennikarze mogli wejść na rozprawę, słuchać i relacjonować wszystko. Chcemy, żeby ludzie widzieli, jak ten proces wygląda. Zakładam, że oskarżony będzie temu przeciwny. Zdecyduje sąd - mówi dr Kasprzyk.
Pełnomocnik rodziny mówi też o obecnej postawie Jarosława Kowalskiego. Ojciec Mai koncentruje się przede wszystkim na tym, aby doprowadzić sprawę do końca.
– On jest teraz nastawiony na walkę, na udowodnienie prawdy i doprowadzenie sprawy do końca. A później, jak sam powiedział, "zajmie się swoją żałobą" – relacjonuje dr Kasprzyk.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.