Dziecko miało niespełna dwa lata. Pierwszy przypadek eutanazji tak małego pacjenta w Holandii

Holenderskie władze potwierdziły, że po raz pierwszy w historii eutanazji zostało poddane niespełna dwuletnie dziecko. Maluch cierpiał na nieuleczalne i niezwykle bolesne schorzenia. Został poddany procedurze na mocy nowego prawa obowiązującego od 2024 roku. Eutanazję przeprowadzono pod koniec zeszłego roku. Teraz ujawniono wiek dziecka i ustalenia raportu w sprawie działań lekarzy.
Zdj. ilustracyjne /Shutterstock
W 2002 roku Holandia jako pierwszy kraj na świecie zalegalizował dobrowolne zakończenie życia przez osobę dorosłą. Przez kolejne lata prawo było stopniowo rozszerzane, obejmując także młodzież i dzieci powyżej 12. roku życia. W 2024 roku wprowadzono kolejną zmianę – umożliwiono eutanazję dzieciom w wieku od 1 do 12 lat, jeśli są nieuleczalnie chore i niewyobrażalnie cierpią, bez szans na poprawę.
Właśnie na mocy tej nowelizacji, pod koniec 2025 roku, przeprowadzono pierwszą w historii Holandii eutanazję dziecka w tym przedziale wiekowym. Informację potwierdziła oficjalnie holenderska minister zdrowia Sophie Hermans w czerwcu 2026 roku. Szczegóły sprawy ujawniono w najnowszym raporcie rządowej komisji ds. późnych aborcji i wspomaganego zakończenia życia u dzieci.
Rozległe uszkodzenia mózgu, padaczka, problemy z oddychaniem
Zgodnie z raportem, dziecko przyszło na świat przedwcześnie, w 26. tygodniu ciąży. Od pierwszych chwil życia zmagało się z poważnymi komplikacjami zdrowotnymi – rozległym uszkodzeniem mózgu, licznymi infekcjami, które doprowadziły do sepsy już w czwartym miesiącu życia. W wieku ośmiu miesięcy u dziecka zdiagnozowano rzadką i ciężką postać padaczki – zespół Westa, a także porażenie mózgowe. Napady padaczkowe powodowały zaburzenia snu, problemy z oddychaniem, napady kaszlu i trudności z przełykaniem.
Nie wszyscy lekarze byli jednomyślni
Jak podkreślono w raporcie komisji, w trakcie krótkiego życia dziecka nie odnotowano żadnych postępów rozwojowych. Każdy aspekt funkcjonowania – od motoryki, przez zachowanie, aż po osobowość – był poważnie zaburzony. Mimo intensywnych działań medycznych i wsparcia niemedycznego, zarówno rodzice, jak i lekarze nie widzieli żadnej nadziei na poprawę. Wspólnie uznali, że cierpienie dziecka jest nie do zniesienia i pozbawione perspektyw na ulgę.
Zgodnie z holenderskim prawem, decyzja o eutanazji dziecka poniżej 12. roku życia musi być podjęta wspólnie przez rodziców i lekarza prowadzącego. Wymagane jest także uzyskanie opinii niezależnych specjalistów oraz przeprowadzenie szczegółowej oceny przez komisję etyczną. W przypadku tego dziecka konsultowano się z kilkoma lekarzami, którzy potwierdzili, że nie istnieją już żadne rozsądne alternatywy terapeutyczne, a cierpienie dziecka jest widoczne i nie do złagodzenia.
Co istotne, nie wszyscy eksperci byli jednomyślni – część z nich wskazywała, że napady padaczkowe nie były ciągłe, a istnieją jeszcze możliwości leczenia paliatywnego. Ostatecznie jednak komisja uznała, że lekarz prowadzący miał prawo uznać, iż wyczerpano wszystkie możliwości, a zakończenie życia dziecka jest jedynym sposobem na przerwanie jego cierpienia.
Holenderskie przepisy budzą emocje
Holenderskie przepisy dotyczące eutanazji należą do najbardziej liberalnych na świecie. Od 2002 roku osoby dorosłe mogą zdecydować się na zakończenie życia za pomocą lekarza, jeśli cierpią nie do zniesienia i nie mają szans na poprawę. W przypadku dzieci powyżej 12. roku życia wymagana jest zgoda rodziców, a od 16. roku życia – konsultacja z opiekunami. Nowelizacja z 2024 roku umożliwiła objęcie procedurą także najmłodszych pacjentów, pod warunkiem spełnienia rygorystycznych kryteriów.
Decyzja o przeprowadzeniu pierwszej eutanazji dziecka poniżej 12. roku życia wywołała szeroką debatę społeczną. Zwolennicy podkreślają, że prawo daje szansę na godne zakończenie życia w sytuacjach skrajnego cierpienia, kiedy medycyna jest bezradna. Przeciwnicy obawiają się jednak nadużyć i przesuwania granic etycznych.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.