Rosja uderzyła w Kijów. Są zabici i ranni, ciało dziecka pod gruzami

Rosja przypuściła atak na Kijów rakietami balistycznymi i dronami bojowymi. Zginęły co najmniej trzy osoby, w tym dziecko, a siedem zostało rannych - przekazały w środę rano władze stolicy Ukrainy i stołecznego regionu.
Zniszczenia w Kijowie po rosyjskich atakach, fot. SERHII DILIN /PAP/EPA
Potężny atak na Kijów
Rosja zaatakowała Ukrainę wykorzystując rakiety i 188 dronów, w tym 86 dronów odrzutowych - podały Siły Powietrzne.
„Niestety, w wyniku wrogiego ostrzału zginęły dwie kobiety. Składamy kondolencje rodzinom i bliskim. Cztery osoby odniosły rany, z których jedna została hospitalizowana” - powiadomiła kijowska miejska administracja wojskowa w komunikatorze Telegram.
Zaznaczono, że Rosja zaatakowała stolicę rakietami balistycznymi i dronami bojowymi, a skutki ostrzału odnotowano w czterech dzielnicach Kijowa.
Szef administracji wojskowej obwodu kijowskiego Tymur Tkaczenko poinformował, że w mieście Wyszogród po rosyjskim ataku znaleziono pod gruzami ciało dziecka.
Dodał, że ratownicy uratowali trzy osoby w ruinach prywatnego domu. Wśród nich jest dziecko, u którego wystąpiła ostra reakcja na stres; mężczyzna ma rany głowy, a kobieta – urazy nogi - wyjaśnił Tkaczenko.
Czym zaatakowała Rosja?
Według Sił Powietrznych Ukrainy siły Rosji przeprowadziły ataki przy użyciu pocisków przeciwokrętowych Cyrkon/Oniks, pocisków balistycznych Iskander-M/S-400 oraz 188 bojowych bezzałogowych statków powietrznych typu Shahed, z czego 86 to modele odrzutowe. Głównym celem ataku był obwód kijowski.
Ukraińska obrona przeciwlotnicza zestrzeliła 160 środków napadu powietrznego, w tym pięć rakiet balistycznych oraz 155 dronów różnych typów. Odnotowano wrogie trafienia w 18 lokalizacjach.
Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych RP poinformowało w środę rano o rozpoczęciu operowania lotnictwa wojskowego w polskiej przestrzeni powietrznej w związku z rosyjskimi uderzeniami na Ukrainę. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wysłało alert.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.